Złodzieje mają nowy patent na pożyczki

opublikowano: 24-04-2013, 00:00

Otwieranie rachunków przelewem miało być wygodą dla klientów. Stało się żyłą złota — dla oszustów, którzy wykorzystują ludzi szukających pracy do zakładania kont widm służących do wyłudzania pieniędzy

„Nasza oferta jest krótka i przejrzysta, współpracę możesz zacząć nawet w przeciągu 48 godzin. Umowa z nami jest prosta i czytelna, bez ukrytych kruczków” — tak zaczyna się ogłoszenie o pracę, jakie znalazło się na jednym z portali o lokalnym zasięgu. Firma zajmuje się „obróbką, tłumaczeniem oraz rewitalizacją książek, m.in. ze zbiorów Biblioteki Narodowej”. Robota prosta, polega na przepisywaniu dokumentów — „głównie wypełnia się brakujące litery, znaki przestankowe”.

FOT. iStock
FOT. iStock
None
None

Od strony można dostać 15-30 zł. Płatność realizowana jest „w przeciągu do 24 godzin, bezpośrednio na Państwa konto (wcześniej należy je zweryfikować w naszym serwisie za pomocą przelewu ze swojego konta)”. To ostatnie zdanie w ogłoszeniu jest najważniejsze. W ofercie nie ma kruczków — cały anons to jedno wielkie oszustwo, wymyślone, żeby najpierw wyłudzić od ludzi dane osobowe, a potem tak ich zmanipulować, żeby założyli w banku rachunek. Który potem przysłuży się oszustom. Jak?

Tysiące wyłudzeń

Vivus.pl jest sporym graczem wśród internetowych serwisów pożyczkowych w Polsce. Działa od lata ubiegłego roku. — W tym czasie odnotowaliśmy 3 tys. oszustw, z czego grubo ponad połowa to przestępstwa z wykorzystaniem rachunku bankowego, otwartego na wyłudzone dane osobowe — mówi Loukas Notopoulos, szef Vivus.pl.

Zasada pożyczania w takich serwisach jest następująca: zainteresowany wypełnia krótki formularz, a następnie przelewa 1 grosz na wskazany numer rachunku. Informacje zawarte w przelewie — imię, nazwisko, adres — posłużą do weryfikacji wnioskodawcy w różnych bazach danych. Jeśli nigdzie nie ma zapisów, że jest nierzetelnym dłużnikiem, serwis wysyła pieniądze na rachunek, z którego przyszedł groszowy przelew. Część pożyczek nigdy do pożyczkodawcy nie wraca, bo rachunek należy do przestępców, specjalizujących się w tego rodzaju wyłudzeniach.

Dawniej oszuści wykorzystywali do tworzenia kont zombie tzw. słupy, czyli często osoby z marginesu, które za niewielkie pieniądze oddawały dowód, na podstawie którego oszust otwierał rachunek bankowy. Takie przypadki wciąż się zdarzają, ale od niedawnapozyskiwanie danych osobowych stało się łatwiejsze dzięki innowacjom w sektorze bankowym.

W 2009 r. pojawiły się na rynku lokaty internetowe. Żeby je założyć, nie trzeba było fatygować się do banku czy podpisywać umowy przez kuriera. Wystarczyło wypełnić wniosek na stronie internetowej, a potem przelać pieniądze na wskazany przez bank numer rachunku. Trzy lata temu banki rozwinęły koncepcję i zaoferowały możliwość otwarcia konta przelewem. Taką możliwość dają: Alior, Alior Sync, BOŚ Bank, ING Bank Śląski, FM Bank, mBank, Multibank i Meritum. Kolejne rozważają taką opcję, bo konto za 1 gr daje sporą przewagę wobec konkurencji. Jedną z podstawowych barier zniechęcających klientów do zmiany banku jest papierologia związana z transferem. Przelew upraszcza całą procedurę. Nie trzeba iść do oddziału czy umawiać się z kurierem.

Dwa sposoby na przelew

Dla klientów wygoda, dla przestępców nie lada okazja.

— Toczy się już 200 postępowań w tej sprawie po zawiadomieniach naszych oraz oszukanych — mówi Krzysztof Śniosek, ekspert w departamencie windykacji Vivus.pl. Wyróżnia on dwa rodzaje oszustw: pierwszy jest prosty — oszust tworzy nowe rachunki na przelew, za każdym razem wpisując inny adres korespondencyjny.

