Słabe dane makroekonomiczne, jakie napłynęły we wtorek po południu z USA, podcięły skrzydła dolarowi, a jednocześnie nasiliły oczekiwania dotyczące skali luzowania polityki przez amerykański Fed, co pośrednio wsparło rynki akcji. Poznaliśmy też nieco lepsze od spodziewanych odczyty indeksów aktywności PMI z Chin. W tamtejszych mediach sporo mówi się również o możliwym luzowaniu polityki przez Ludowy Bank Chin — to wspiera sentyment w Azji i wokół bardziej ryzykownych aktywów.
Generalnie okres wyczekiwania na posunięcia bankierów centralnych — dla nas liczą się głównie posiedzenia Europejskiego Banku Centralnego (12 września), oraz Fedu (18 września) — może upłynąć pod znakiem większego apetytu na ryzyko. Zdaje się, że pozytywny splot wiadomości dotyka też funta — wizja przedterminowych wyborów na jesieni zaczyna się oddalać i bardziej prawdopodobne staje się kolejne odroczenie terminu brexitu (o trzy miesiące).
Czy pozytywne trendy mogą utrzymać się dłużej? Nie do końca, gdyż inwestorzy mogą przeżyć kolejne rozczarowania w drugiej połowie września. Po pierwsze, decydenci w bankach centralnych mogą nie spełnić oczekiwań „postawionych” im przez rynki. Po drugie, wcale nie jest pewne, że zobaczymy jakąś wolę do rzeczowych rozmów między Amerykanami a Chińczykami. Słabnące notowania Donalda Trumpa mogą zachęcać władze w Pekinie do przeczekania do wyborów na jesieni 2020 r.