Żabka uskoczyła gigantowi sprzed nosa

MEP nie chce Eurocashu wśród oferentów. Największe szanse na akwizycję mają private equity, choć przyjrzy się jej m.in. meksykański odpowiednik Żabki

Mid Europa Partners (MED) przymierza się do sprzedaży Żabki, największej sieci sklepów convenience w Polsce. Ze stanu prac nad transakcją wynika, że fundusz wyjdzie z ofertą do inwestorów pod koniec roku. Do Warszawy już zjeżdżają fundusze private equity i inwestorzy strategiczni z całego świata, by przygotować się do procesu. Wszyscy są witani z otwartymi rękami z wyjątkiem jednego — czarną polewkę dostał Eurocash, właściciel największej w Polsce sieci hurtowni spożywczych.

Informację udało się potwierdzić w trzech źródłach rynkowych. — Kupno Żabki przez Eurocash oznaczałoby długotrwałe postępowanie antymonopolowe. W tym czasie ze spółki odchodziliby pracownicy, obawiając się zwolnień, dotychczasowy właściciel nie inwestowałby, co spowodowałoby spadek wyników. Negocjacje musiałyby się zacząć od nowa w momencie zgody UOKiK — mówi jeden z naszych informatorów.

Apetyt hurtowni

Kontrolujący Eurocash Luis Amaral ma opinię twardego i bezwzględnego negocjatora, więc mógłby grać na obniżkę ceny. Poza tym przeprowadzenie przez niego due diligence łączyłoby się z dogłębnym poznaniem Żabki, co mogłoby zostać

wykorzystane przez Eurocash w walce konkurencyjnej. To wszystko nie oznacza jednak, że MEP w którymś etapie transakcji nie dopuści Eurocashu do procesu kupna. Luis Amaral ostrzył sobie zęby na Żabkę od momentu, gdy MEP zaczął poważnie przymierzać się do sprzedaży. Jeszcze w połowie maja deklarował, że kupiłby ją „z przyjemnością”. Akwizycja za 1 mld EUR miała mu umożliwić walczyć z Biedronką o prymat w polskim handlu detalicznym. Teraz jednak wypowiedzi zarządu Eurocashu na temat Żabki są bardziej stonowane. — Przyjrzymy się każdej potencjalnej okazji inwestycyjnej, a jeśli obecny właściciel rozpocznie proces sprzedaży Żabki, to rozważymy tę możliwość. Z pewnością żadnej spółki nie kupimy

za wszelką cenę. Podstawą wyceny każdej akwizycji jest szczegółowe badanie spółki. Dodatkowo w przypadku tak dużych transakcji trzeba uwzględnić ryzyko zmian w prawie, na przykład ograniczenie handlu w niedzielę czy zmianę zasad przydzielania zezwoleń na handel alkoholem, które mogą mieć istotny wpływ na wycenę — mówi Jacek Owczarek, członek zarządu Eurocashu.

Od giełdy po Meksyk

Ciekawostką jest fakt, że MEP, któremu pomaga JP Morgan, będzie prowadził równolegle przygotowania do debiutu giełdowego Żabki. Jeśli oferty od inwestorów branżowych i funduszy będą niezadowalające, MEP może uplasować część akcji na giełdzie.

Transakcja będzie skierowana głównie do funduszy private equity — tak duża sieć handlowa, zapewniająca stabilne przepływy gotówkowe, jest atrakcyjna dla inwestorów finansowych, którzy mają więcej gotówki niż potencjalnych celów akwizycji. Przyjrzy się jej na pewno BC Partners, który był blisko przejęcia Żabki od funduszu Penta pięć lat temu, obecne już w Polsce fundusze, takie jak Advent, Oaktree, Blackstone, Bridgepoint czy CVC, a także wielcy nieobecni, np. KKR. Do Warszawy kolędują też inwestorzy branżowi, w tym spółka z Kanady czy meksykański OXXO, odpowiednik Żabki, właściciel ponad 14 tys. sklepów convenience w Ameryce Łacińskiej.

