Luis Puchades z Hiszpanii wyraził swoje zdanie podczas przemówienia przed planowanym spotkaniem ministrów rolnictwa UE, stwierdzając, że to Komisja Europejska ma ocenić, czy jakiekolwiek państwo członkowskie naruszyło przepisy.
W ubiegłym tygodniu Polska, Słowacja i Węgry ogłosiły własne ograniczenia w imporcie ukraińskiego zboża po tym, jak Komisja Europejska zdecydowała się nie przedłużać zakazu importu do pięciu państw członkowskich UE z Europy Wschodniej.
Od czasu rozpoczęcia rosyjskiej inwazji ukraińscy rolnicy eksportują zboże przez sąsiednie kraje, które określają jako "szlaki solidarności", ponieważ nie mają dostępu do preferowanych tras prowadzących przez porty Morza Czarnego.
Około 60 proc. ukraińskiego zboża przemieszcza się alternatywnymi trasami w obrębie UE, podczas gdy 40 proc. wciąż jest transportowane przez Morze Czarne, zanim Moskwa wycofała się w lipcu z umowy z ONZ dotyczącej żeglugi na Morzu Czarnym.
Rumunia stała się głównym kanałem dla ponad 60 proc. ukraińskiego zboża przewożonego drogą lądową, a premier tego kraju oświadczył w poniedziałek, że również może rozważyć przedłużenie zakazu importu, jeśli wzrośnie zapotrzebowanie na takie działanie.

