Złoty nawet na chwilę nie zmienił koszyka

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 24-11-2010, 00:00

Nie łudźmy się, Polska nadal uznawana jest za ryzykowny rynek —mówi Ken Veksler, trader walutowy Saxo Banku.

Nie łudźmy się, Polska nadal uznawana jest za ryzykowny rynek —mówi Ken Veksler, trader walutowy Saxo Banku.

Kiedy w 2009 r. okazało się, że polska gospodarka najlepiej w Unii Europejskiej znosi kryzys, część ekonomistów wyrażała nadzieję, że rynki finansowe wreszcie zaczną odróżniać złotego od bardziej ryzykownych walut rynków wschodzących. Od lat inwestorzy traktowali nas na równi z np. pogrążonymi w kryzysie Węgrami czy Rumunią — jeśli wycofywali stamtąd kapitał, uciekali przy okazji ze wszystkich gospodarek rozwijających się. Według Kena Vekslera, menedżera w dziale tradingu Saxo Banku, poprawa wizerunku Polski jednak nie nastąpiła.

— Złoty cały czas jest przez rynek trzymany w koszyku z napisem "waluty ryzykowne". Polska ma silne fundamenty gospodarcze, ale to nie okazało się wystarczającym argumentem do wyjęcia jej z koszyka. Nadal jest postrzegana jako rynek wschodzący i tak łatwo się tego nie zmieni — twierdzi Ken Veksler.

Według niego przychylniejszym okiem niż przed kryzysem patrzą na nas jedynie inwestorzy bezpośredni (np. otwierający w Polsce fabryki).

— Dla inwestorów finansowych wiele się nie zmieniło. Złoty nadal jest jedną z walut, od których ucieka się, gdy dzieje się coś niepokojącego — przekonuje trader Saxo Banku.

Jego zdaniem, obecna wycena złotego jest bliska kursowi równowagi.

— Uczciwy, przyzwoity kurs dla złotego to dziś 3,93-3,95 zł za euro — mówi Ken Veksler.

Podkreśla jednak, że w perspektywie kilku miesięcy cena euro może zejść zarówno do 3,85 zł, jak i podskoczyć do 4,15 zł. Wszystko zależy głównie od rozwoju wypadków w Irlandii. W niedzielę wieczorem rząd Zielonej Wyspy przyjął wsparcie UE i Międzynarodowego Funduszu Walutowego.

— To jeszcze nie znaczy, że problem został rozwiązany. Wsparcie warte 100 mld EUR, które trafi do Irlandii, wystarczy na dwa lata. Trudno uwierzyć, że w tym czasie rząd przeprowadzi wszystkie ważne reformy, a gospodarka zacznie się szybko rozwijać — mówi trader.

Sytuację pogarsza narastająca niestabilność polityczna Irlandii.

— Rząd zapowiedział rozwiązanie parlamentu i wybory na przełomie stycznia i lutego. To nie wróży dobrze finansom publicznym — zaznacza Ken Veksler.

Z drugiej strony, część analityków spodziewa się, że niedawna decyzja Rezerwy Federalnej USA o "dodrukowaniu" dodatkowych 600 mld USD może wspierać złotego. Większa płynność miałaby skłonić inwestorów do odważniejszego lokowania kapitału w krajach rozwijających się, w tym w Polsce.

— Nie spodziewałbym się takiego mechanicznego przełożenia. Decyzja Fed nieco poprawiła nastroje, ale inwestorzy nadal bardziej cenią bezpieczeństwo aktywów niż wysokie stopy procentowe — mówi Ken Veksler.

Akcja CEED

O wyłączenie swoich walut z koszyka rynków wschodzących zabiega nie tylko Polska, ale też inne "nowe" kraje Unii Europejskiej. Właśnie w tym celu stworzona została inicjatywa CEED (od Central and Eastern Europe Development), wymyślona przez Jana Kulczyka, a wspierana m.in. przez "PB". Chodzi o to, by rynki przekonały się do nowej nazwy regionu i jego dynamicznego charakteru.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane