Zysk bez ryzyka nie jest możliwy

Zygmunt Solorz-Żak
15-11-2010, 00:00

W ostatnich dniach prasa ekonomiczna obszernie relacjonowała tzw. sprawę Krauzego. Wiadomo dzięki temu powszechnie, że w momencie zaangażowania w projekt w Kongo majątek reprezentowanej przez Ryszarda Krauzego grupy kapitałowej szacowany był na kilka miliardów złotych. Transakcje związane z próbą uzyskania dostępu do złóż ropy w Kongo stanowiły znacznie mniej niż 1 proc. ówczesnej kapitalizacji kontrolowanych i posiadanych przez niego spółek. Na tym tle widać, że ryzyko było bardzo ograniczone.

W takich rejonach świata jak Azja i Afryka ryzyko inwestycyjne jest znacząco wyższe niż w Europie. Czasem się udaje, wtedy premia za sukces jest znakomita, a czasem nie. Ryszard Krauze miał pecha. Po jego zaangażowaniu w projekt w Demokratycznej Republice Konga wybuchła wojna. Czy jest to jakiś argument dla prokuratury? Chyba tak, bo w bliźniaczej sytuacji dała spokój władzom spółki giełdowej, z udziałem skarbu państwa, która walcząc o dostęp do złóż miedzi poniosła w tym samym Kongo straty kilkakrotnie przewyższające straty prywatnej spółki Krauzego. Z jakichś powodów łatwiej jest atakować osobę, która podjęła ryzyko zainwestowania własnych pieniędzy. Jaka jest logika tego wyboru? Pojawia się pytanie, czy prokuratura w Polsce posiada wystarczającą wiedzę o prowadzeniu działalności biznesowej, ryzyku inwestycyjnym i np. o działaniach w obszarze surowców energetycznych?

Przepis o działalności na szkodę spółki miał być narzędziem w rękach akcjonariuszy, którzy mogliby uruchamiać działania wobec nagannie działających zarządów. W przypadku Ryszarda Krauzego prokuratura próbuje występować z pozycji dominującego akcjonariusza, udowadniając, że pokrzywdzona jest jego firma, a "krzywdzącym" on osobiście jako jej właściciel. Dzisiaj Krauze, kto następny jutro? W Polsce decyzje prokuratury zwyczajowo traktowane są jak wyrok sądu. W praktyce oznacza to zdeptanie dobrego imienia wielu uczciwych ludzi i zniszczenie dobrze prosperującej firmy. W miażdżącej i przygnębiającej większości spraw "o działalność na szkodę spółki" na etapie postępowania sądowego okazuje się, że prokuratura nie miała racji. Wtedy jednak nie ma już zainteresowania mediów, nikt za zniszczenie przedsiębiorstw i przedsiębiorców nie odpowiada. Nikt prawdziwie pokrzywdzonym nie powie nawet przepraszam. Ocieramy się o szaleństwo, niestety, bardzo bolesne w skutkach ekonomicznych.

Zygmunt SOLORZ-ŻAK

twórca telewizji Polsat

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Zygmunt Solorz-Żak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Zysk bez ryzyka nie jest możliwy