Zabójcza broń Techlandu

Mariusz GawrychowskiMariusz Gawrychowski
opublikowano: 2015-03-20 00:00

„Dying Light”, nowa gra wrocławskiej spółki, wynosi ją na branżowy Olimp. W 45 dni kupiło ją ponad 3 mln graczy. Branża szacuje, że spółka mogła zainkasować ponad 100 mln zł

Polska branża gier komputerowych przeżywa najlepszy okres w historii. Koniec ubiegłego roku należał do 11bit Studios i „This War of Mine” oraz do nieźle przyjętego „Lords of the Fallen” warszawskiego studia CI Games. Ten rok rozpoczął się od mocnego uderzenia w wykonaniu wrocławskiego Techlandu. Jego gra — „Dying Light” — stała się globalnym bestsellerem. W sześć tygodni od premiery kupiło ją ponad 3 mln graczy na całym świecie.

POLSKIE GRY NA FALI:
POLSKIE GRY NA FALI:
Rodzima branża gier oddała pierwszy w tym roku udany strzał. Techland, na którego czele stoi Paweł Marchewka, sprzedał ponad 3 mln kopii „Dying Light”. Kolejny strzał ma nastąpić już w maju, kiedy na rynek trafi trzecia część przygód „Wiedźmina”, za którą stoi CD Projekt.
Marek Wiśniewski

— Ta liczba może być większa, bo nie mamy jeszcze pełnego wyobrażeniao skali sprzedaży. Wiemy, że grę na naszych serwisach zarejestrowało 3,2 mln unikatowych użytkowników. Nie każdy kupujący musiał to zrobić — mówi Paweł Marchewka, prezes i założycie Techlandu.

Na jedną kartę

Nikt w Techlandzie nie spodziewał się, że „Dying Light” odniesie tak olbrzymi i błyskawiczny sukces. Wszyscy trzymali kciuki za to, by gra dorównała „Dead Island” — wcześniejszej produkcji o zombie wrocławskiego studia, której dwie części kupiło ok. 10 mln graczy. Nowa gra sprzedaje się jednak dwa razy lepiej od poprzedniej.

— Sądzę, że w tym roku możemy łącznie sprzedać nawet 6 mln kopii „Dying Light” — mówi Paweł Marchewka.

Ten sukces ma dla Techlandu wręcz wymiar symboliczny. Choć spółka wyprodukowała „Dead Island”, nie miała praw do tego tytułu. Należały one do wydawcy — brytyjskiej firmy Deep Silver. Decydując się na samodzielne wydanie „Dying Light”, Techland postawił wszystko na jedną kartę. Okazała się bardzo zyskowna. W ocenie Łukasza Kosiarskiego, analityka DM BZ WBK, sprzedaż 3 mln kopii „Dying Light” może przełożyć się nawet na kilkadziesiąt milionów złotych zysku.

— Pozytywnie na wynik Dying Light wpływa to, że poza Polską i USA premiera wersji pudełkowej opóźniła się o miesiąc. To spowodowało, że gracze spoza tych państw kupili grę w wersji elektronicznej. Przynosi ona producentowi wyższe zyski z uwagi na to, że odpadają koszty produkcji pudełek i ich dystrybucji — mówi Łukasz Kosiarski.

Żyła złota

Przedstawiciele rodzimej branży gier szacują, że wrocławska spółka mogła w 45 dni, które minęły od premiery, zarobić nawet 100 mln zł. — Wszystko w tym przypadku zależy od umowy z dystrybutorem. W zależności od jej kształtu producent może dostać od 10 do 20 USD za każdą sprzedaną kopię — tłumaczy nam przedstawiciel jednego z producentów gier.

Zastrzega, że od tej kwoty należy odjąć koszt wyprodukowania gry. Przy 3 mln sprzedanych kopii „Dying Light” minimalnie mógł przynieść Techlandowi 30 mln USD, czyli ponad 110 mln zł przychodów. Maksymalnie — nawet 250 mln zł, przy założeniu, że wrocławska spółka wynegocjowała bardzo dobre warunki współpracy z dystrybutorem, a do tego duża część nakładu trafiła do graczy przez dystrybucję cyfrową. Paweł Marchewka nie chce na razie szacować, ile Techland mógł zarobić na „Dying Light”. Według niego, te dane będą dostępne dopiero za kilka miesięcy, kiedy spółka zamknie pierwszy kwartał tego roku. Najpierw do Wrocławia muszą spłynąć dokładne dane sprzedażowe z całego świata i rozliczenia ze sprzedawcami. Prezes nie ujawnia także, ile Techland zainwestował w produkcję i marketing. Szacunki rynkowe mówią o kwocie do 50 mln zł.

— Na pewno do spółki trafi solidny zastrzyk kapitału. Dzięki niemu będziemy mogli produkować kolejne gry z większym rozmachem. Będziemy także mieli zdecydowanie lepszy komfort pracy. Pozwoli nam to bardziej elastycznie podchodzić do terminów i w razie potrzeby przedłużyć produkcję o kilka miesięcy, jeśli zajdzie taka potrzeba — mówi Paweł Marchewka.

Według niego, Techland zamierza kuć żelazo póki gorące — by gracze jak najdłużej grali w „Dying Light”. Firma planuje wydawanie darmowych i płatnych rozszerzeń i dodatków. Trwają tez prace nad kolejnym tytułem. Jest to „Hellraid” — gra akcji w świecie fantasy. Data premiery nie jest znana. Możliwe, że dojdzie do niej jeszcze w tym roku.