Dla podbudowania fałszywej tożsamości generuje fałszywy PESEL (są takie programy) i na podstawie tych danych wyłudza pożyczkę. Przekręt jest stosunkowo łatwy do wyśledzenia. Jest już pierwszy wyrok w tej sprawie. W ubiegłym tygodniu poznański sąd skazał młodego człowieka na rok więzienia w zawieszeniu na 3 lata, za wyłudzenie w ten sposób 360 zł.

Znacznie groźniejszy i trudniejszy do wytropienia jest inny sposób, przybierający, jak twierdzą pożyczkodawcy, formę zorganizowanego procederu. W lokalnym serwisie pojawia się oferta zdalnej pracy: korekta tekstów, przepisywanie danych z faktur albo… testowanie rachunków bankowych. Zainteresowany wysyła CV z danymi osobowymi i skan dowodu. Przestępcy mają już podstawowe dane do wypełnienia wniosku o otwarcie rachunku. Wtedy proszą wnioskodawcę o zrobienie przelewu. Standardowo bank wysyła wówczas na numer telefonu wpisany we wniosku hasło do logowania do konta.

Oszuści wmawiają ofierze, że to „pracodawca” wysłał SMS i proszą o podanie numeru hasła w celu porównania z hasłem, które rzekomo oni wygenerowali. W całym procederze wykorzystują desperację poszukujących pracy oraz ludzką naiwność. Jedna z oszukanych w Opolu korespondowała z rzekomym pracodawcą, oferującym pieniądze za przepisywanie faktur, wysyłając e-maile na adres sex@o2.pl.

Banki w potrzasku

Zawiadomienia o działalności oszustów trafiły do policji w Warszawie, Opolu, Myślenicach, Katowicach, Poznaniu i Szczecinie.

— Mamy zgłoszenie od poszkodowanej, która znalazła w internecie ofertę pracy polegająca na przepisywaniu faktur. Zgodnie z poleceniem wykonała przelew 1 zł na wskazany rachunek. Po pewnym czasie

otrzymała z jednego z banków wezwanie do zapłaty 500 zł kredytu z odsetkami. Wkrótce potem inny bank wysłał pismo w sprawie zaległości na 1 tys. zł — mówi Jarosław Dryszcz z Komendy Wojewódzkiej Policji w Opolu. Przestępcy są bardzo ostrożni. Zazwyczaj szybko zwijają działalność. Wystarczy, że nabiorą kilkanaście osób, które otworzą dla nich rachunki, i znikają.

Z każdego konta widmo już sami mogą robić przelewy do kolejnych banków i zakładać nowe ROR. 20 takich rachunków można łatwo zmultiplikować do 120. Pożyczkodawcy twierdzą, że sprawa przelewów za 1 grosz wychodzi poza granice Polski, o czym świadczy fakt, że oszukańcze wnioski w sprawie pożyczek składane są za pośrednictwem niemieckich i szwedzkich serwerów.

— Problem jest poważny — aby zabezpieczyć się przed tym procederem, nie polegamy wyłącznie na autoryzacji rachunku. Dodatkowym, dużym ułatwieniem w procesie weryfikacji byłoby otwarcie bazy PESEL — mówi Marcin Borowiecki, dyrektor zarządzający Wonga.com.

Specjaliści od bezpieczeństwa w bankach uspokajają, że problem ma marginalne znaczenie, a cały system jest bezpieczny, o czym najlepiej świadczy fakt, że Główny Inspektor Informacji Finansowej, bardzo czuły na kwestię prania brudnych pieniędzy, zezwolił na ten sposób otwierania rachunków.

— Sytuacja jest podobna jak z rachunkami otwieranymi na słupa. Proceder, pomimo naszych starań, wciąż jest stosowany, ale stanowi absolutny margines. Każdy system można próbować obejść, ale jest kwestia wyważenia między wygodą i bezpieczeństwem. W przypadku rachunków na przelew ryzyko oszustw jest minimalne — mówi przedstawiciel jednego z banków. Wczoraj sprawą rachunków na przelew zajmowało się Forum Bezpieczeństwa Transakcji Elektronicznych Związku Banków Polskich.

— Banki na bieżąco analizują rodzajeryzyka wynikające z działalności i w sytuacji, gdy dane ryzyko jest na nieakceptowalnym poziomie, podejmują stosowne działania w celu jego minimalizacji. Również kwestia „otwierania rachunków na przelew” podlega takiej analizie, zarówno przez każdy bank z osobna, jak również w ramach ciał funkcjonujących w Związku Banków Polskich. Na razie w tej kwestii nie odnotowaliśmy incydentów w sektorze bankowym, które zagrażałyby zdeponowanym oszczędnościom naszych klientów — mówi Piotr Marek Balcerzak, członek prezydium Rady Bankowości Elektronicznej ZBP.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane