Zion wymyka się... nie tylko prawom fizyki

Nim nowa gwiazda trafi do NBA, pojedynek o jej stopy rozegrają czołowi producenci obuwia sportowego. Podobno na stole może znaleźć się czek o wartości 100 mln USD

Znasz Ziona Williamsona? Jeśli nie jesteś fanem koszykówki albo mieszkańcem USA, to raczej kojarzysz go tylko ze słynnej sceny w meczu koszykówki akademickiej, gdy kamery uchwyciły leżącego zawodnika z rozklejonym butem. Fotki zalały media społecznościowe, a koncern Nike dostarczający sprzęt Uniwersytetowi Duke’a w pośpiechu przygotowywał oświadczenie, żeby kurs na giełdzie nie zanurkował. Zion Williamson to 18-latek, który ma ponad dwa metry wzrostu, waży około 130 kg, ale jednocześnie wymyka się prawom fizyki — jest szybszy i zwinniejszy od wielu niższych i lżejszych zawodników. Lubi bawić publiczność efektownymi zagraniami. Koszykarski showman w czystej postaci. Firmy tylko czekają, żeby go złowić.

W minionym sezonie ligi akademickiej Zion Williamson miał świetne
statystyki, dominował nad rywalami, tworzył wielkie show i przyciągał tłumy
kibiców. Na koniec otrzymał prestiżową nagrodę Naismith Men’s Player of the
Year Award, co przed nim udało się tylko dwóm pierwszoroczniakom. Jedynym
minusem był brak awansu uczelni Duke’a do turnieju Final Four, a byli jednymi z
faworytów do mistrzostwa.
Zobacz więcej

SEZON NA ZIONA:

W minionym sezonie ligi akademickiej Zion Williamson miał świetne statystyki, dominował nad rywalami, tworzył wielkie show i przyciągał tłumy kibiców. Na koniec otrzymał prestiżową nagrodę Naismith Men’s Player of the Year Award, co przed nim udało się tylko dwóm pierwszoroczniakom. Jedynym minusem był brak awansu uczelni Duke’a do turnieju Final Four, a byli jednymi z faworytów do mistrzostwa. AP Photo-Nell Redmond-East News

— Myślę, że to będzie największa wojna licytacyjna, jaką kiedykolwiek przeprowadzono za mojego życia — mówi w rozmowie z telewizją sportową ESPN Sonny Vaccaro, były słynny dyrektor ds. marketingu w koncernach Nike, Adidas i Reebok.

79-letni weteran branży odzieży sportowej wie, co mówi, bo to on postawił wszystko na jedną kartę w 1984 r. Wydał cały budżet przeznaczony na kontrakty ze sportowcami, żeby podpisać umowę z debiutującym w NBA Michaelem Jordanem, który zrewolucjonizował marketing sportowy i do dziś jest jednym z fundamentów biznesu konceru Nike. Sonny Vaccaro ma jednak więcej udanych „strzałów” na swoim koncie, w tym Kobe’a Bryanta. Były menedżer mówi, że patrząc na Ziona, czuje się jak wtedy, czyli w połowie lat osiemdziesiątych. ESPN informuje, że Zion Williamson, który prawdopodobnie zgodnie z przepisami zrezygnuje z gry na uczelni już po pierwszym roku, podpisze umowę z producentem obuwia jeszcze przed formalnym angażem w NBA. Ponoć do walki o młodą gwiazdę szykuje się aż sześć firm: Nike, Adidas, Under Armour, New Balance, Puma i chińska marka Anta. Wartość pierwszego kontraktu może sięgnąć aż 100 mln USD. To znacznie więcej niż w przypadku jakiegokolwiek koszykarza przed nim. Nike zaoferowało LeBronowi Jamesowi 7-letnią umowę o wartości 87 mln USD, gdy ten szykował się do debiutu w NBA w 2003 r. Później firma przeforsowała dożywotni kontrakt.

— Będzie miał okazję być twarzą każdej firmy i każdej dużej korporacji. Jest najbardziej chodliwą osobą, jaką widziałem, z wielu różnych powodów — mówi o Zionie Sonny Vaccaro.

Takiego koszykarza rzeczywiście dawno nie było, o ile w ogóle istniał, a wiadomo, że w zawodowej koszykówce nie oszczędza się na tych, którzy są jedyni w swoim rodzaju. Patrz: Michael Jordan, Shaquille O’Neal czy LeBron James. Zion Williamson ma wszystko, żeby zbudować swoją legendę, a wkrótce będzie miał też globalną platformę marketingową w postaci NBA, dzięki której stanie w szeregu największych gwiazd sportu, jak piłkarze Cristiano Ronaldo, Lionel Messi lub LeBron James. Nawet oryginalne imię (tłum. Syjon) mu sprzyja, bo nie ma drugiego Ziona na sportowycharenach. Zaproponowała je babcia na cześć biblijnego wzgórza Syjon. Koszykarz na razie podbił serca Amerykanów, grając w koszykówkę w liceum, a w ostatnim sezonie na prestiżowym Uniwersytecia Duke’a. Kibice za oceanem kochają sport akademicki, więc rozgrywki generują olbrzymie przychody. Zarabiają organizatorzy, uczelnie, trenerzy, którzy często dostają po kilka milionów dolarów rocznie, ale nie zawodnicy, bo oni formalnie są tylko studentami i amatorami. To właśnie dlatego wszyscy wstrzymali oddech, gdy Zionowi rozpadł się but i musiał pauzować z powodu kontuzji. Mógł skończyć z niczym, nie licząc lukratywnej polisy, którą podobno wcześniej podpisał.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Łukasz Ostruszka

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy