Złoty jeszcze straci do dolara

Piątkowe tąpnięcie na złotym to część globalnego domina. Uruchomiło je zniecierpliwienie wobec nowego prezydenta USA.

W piątek około godz. 10 złoty gwałtownie zaczął tracić na wartości wobec dolara, euro i franka szwajcarskiego. Przecena wyniosła 2-3 grosze i tak jak nieoczekiwanie się zaczęła, tak nieoczekiwanie się skończyła. Analitycy walutowi nie potrafią tego wyjaśnić. Samą utratę wartości złotego wiążą ze zmianą stosunku do bardziej ryzykownych aktywów. W piątek na giełdach zagościł kolor czerwony, taniał nie tylko złoty, ale też surowce i inne waluty rynków wschodzących. Jednak wcześniej ich wartość rosła. Czasami wbrew wszelkiej logice.

— Południowafrykański rand umacniał się, mimo że tamtejsi posłowie bili się na sali obrad, a policja rzucała granaty z gazem łzawiącym wokół parlamentu — przypomina Przemysław Kwiecień, główny ekonomista X-Trade Brokers DM.

Obiecanki cacanki

Zdaniem ekspertów, przecena ryzykownych aktywów to konsekwencja pęknięcia psychologicznej bańki związanej z oczekiwaniami względem polityki Donalda Trumpa i jego zapowiedziami.

— Rynki finansowe nie są pewne, na ile Donald Trump zaprezentuje coś ciekawego w kwestii podatków — zaznacza Marek Rogalski, główny analityk walutowy DM Banku Ochrony Środowiska. — Wydaje się, że rynek traci cierpliwość względem Donalda Trumpa, którego polityka fiskalna — gdyby była zgodna z zapowiedziami — byłaby bardzo korzystna dla rynków wschodzących — wtóruje mu Bartosz Sawicki z DM TMS Brokers. Specjalista podkreśla jednak, że piątkowej zmiany nie można traktować jako paniki czy załamania. Podobnego zdania jest Przemysław Kwiecień.

— Trend się odwrócił. Trudno powiedzieć, czy na trwałe. Na razie nie ma wielkiego strachu — komentuje Przemysław Kwiecień.

Jego zdaniem, nie należy przywiązywać dużego znaczenia do tego, że opublikowane w piątek dobre dane GUS o polskiej gospodarce nie wywołały odwrotnego ruchu na złotym. — Dane z Polski nie zmieniają trendów globalnych. Mogą się w nie co najwyżej wpisać. Gdyby dane GUS zostały opublikowane tydzień temu, pewnie spotęgowałyby napływ kapitału do Polski i umocnienie złotego. Ale gdy kapitał z rynków wschodzących generalnie odpływa, nie jest nowością, że inwestorzy nie przywiązują wagi do lepszych danych z Polski — tłumaczy Przemysław Kwiecień.

Euro to nie dolar

Marek Rogalski uważa, że przez kilka dni złoty będzie dalej słabł, ale pod koniec miesiąca się umocni. Przemysław Kwiecień i Bartosz Sawicki zgodnie twierdzą, że na koniec kwartału dolar będzie kosztował 4,19-4,20 zł. Oznacza to, że do tego czasu złoty straci do niego jeszcze kilkanaście groszy. Nie widzą natomiast przesłanek do większych strat złotego wobec euro. Bartosz Sawicki zakłada, że euro będzie kosztować 4,35 zł. Przemysław Kwiecień podobnie.

— Oczekiwałem, że umocnienie złotego zatrzyma się na poziomie 4,25 zł za euro. Doszliśmy do 4,27 zł i kurs zmienił kierunek. Może więc osiągnie trochę wyższy poziom niż 4,32 zł, które zakładałem — komentuje Przemysław Kwiecień.

Na przełomie marca i kwietnia amerykański dolar będzie kosztować 4,19-4,20 zł — twierdzą analitycy walutowi. Oznacza to, że złoty straci do niego jeszcze kilkanaście groszy. Nie widzą natomiast większego potencjału do utraty wartości złotego względem euro.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Złoty jeszcze straci do dolara