Sejm przyjął zmiany w prawie zamówień publicznych. Dokuczą zwłaszcza małym i średnim firmom.
Kiedy przed laty Budimex z Ferrovialem mieli problemy z budową terminalu na Okęciu, na internetowych forach i w mediach mnóstwo było komentarzy, których autorzy domagali się, by wykonawcom zamknąć drogę do realizacji innych kontraktów. Podobnie było, kiedy drogowa dyrekcja wyrzuciła z autostradowego kontraktu firmę Alpinie Bau, a ta w nowym przetargu znów zwyciężyła i nadal jest na budowie.
Nie będzie już nierzetelnych wykonawców w publicznych kontraktach — posłowie powiedzieli dość i zmienili prawo zamówień publicznych.
— Pozytywnym skutkiem nowej regulacji jest możliwość wykluczenia z przetargu nierzetelnego wykonawcy bez czekania na prawomocny wyrok sądowy, do którego dochodzi zazwyczaj po przeprowadzeniu dwuinstancyjnego i długotrwałego postępowania — mówi Marcin Hadaj, rzecznik Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA).
Prawnicy biją jednak na alarm. Kilku urzędników, ich zdaniem, nie powinno decydować o tym, kto jest nierzetelnym wykonawcą,
— Na zmiany w prawie zamówień publicznych nie można patrzeć tylko przez pryzmat kontraktu Alpine Bau i GDDKiA. Sprawa dotyczy wszystkich przedsiębiorców współpracujących z sektorem publicznym. Nowe zapisy stawiają partnera publicznego w uprzywilejowanej pozycji. Bez sądu będzie mógł praktycznie zakazać wykonawcy prowadzenia działalności — mówi Zbyszko Wizner, partner w kancelarii Sołtysiński, Kawecki, Szlęzak, reprezentujący Alpine Bau.
Ucierpią zwłaszcza mali i średni przedsiębiorcy.
— Nowelizacja zachęca wręcz do zachowań korupcyjnych. Duża korporacja założy nową spółkę i nadal będzie prowadzić działalność, a dla małych i średnich firm to kara śmierci bez wyroku sądowego. Wyobraźmy sobie lokalną firmę sprzątającą miasto, której właściciel nie spodoba się burmistrzowi. Pod pretekstem złego wykonywania usług może on pozbyć się kontrahenta — mówi Zbyszko Wizner.