Sieć OXXO należy do FEMSA, wytwórcy piwa i twórcy sieci. Pierwotnie w sklepachOXXO można było kupić piwo, przekąski i papierosy, teraz to największa sieć typu convenience w Meksyku. Na razie jednak MEP czeka z transakcją sprzedaży na koniec burzy wokół handlu detalicznego — obecny rząd podejmuje kolejne inicjatywy, które obniżą rentowność sektora. Wiadomo już wiele o podatku handlowym, ale wciąż wiele niejasności pojawia się wokół zakazu handlu w niedzielę. Na szczęście dla handlowców rząd łagodzi te obciążenia efektem 500+. Żabka szybko rozwinęła się pod skrzydłami MEP, zarówno poprzez rozwój własnych placówek, jak też akwizycje. Sieć urosła w ciągu pięciu lat o 60 proc., do ponad 4 tys. placówek działających pod szyldem Żabka i Freshmarket. © Ⓟ

Walka w najtrudniejszych segmentach

Eurocash, największy polski hurtownik, działa pod hasłem obrony rodzimego handlu. Wierzy, że utrzyma się w Polsce niespotykana w innych europejskich krajach proporcja, gdzie handel tradycyjny ma 40 proc. rynku. To dla Eurocashu oczywisty interes. Spółka rozwija nie tylko sieć hurtowni, ale też cały wianuszek usług. Rozszerza portfel w różnych kierunkach — od sieci terminali płatniczych PayUp poprzez internetowy Frisco.pl po Faktorię Win, sieć drogerii Kontigo czy saloniki z prasą inMedio — nie stroniąc od przejęć.

— Celem naszych działań i potencjalnych akwizycji jest stworzenie efektywnej logistyki i systemów wsparcia marketingowego dla niezależnych polskich sklepów — mówi Jacek Owczarek, członek zarządu Eurocashu. Eurocash czeka od marca na zgodę UOKiK na przejęcie spółki EKO Holding, właściciela sieci 253 supermarketów głównie w południowo-zachodniej Polsce. Transakcja pozwoli giełdowemu hurtownikowi zdobyć silną przewagę konkurencyjną w najtrudniejszej dla handlowców kategorii — owoców i warzyw.

Brak efektywnej sieci dystrybucji w tym segmencie powoduje, że trudno znaleźć dobre jakościowo produkty w średnich i małych sklepach. — Dzięki przejęciu EKO Holdingu zwiększymy skalę w logistyce owoców i warzyw. To natomiast znacząco obniży koszty dystrybucji i przyczyni się do poprawy konkurencyjności naszych klientów — czyli niezależnych polskich sklepów — twierdzi Jacek Owczarek.

Strukturalny problem Eurocashu

Zbigniew Rekusz, zarządzający MEP w Polsce, napisał kilka tygodni temu list do zarządu Żabki, w którym poinformował o otwierającej się możliwości sprzedaży sieci sklepów w związku z dobiegającym końca okresem inwestycyjnym funduszu. Napisał o wynajęciu banku inwestycyjnego JP Morgan do przeprowadzenia analiz opcji strategicznych. Bardzo szeroko odniósł się do wyrażanego publicznie przez Eurocash zainteresowania kupnem Żabki. Nie wymienił spółki z nazwy, ale z kontekstu nietrudno się domyślić, o kogo chodzi. Fragmenty listu poniżej: „Jesteśmy rozczarowani faktem, że niektórzy inwestorzy detaliczni na rynku rozsiewają pogłoski, jakoby mieli być nowym inwestorem w spółce. Ponieważ takie zachowania i związane z tym doniesienia medialne przybierają na sile, postanowiłem odnieść się do tych domniemań i napisać do was bezpośrednio. (…) W ciągu ostatniej dekady Żabka już dwukrotnie zmieniała właściciela. (…) W obliczu nadchodzących zmian, pojawiały się spekulacje podobne jak te, które słyszymy dziś. (…) Owi potencjalni kupujący nigdy nie zostali kolejnymi właścicielami. Przyczyna (...) była taka sama wówczas, jak obecnie. Jedną z nich jest fakt rozpowszechniania nieprawdziwych informacji na rynku. Jest to element wystarczający do wykluczenia takich podmiotów z procesu sprzedaży spółki. Jeszcze ważniejszym elementem wykluczającym z procesu jest ocena potencjalnych kupujących ze względu na zdolność do zapewnienia odpowiedniego finansowania transakcji, jak i sprawność w jej szybkim zamknięciu. Jest to kryterium, z którym niektórzy z potencjalnych nabywców mieli oraz nadal mają te same kłopoty. W związku z powyższym proszę, abyście podchodzili z bardzo dużym dystansem do takich wiadomości — one mogą z większym prawdopodobieństwem raczej wskazywać, kto nie zostanie nowym właścicielem Żabka Polska”.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Wierzchowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Żabka uskoczyła gigantowi sprzed nosa