Zamieszanie z sobotą roboczą

02-12-2014, 00:00

Niezrozumienie i przekłamania w wypowiedziach i poselskim projekcie zmian w Kodeksie pracy

KOMENTARZ

DR GRZEGORZ BACZEWSKI

dyrektor Departamentu Dialogu Społecznego i Stosunków Pracy Konfederacji Lewiatan

Jednozdaniowy poselski projekt zmian w Kodeksie pracy mający usunąć drobną lukę w przepisach na kilka tygodni stał się bohaterem wypowiedzi pełnych niezrozumienia i przekłamań pod hasłem walki z „przywróceniem sześciodniowego tygodnia pracy”.

Projekt stanowi, że „na wniosek pracownika lub w razie braku możliwości udzielenia dnia wolnego od pracy w zamian za pracę w dniu wolnym od pracy, pracownikowi przysługuje dodatek do wynagrodzenia w wysokości określonej w art. 1511 § 1 pkt 1, za każdą godzinę pracy w dniu wolnym od pracy”. W uproszczeniu chodzi o to, żeby było można pracownikowi zapłacić za pracę w soboty, ale odpowiednio wyższą stawkę, i to jedynie w dwóch przypadkach, tzn. kiedy on wyrazi taką wolę albo kiedy nie ma możliwości oddania zgodnie z obecnymi przepisami dnia wolnego.

Uwzględniono tu dwie sytuacje: brak możliwości wywiązania się przez pracodawcę z obowiązku prawidłowego rozliczania czasu pracy w sytuacjach obecnie prawem nieprzewidzianych; drugą jest wolny wybór pracownika. Odnośnie do pierwszej sytuacji: w obecnym stanie prawnym pracodawca jest karany przez inspektorów pracy za wykroczenia przeciwko prawom pracownika. Dzieje się tak, gdy np. kończy się okres rozliczeniowy i sobota (lub inny dzień dodatkowo wolny) była ostatnim dniem pracy albo pracownik rozchorował się i przebywa na zwolnieniu w okresie dłuższym niż przypadający w tym czasie okres rozliczeniowy.

Co do drugiej sytuacji: obecnie pracownik nie może zarobić dodatkowo za pracę w sobotę. Przysługuje mu jedynie inny dzień wolny, a zatem praca w sobotę jest wówczas wynagradzana na takiej samej zasadzie jak za każdy inny dzień tygodnia. W praktyce ci, którzy potrzebują dodatkowych pieniędzy i chcą na ich zarobienie poświęcić sobotę, muszą poszukać pracy gdzie indziej, zrobić to na podstawie zatrudnienia niepracowniczego (zlecenie, dzieło) lub nielegalnie.

Wyniki badania przeprowadzonego przez TNS na zlecenie Instytutu Badań Strukturalnych pokazują, że wśród ankietowanych pracujących osób 62 proc. pracowało w ostatnim roku co najmniej raz w sobotę, w tym 27 proc. za wynagrodzeniem. Warto podkreślić, że jest to niezgodne z prawem. Co więcej, 69 proc. ankietowanych dopuszcza możliwość pracy w sobotę. Za taką pracę 38 proc. oczekuje rekompensaty w postaci podwyższonej stawki wynagrodzenia, a kolejne 37 proc. chciałoby mieć wybór, czy odbiorą dzień wolny, czy też wynagrodzenie. Wyniki badania wskazują, że projekt spełnia oczekiwania społeczne, jednak jest duże prawdopodobieństwo, że zostanie odrzucony nawet bez skierowania do prac w komisji.

Niestety argumenty, jakie padały w dyskusji parlamentarnej, nie były merytoryczne. Większość posłów podchwyciła argumenty związków zawodowych, że to „zamach na 5-dniowy tydzień pracy”. Nie zyskało zrozumienia tłumaczenie, że w Kodeksie pracy zawarto wiele „bezpieczników”, które uniemożliwiają stałą pracę przez sześć dni. Nie docierała argumentacja ekonomiczna — praca w soboty będzie dwukrotnie droższa niż w pozostałe dni. Fakt, że to pracownik ma decydować o wyborze formy rekompensaty dla krytyków, wydaje się już nie mieć żadnego znaczenia.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Zamieszanie z sobotą roboczą