Zmiany w składce w ubezpieczeniach na życie są zależne od decyzji w sprawie polityki podatkowej - uważa prezes Compensy Życie Franz Fuchs.
Podczas czwartkowej konferencji prasowej Fuchs podkreślił, że rynek ubezpieczeń na życie rośnie w ostatnich latach dzięki ubezpieczeniom ze składką jednorazową, a nie - regularną, czyli wpłacaną np. co roku przez wiele lat. Jest to m.in. efekt przepisów, które nakładają podatek na zyski kapitałowe. Konstrukcja ubezpieczeń na życie ze składką jednorazową pozwala uniknąć opodatkowania inwestycji.
Fuchs zwrócił uwagę, że choć przy składce jednorazowej rośnie przypis składki firmy ubezpieczeniowej (składka wynikająca z podpisanych umów), to jednak znacznie więcej czasu potrzeba dla osiągnięcia zysków.
"Marża za ten produkt jest bardzo niska. Przy produktach ze składką regularną marża wynosi ok. 15 proc., co pozwala pokryć koszty akwizycji i administracyjne. Natomiast przy składce jednorazowej marża rynkowa wynosi ok 1-2 proc. Jeśli więc prowizja dla pośrednika wynosi ok. 8 proc., to przez kilka lat polisa ta nie przynosi zysku" - powiedział Fuchs.
Dodał, że aby wypracować zysk w wysokości 1 mln zł, firma ubezpieczeń na życie potrzebuje ok. 10 mln zł przypisu ze składki regularnej lub 100 mln zł ze składki jednorazowej.
Według danych Komisji Nadzoru Ubezpieczeń i Funduszy Emerytalnych na koniec 3 kwartału 2005 (ostatnie dostępne dane), na prawie 10,8 mld zł przypisu składki z ubezpieczeń na życie ponad 29 proc. pochodziło z ubezpieczeń ze składką jednorazową, zaś z umów ze składką regularną - prawie 71 proc. Jeszcze na koniec 2004 r. udział składki regularnej wynosił prawie 78 proc., a udział składki jednorazowej - ponad 22 proc.
Według szacunków ubezpieczycieli, wzrost rynku ubezpieczeń na życie w 2005 r. mógł wynieść nawet 20 proc. Jednak jeśli zniesiony zostałby tzw. podatek Belki, roczny wzrost rynku ubezpieczeń na życie mógłby się zmniejszyć w następnych latach nawet o połowę.