Zamiast zapowiadanych w Polsce 100 kin wieloekranowych otwarto 16

Dorota Kaczyńska
27-11-2001, 00:00

Na rynku multipleksów zapanował kryzys. Część operatorów mimo wcześniejszych planów zrezygnowała z inwestycji na polskim rynku. Jeszcze inni chcą się z niego wycofać.

W 2000 r. oddano do użytku 10 kin wieloekranowych. W bieżącym liczba inwestycji tego typu wyraźnie się zmniejszyła. Od początku roku otwarto zaledwie 3 obiekty, w grudniu ma zostać uruchomiony jeszcze jeden — Cinema City w Krakowie. Jeszcze trzy lata temu operatorzy zapowiadali otwarcie w Polsce ponad 100 kin wielosalowych.

Zastój na rynku multipleksów jest skutkiem nieprzemyślanych decyzji operatorów. Przede wszystkim, kilka lat temu, obiektów nadających się do prowadzenia takiej działalności było mało. Operatorzy multipleksów akceptowali więc zbyt wysokie, jak się później okazało, stawki czynszowe za wynajem powierzchni. Nietrafiona lokalizacja obiektów, drogie bilety oraz braków hitów kinowych także wpłynął ujemnie na obroty operatorów. Według badań prowadzonych przez Healey & Baker, Polak przeciętnie chodzi do kina raz na 9 miesięcy.

Z raportu Healey & Baker wynika, że obecny zastój ma charakter przejściowy i mimo obecnego nasycenia, rynek wkrótce będzie w stanie przyjąć nowe multipleksy. Przedstawiciele firm doradczych w dziedzinie nieruchomości komercyjnych uważają, że teraz operatorzy powinni jednak stawiać na kina o małej liczbie ekranów.

— Rynek multipleksów będzie się rozwijał, ale w wolniejszym tempie niż w latach ubiegłych. Polska potrzebuje co najmniej 10 lat, aby zapotrzebowanie na usługi multipleksów osiągnęło poziom europejski — przypuszcza Artur Nowakowski, prezes firmy Kinepolis, właściciela megapleksu w Poznaniu.

Jego zdaniem, w przyszłości prawdopodobnie wyłoni się 2-3 liderów tego rynku.

Najwięcej multipleksów działa w stolicy — aż 7 z 16 zlokalizowanych w Polsce obiektów tego typu. Konkurencja na tym rynku jest bardzo trudna. Nawet wysoka frekwencja (rocznie warszawiak chodzi do kina średnio 4,4 razy) nie może sprostać kosztom operacyjnym multipleksów.

— Mimo pewnych trudności rynek warszawski nie jest zły, chociaż operatorom nie wiedzie się tak, jak by sobie tego życzyli. Ale wynika to raczej ze zbyt wygórowanych prognoz w biznesplanach, niż ze złego stanu rynku kinowego w stolicy. Ocenia się, że w roku 2001 w Warszawie zostanie sprzedanych około 7 mln biletów. Są to dane porównywalne z innymi stolicami w Europie — mówi Artur Nowakowski.

Więcej możliwości lokowania kolejnych obiektów stwarzają obecnie mniejsze miasta. Zdaniem Marka Frączka, dyrektora ds. inwestycji Kinoplex, właśnie w mniejszych miejscowościach będą powstawać nowe multipleksy, ale dostosowane do lokalnych potrzeb, czyli o liczbie ekranów nie większej niż 5-6. Taką strategię działania obrała m.in. polska spółka Kinoplex (do niedawna Echo Cinema), która do tej pory otworzyła kina m.in. w Raciborzu, Białymstoku, Suwałkach, Łomży i Opolu. W małych miastach nie ma praktycznie miejsca na konkurencję, obowiązuje tu zasada „kto pierwszy ten lepszy”. Ten operator, który jako pierwszy zdecyduje się na otworzenie kina, wybierając najlepszą lokalizację, pozbawia innych możliwości działania.

— Mamy jeszcze kilka dużych miast powyżej 300 tys. mieszkańców, gdzie prawdopodobnie w ciągu 2 najbliższych lat pojawią się multipleksy o dużej liczbie ekranów. W małych miejscowościach kina wieloekranowe dopiero zaczynają się pojawiać. Ich operatorzy ograniczają jednak liczbę sal do 2-3, bo tyle wystarczy do zaspokojenia lokalnego popytu. Ponadto mmniejsze kina są tańsze w zarządzaniu — twierdzi Marek Frączek.

Z badań wynika, że tylko 15-20 proc. osób wybierających się na seans filmowy dokonywało przy okazji spontanicznych zakupów.

— Prawie wszyscy deweloperzy budujący nowe centra handlowe, część powierzchni przeznaczają na multikina. Niestety stawki czynszowe, jakich się domagają, są za wysokie. Dlatego coraz trudniej jest znaleźć najemców wśród operatorów kin — wyjaśnia Artur Nowakowski.

Oprócz czynszu operator musi ponieść także niemałe nakłady związane z wyposażeniem sal.

Pierwsze umowy między operatorami a centrami handlowymi zakładały miesięczne stawki czynszowe przekraczające 20 USD (ponad 80 zł) za 1 mkw. Dochodziły one nawet do 24 USD. Szybko okazało się jednak, że ich wysokość przekracza możliwości multipleksów.

Zdaniem Katarzyny Dziewulskiej z Jones Lang LaSalle, czynsz stał się przyczyną upadku południowoafrykańskiego operatora kin Ster Century, który akceptował wysokie stawki, aby otrzymać najlepszą lokalizację. Od początku roku firma ta próbuje wycofać się z rynku, niestety nie może sprzedać swoich sal. Natomiast brytyjski operator Loews CineplexX, który chciał otworzyć kino w Warszawie i Krakowie, i niemiecki Cinemax, planujący uruchomienie kin we Wrocławiu, wycofali się z rynku, zanim otworzyli swoje multipleksy. Budynki do tej pory stoją nie wykończone.

Ostatnio ceny zmalały i kształtują się na poziomie około 15 USD (60 zł) za 1 mkw.

Najlepszą dla operatorów opcją jest opłata czynszu podstawowego, ukształtowanego na niskim poziomie oraz dodatkowy czynsz zależny od obrotów kina.

— Ze względu na małą frekwencję widzów, właściciele kin są zmuszani do poszukiwania dodatkowych możliwości zarobkowania. Często sale kinowe są wynajmowane na konferencje i prezentacje — dodaje Marek Frączek.

Zdaniem Artura Nowakowskiego, budowa własnego obiektu — chociaż jest bez porównania droższa i bardziej skomplikowana — może być inwestycją o wiele bezpieczniejszą.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dorota Kaczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / Zamiast zapowiadanych w Polsce 100 kin wieloekranowych otwarto 16