Zamień obligacje na akcje

MWIE
07-06-2013, 00:00

Najwyższy czas zacząć przenosić kapitał z obligacji skarbowych na warszawską giełdę, oceniają specjaliści Schroders.

W ciągu ostatnich 12 miesięcy fundusze polskich obligacji skarbowych dały średnio zarobić 9,3 proc. Zdaniem specjalistów Schroders, towarzystwa zarządzającego aktywami o wartości 280 mld EUR, tak dobre wyniki są nie do powtórzenia.

— Polska jest dobrze zarządzanym krajem, dzięki czemu rząd może pożyczać taniej niż inne gospodarki wschodzące. Jednak przy rentownościach tak niskich jak obecnie, polskie obligacje trudno już uznać za atrakcyjne — ocenia James Barrineau, główny współzarządzający portfeli dłużnych rynków wschodzących. Jego zdaniem, bezpośrednią przyczyną ostatniej korekty były obawy globalnych inwestorów o wycofanie płynności, którą Fed wstrzyknął do światowego systemu finansowego. Mniej taniego pieniądza to mniej kapitału na zakupy aktywów, a na niekorzyść obligacji z rynków wschodzących przemawia fakt, że są historycznie drogie na tle obligacji z rynków dojrzałych.

— Znaczące różnice w rentownościach między papierami skarbowymi z obu grup krajów powinny się utrzymać jeszcze przez wiele lat — mówi James Barrineau.

W średniej perspektywie o momencie zwrotnym dla polskich skarbówek będzie można mówić, gdy inwestorzy uznają, że różnice w rentownościach między papierami z rynków wschodzących i dojrzałych są już na tyle duże, że warto przystąpić do zakupów tych pierwszych. Jak zauważa specjalista, trudno ocenić, kiedy to nastąpi. Przyznał, że zarządzane przez niego fundusze obligacji rynków wschodzących zwiększają obecnie udział gotówki, aby przygotować się na zakupy po cenach niższych od obecnych. Schroders nie kryje sceptycyzmu również w przypadku oceny perspektyw złotego.

— Złoty wciąż może mieć pewien potencjał spadkowy. Pozytywnie nastraja jednak siła, jaką mimo korekty wykazuje euro (kurs złotego jest silnie skorelowany z kursem euro), a także relatywna stabilność polskiej waluty na

tle innych walut z rynków wschodzących — zauważa James Barrineau. Jak zauważa Azad Zangana, ekonomista Schroders na Europę, do dalszego osłabienia złotego może przyczynić się kolejna, najprawdopodobniej ostatnia w cyklu, obniżka stóp przez Radę Polityki Pieniężnej. Mylą się jednak według niego komentatorzy spodziewający się dalszych znaczących cięć kosztu pieniądza (niektóre scenariusze mówią o obniżeniu podstawowej stopy NBP nawet do 1,5 proc.). Wszystko dlatego, że ekonomiści już wkrótce mogą zacząć podnosić prognozy wzrostu gospodarczego.

— Kluczowa dla regionu gospodarka niemiecka osiągnęła już dno. Więcej pozytywnych sygnałów zacznie pojawiać się pod koniec trzeciego kwartału — przewiduje Azad Zangana. Stąd pozytywne nastawienie specjalistów do akcji notowanych na warszawskiej giełdzie (jak zaznaczają, wielu inwestorów czeka na wyjaśnienie zamiarów rządu wobec funduszy emerytalnych; ich likwidacja mogłaby oznaczać wyprzedaż na rynkach krajowych aktywów). Choć akcje powinny spisywać się lepiej od obligacji, to jednak na rynku nie należy spodziewać się rewolucji.

— Może jeszcze minąć sporo czasu, zanim krajowi inwestorzy zaczną na większą skalę przenosić się z rynku obligacji na rynek akcji — zastrzega Azad Zangana.

WALUTY

Radzą kupować złotego

Inwestorzy powinni postawić na złotego w związku z perspektywą ożywienia polskiej gospodarki, zaleca Erste Bank. Katarzyna Rzentarzewska, analityk praskiego oddziału Erste, w nocie do klientów napisała, że wskazane jest obstawiać na wzrost wyceny złotego do poziomu 4,15 za EUR w okresie sześciu miesięcy. [KZ]

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MWIE

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Obligacje / Zamień obligacje na akcje