Szeroki przedział cenowy akcji WSiP dowodzi, że ta prywatyzacja odbywa się w pośpiechu. Ofercie szkodzi termin, zamieszanie w Sejmie i nierozstrzygnięte (oficjalnie) rokowania MSP z konsorcjum CA IB/Advent International. Jeśli jednak cena sprzedaży znajdzie się blisko dolnej granicy widełek (8,5 zł), dla drobnych graczy będzie to niezła okazja. Resort skarbu uzasadnia szerokość widełek „sezonowością sprzedaży” i „brakiem odpowiednika spółki”. Wydaje się jednak, że chciał uniknąć przeterminowania prospektu i podał jakikolwiek przedział. Zawierają się w nim niemal wszystkie wyceny WSiP i zapewne oferta konsorcjum za 30-60 proc. akcji.
Oferta trafiła w lukę między lokatami prywatyzacyjnymi a zapisami na akcje PKO BP w biurach maklerskich. Choć sama spółka stara się ją nagłośniać, ciężko będzie do niej przekonać drobnych inwestorów liczących na akcje banku. Po hossie na rynku pierwotnym zostały tylko wspomnienia, a podaż debiutantów się zwiększa (wejść na GPW jeszcze w 2004 r. chce Ciech). Ostateczna cena emisyjna może więc znacznie odbiegać od górnej granicy przedziału (13,5 zł), co byłoby zgodne z rynkowym trendem (w I półroczu równała się maksimum widełek).
O wycenę WSiP można się spierać, ale pamiętajmy, że akcje wydawnictwa to inwestycja o znacznie stabilniejszych fundamentach niż większości debiutantów. Zyski spółki, choć także w tym roku upiększą je operacje jednorazowe, będą stabilne. Brak odpowiedników na GPW utrudnia wycenę, ale jest wabikiem dla inwestorów finansowych. Niska cena przy małej redukcji zapisów mogłaby sprawić, że WSiP stanie się atrakcyjną alternatywą dla PKO BP.




