Zabrakło dobrego startu dla każdego

opublikowano: 22-05-2015, 00:00

PB SPIN — SUKCES PASJE INSPIRACJE: Kilka wybitnych jednostek w wolnej Polsce zdołało osiągnąć sukces, ale większość nie miała na to szans — uważa Lech Wałęsa

Ktoś, kto ma w CV przewodzenie pierwszemu niezależnemu związkowi zawodowemu w krajach bloku socjalistycznego, pokojowego Nobla i pięcioletnią prezydenturę w dziecięcych latach wolnej Polski, nic już nie musi. Lech Wałęsa wciąż jednak chce. Na zorganizowanej przez „Puls Biznesu” konferencji PB SPIN zechciał podzielić się swoimi refleksjami na temat sukcesu Polski i Polaków.

Lech Wałęsa uważa, że osiągnięcie przez nielicznych Polaków sukcesu można nazwać cudem. Większość bowiem nie miała szans, by się dorobić w wolnym kraju.
Wyświetl galerię [1/2]

ROZDARTY KRAJ:

Lech Wałęsa uważa, że osiągnięcie przez nielicznych Polaków sukcesu można nazwać cudem. Większość bowiem nie miała szans, by się dorobić w wolnym kraju. Marek Wiśniewski

— Po raz kolejny zostałem zaskoczony, a to się rzadko zdarza, żeby Wałęsę zaskoczyć — zaczął laureat pokojowej Nagrody Nobla z 1983 r. Co wprawiło w zdumienie byłego prezydenta? Słowa występującego przed nim Andrzeja Klesyka, prezesa PZU, który narzekał na to, że tylko nieliczni rodacy mają w sobie coś, co pozwala im marzyć i walczyć o osiągnięcie rzeczy „nie do pomyślenia”.

— Ja chyba jako jedyny wierzyłem wcześniej, że to, co wydaje się niemożliwe, jest możliwe — mówił Lech Wałęsa.

Wiara czyni cuda

Pierwszy przewodniczący Solidarności podkreśla, że jego wiara w możliwość „lepszego życia” zawsze była bardzo silna — silniejsza nawet niż wiara… papieża. Po dowody przenieśmy się do 1983 r., na polanę zagubioną wśród tatrzańskich szczytów.

— Spotkaliśmy się z Ojcem Świętym w Dolinie Chochołowskiej. Gdy złapaliśmy trochę luzu, mówię prosto z mostu: „komunizm wbił sobie ostatnie gwoździe do trumny!”. Ojciec Święty tak na mnie popatrzył, jakby chciał zaprotestować: „co ty opowiadasz?!”. Tu stan wojenny przecież, ale ja już wtedy czułem zbliżający się koniec i wiedziałem, że trzeba się przygotować na to, co będzie dalej — wspomina Lech Wałęsa. Przygotowania nie poszły jednak zgodnie z oczekiwaniami. Lech Wałęsa przyznaje, że spodziewał się po różnych grupach, demokratycznej opozycji, przedstawienia najlepszych, ich zdaniem, rozwiązań dla zmieniającego się kraju. Srodze się rozczarował.

— Gdy dojechaliśmy do przystanku „wolna Polska”, okazało się, że nikt nie jest do tego przygotowany — albo nie wierzyli, albo rzeczywiście komuna tak stłamsiła we wszystkich inicjatywę, że nikt samodzielnie nie potrafił niczego zrobić. Patrzyłem na Polskę i widziałem ludzi biednych, pozbawionych możliwości startu, widziałem administrację w rozsypce. To, że w takich warunkach części Polaków udało się osiągnąć to, co osiągnęli — to można nazwać cudem — uważa Lech Wałęsa.

Obrona stu milionów

Zdobycie wolności okazało się łatwiejsze niż jej wykorzystanie. Były prezydent nie ukrywa, że dzisiejsza Polska nie ma wiele wspólnego z krajem jego marzeń.

— Miałem trochę inny pomysł na Polskę, chciałem trochę innej prywatyzacji. Te słynne „100 milionów” dla każdego to miały być właśnie bony na prywatyzację państwowych przedsiębiorstw — Polacy byli po prostu biedni i potrzebowali pomocy na starcie, potrzebowali czegoś, od czego można byłoby zacząć nowe życie. Stocznię mogliby za to na przykład kupić — mówił były elektryk w gdańskiej stoczni. Lech Wałęsa nie ma złudzeń — nawet najbardziej udana wersja powszechnej prywatyzacji nie doprowadziłaby do przeistoczenia Polski w kraj mlekiem i miodem płynący.

— Zakładałem, że połowa Polaków tych bonów nie weźmie, a połowie z pozostałej połowy zwyczajnie się nie uda. Ale przynajmniej nikt nie mógłby powiedzieć, że nie miał szansy. I tych, którym się udało, byłoby znacznie więcej niż tych nielicznych „fenomenów” — bronił swojej koncepcji były prezydent.

Gorzki smak sukcesu

To właśnie brak udziału mas w prywatyzacji państwowego majątku sprawia, że po ćwierćwieczu wolnej Polski jej współtwórca w towarzystwie milionerów, artystów i top modelek — ludzi, jak sam ich nazywa, „wielkiego sukcesu”, nie czuje się w pełni komfortowo.

— Chcę życzyć wszystkim dalszych sukcesów, ale zwracam uwagę, że ten kraj jest, jaki jest, bo takim go uczyniło kilku wybitnych ludzi. Większości nie daliśmy jednak szansy na lepszy start. To brak sprawiedliwości dziejowej, to mnie martwi i to na pewno nam się nie udało — zakończył Lech Wałęsa.

PB SPIN — SUKCES PASJE INSPIRACJE

To wyjątkowe wydarzenie zgromadziło w jednym miejscu największe ikony polskiego biznesu, kultury, sportu i polityki. Na jednej scenie wystąpili: Marek Belka, Urszula Dudziak, Agnieszka Holland, Jan A.P. Kaczmarek, Andrzej Klesyk, Jan Kulczyk, Czesław Lang, Tomasz Majewski, Anja Rubik, Rafał Sonik, Lech Wałęsa i Herbert Wirth. Opowiedzieli o swoim pomyśle na zmienianie świata, osiąganie celów, przełamywanie barier i pokonywanie siebie. Wystąpienia na żywo oglądało ponad 200 gości, a transmisję online kilka tysięcy internautów. Zapraszamy do obejrzenia wszystkich na stronie spin.pb.pl. Już za tydzień w „PB” relacja z wystąpienia Rafała Sonika. W aplikacji PB+ są dostępne wszystkie, zachęcamy do ich pobrania.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu