Życie po życiu FSO

Paweł Janas
opublikowano: 2011-06-22 00:00

Wyprzedaż majątku, poszukiwanie partnerów, produkcja klocków lego — grupa gra o przetrwanie.

Nie ma podstaw do myślenia o upadłości — mówi prezes Woźniak

Wyprzedaż majątku, poszukiwanie partnerów, produkcja klocków lego — grupa gra o przetrwanie.

Pod koniec lutego z taśm produkcyjnych Fabryki Samochodów Osobowych (FSO) na warszawskim Żeraniu zjechało ostatnie auto. Zarząd we współpracy z instytucjami rządowymi szuka inwestorów, którzy mogą umożliwić rozpoczęcie produkcji nowego pojazdu. Tymczasem na Żeraniu i w spółkach zależnych FSO trwa wielkie sprzątanie.

Hektar po hektarze

Większość spośród około dwutysięcznej załogi odeszła z zakładu. W firmie pozostało 300 osób, które zajmują się inwentaryzacją majątku. Odsyłają do UkrAvto na Ukrainę maszyny, z których pomocą od 2007 r. był produkowany chevrolet aveo.

— Maszyny są własnością koncernu General Motors. Fabryce zostały wydzierżawione za pośrednictwem naszego właściciela — UkrAvto. Nasze pozostają montownia, tłocznia i lakiernia. Dbamy o nie na przyszłość — mówi prezes Janusz Woźniak.

FSO wyprzedaje majątek nieprodukcyjny. W maju za około 140 mln zł sprzedała Mennicy Polskiej 27 ha terenu wzdłuż ul. Jagiellońskiej w Warszawie. Pieniądze poszły na odprawy dla zwalnianej załogi.

— W umowie zastrzegliśmy, że będziemy użytkować te tereny do czerwca 2013 r. — mówi prezes.

Trwają poszukiwania kupca na kolejne nieruchomości: w Falenicy (tu znajdowało się centrum serwisowe za rządów koreańskiego Daewoo) oraz w tzw. porcie Kowalczyka nad kanałem Żerańskim.

— Chcemy uzyskać za te tereny minimum 50 mln zł — deklaruje prezes Woźniak.

Klocki lego

FSO próbuje utrzymać przy życiu spółki zależne. Warszawski Koram produkuje m.in. kształtki do siedzeń, deski rozdzielcze i zderzaki Obecnie w zakładzie przeprowadza audyt Volkswagen. Spółka liczy na podpisanie z Niemcami kontraktu. Zakład w Ełku we współpracy z koncernem Delphi produkuje wiązki przewodów elektrycznych do samochodów kilku europejskich marek oraz dla zakładów UkrAvto na Ukrainie.

— Obecnie spółka rozmawia o rozszerzeniu współpracy z Delphi — mówi Janusz Woźniak.

Zakłady w Ciechanowie, które produkowały m.in. zbiorniki do paliw i zawieszenie macphersona, zostały połączone z fabryką w Grójcu, wyspecjalizowaną w produkcji siedzeń.

— Oba zakłady szukają pomysłu na przeprofilowanie produkcji — dodaje szef FSO.

Zakład w Kożuchowie podpisał umowy z firmami z Niemiec. Produkuje elementy układu wydechowego i części do sprzęgieł, a także elementy nośne (belki) do samochodów ciężarowych. Podlubelski Hanyang, specjalizujący się w produkcji wyrobów z tworzyw sztucznych dla motoryzacji, szuka możliwości poza branżą. Stąd produkcja elementów AGD, a od roku firma wytwarza też... klocki lego.

Są też plany ożywienia fabryki w Nysie. Nieoficjalnie wiadomo, że FSO szuka w Azji partnera, który zechciałby umieścić tu produkcję aut dostawczych. Prezes Woźniak odmówił jednak komentarza w tej sprawie.

W najgorszej sytuacji jest fabryka w Siedlcach. Jeszcze produkuje elementy podwozia dla szwedzkiej firmy Autoliv, ale niedawno zarząd zgłosił wniosek o upadłość.

Bez upadłości

Prezes Woźniak zapewnia, że się nie podda. Podobne doświadczenie ma już na koncie. Na początku poprzedniej dekady warszawską fabrykę opuścił po swoim bankructwie Daewoo, ówczesny inwestor na Żeraniu. Prezes Woźniak nie zwątpił, kiedy trzeba było potem szukać nowego inwestora. Szef FSO podkreśla, że nie zamierza składać wniosku o upadłość spółki. Analitycy są jednak sceptyczni.

— Czas gra na niekorzyść FSO. Firma nie produkuje, więc nie zarabia, a koszty stałe trzeba ponosić. Gdyby nawet w najbliższym czasie podpisano umowę z potencjalnym inwestorem, rozpoczęcie seryjnej produkcji nowego samochodu byłoby możliwe najwcześniej pod koniec 2012 r. —mówi Rafał Orłowski z firmy analitycznej AutomotiveSuppliers.pl.