Zmienność w USA była wynikiem zamieszania

Piotr Kuczyński
28-02-2003, 00:00

Wczoraj w USA działy się dziwne rzeczy i to zarówno na froncie geopolitycznym jak makroekonomicznym. Przed otwarciem sesji parkiety całego świata obiegła pogłoska, że Bagdad wyraził zgodę na zniszczenie rakiet Al-Samud 2. Indeksy ruszyły ostro do góry. Potem dowiedzieliśmy się, że to tylko przeciek, a Irak podejmie decyzję do soboty. Indeksy nieco osłabły. Nawiasem mówiąc optymistyczna reakcja była niezbyt rozsądna, ale pokazywała wyraźnie, kolejny raz, czego chcą inwestorzy: pokoju. A była nierozsądna, bo przecież nie można było oczekiwać, czegoś innego niż to, co nastąpiło. Prezydent Bush szybko poinformował dziennikarzy, że taka decyzja jest częścią „kampanii mydlenia oczu” i nic nie zmienia w jego żądaniach całkowitego rozbrojenia Iraku. Wydawało się, że już po próbie wzrostów. W tym momencie administracja zapowiedziała, że obniży poziom zagrożenia terrorystycznego. Inwestorzy wpadli w euforię. Warto przypomnieć, że samo podwyższenie tego poziomu uważałem za bezsensowne. Prawdziwe zagrożenie nastąpi dopiero po rozpoczęciu wojny. Ale to nie wszystko. Inwestorzy najwyraźniej zapomnieli, że H. Blix miał złożyć wstępne sprawozdanie na temat przebiegu inspekcji. Agencje o tym przypomniały i po rynku zaczęły krążyć najróżniejsze plotki, a indeksy zaczęły się osuwać, ale końcówka należała do byków. Jak w takich warunkach można inwestować?

Przejdźmy do danych makro. Agencje na pierwszy plan wybijają informację o wzroście zamówień na dobra trwałego użytku — wzrosły więcej niż prognozowano. Zapominają tylko dodać, że to są dane niezwykle zmienne i mało wiarogodne. Prawie małym drukiem informuje się o tym, że zaskakująco mocno spadła sprzedaż nowych domów (była najmniejsza od roku). Poza tym ilość noworejestrowanych bezrobotnych w ostatnim tygodniu wzrosła do poziomu najwyższego od dwóch miesięcy, a to powinno szczególnie niepokoić. Nie będę wymieniał, jakiej spółki kurs wzrósł, a jakiej spadł, bo naprawdę nie miało znaczenia.

W Eurolandzie indeksy długo krążyły wokół środowego zamknięcia. Kolejna firma ubezpieczeniowa (szwajcarski ubezpieczyciel Zurich Financial Services) zapowiedziała zmniejszenie dywidendy po stratach poniesionych w drugiej połowie roku, ale CEO zapowiedział, iż 2003 rok przyniesie zyski. Rynki zareagowały pozytywnie. To może być pierwsza jaskółka nachodzącej zmiany nastrojów. Indeksy rosły przed danymi makro z USA, a potem reagowały na zmieniające się informacje z geopolityki i zakończyły sesje wzrostami. To jednak niewiele znaczy. Nasz rynek zachowywał się podobnie jak Euroland, ale obrót na wzroście był żałosny.

Dzisiaj rynki otrzymają serię danych makro zarówno z Eurolandu jak i z USA. Z krajów strefy euro o 12.00 napłyną informacje o indeksach nastroju konsumentów (prognoza minus 17,6 pkt.) i biznesu (minus 10,8 pkt.) oraz klimatu panującego w biznesie (minus 0,32 pkt.). Prognozy pokazują oczekiwanie na lekkie pogorszenie w porównaniu do stycznia. Z USA o 14.30 dowiemy się jaki było kolejne przybliżenie PKB w czwartym kwartale (prognoza: 1,0 proc.). O 15.45 podany zostanie ostateczny odczyt indeksu nastroju Uniwersytetu Michigan (prognoza 79,2 pkt.), a o 16.00 inwestorzy dowiedzą się jak rozwijała się gospodarka w rejonie Chicago (PMI) – prognoza: to spadek z 56 do 52,5 pkt. U nas GUS poda o 16.00 jaki był deficyt obrotów bieżących (prognoza to 763 mln. USD). Dla rynku akcji to nie będzie miało wielkiego znaczenia, ale na złotówkę może mieć znaczny wpływ.

WGPW odzyskała siłę względną w stosunku do Eurolandu (wtedy, kiedy trwały spadki). Tak nie musi być zawsze, ale na razie widać, że rynek się broni. W końcu inwestorzy zmęczą się dyskontowaniem wybuchu wojny. Już niedługo taki moment nastąpi. Nie znaczy to, że nie będzie można zarobić na krótkich pozycjach, ale, przy dominującym pesymizmie, trzeba bardzo uważać, żeby nie zostać zaskoczonym nagłym zwrotem rynku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Piotr Kuczyński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Zmienność w USA była wynikiem zamieszania