50-proc. stawka PIT trafi do kosza

Jarosław Królak, Łukasz Świerżewski
opublikowano: 2004-10-19 00:00

SLD zdecydował, że nie zgłosi ani nie poprze projektu wprowadzenia 50-proc. PIT. To znaczy, że pomysł czwartej stawki podatkowej upadł.

Podczas rozpoczynającego się dziś posiedzenia Sejmu odbędzie się drugie czytanie rządowych i poselskich ustaw wprowadzających zmiany w podatkach PIT i CIT. Prawdopodobnie jeszcze w tym tygodniu odbędzie się głosowanie i ustawy podatkowe trafią do Senatu.

Nareszcie wiadomo

Najważniejsze przed drugim czytaniem było pytanie, czy SLD zgłosi projekt wprowadzenia czwartej, 50-proc., stawki PIT. Krzysztof Janik, szef partii, nie wykluczał tego półtora tygodnia temu.

— Jesteśmy za tym, żeby nie zmieniać już nic w systemie podatkowym. Propozycja 50-proc. stawki nie zostanie przez nas zgłoszona — powiedziała nam wczoraj Małgorzata Ostrowska, wiceszefowa klubu parlamentarnego SLD.

Posłanka przyznała, że do zajęcia przez SLD takiego stanowiska przyczyniło się piątkowe spotkanie z Mirosławem Gronickim, ministrem finansów. Oznacza to także, że SLD nie poprze projektu Samoobrony, przewidującego wprowadzenie czwartej stawki oraz drastyczną podwyżkę kwoty wolnej. Najbogatsi mogą zatem odetchnąć — 50-proc. stawki nie będzie.

Budowlana raczej nie

Zanosi się na to, że także inne pomysły zasadniczych zmian nie mają już szans. Nawet Marek Zagórski z SKL wycofuje się z planu zgłoszenia poprawki przywracającej ulgę budowlaną, co miałoby zrekompensować wzrost stawki VAT do 22 proc. na materiały budowlane.

— Jeszcze nie wiem, czy ją zgłoszę. Nie jestem już tak bardzo zapalony do tego pomysłu. Chyba że pozytywnie wypowiedziałby się o nim rząd. Zamierzam skonsultować się w tej sprawie z Ministerstwem Finansów. Chciałbym wiedzieć, czy taka propozycja miałaby szanse powodzenia. Pamiętajmy, że kosztowałoby to budżet około 4 mld zł rocznie — mówi poseł SKL.

Zgłosi natomiast poprawkę podnoszącą z 6 do 10 proc. limit odpisu darowizn przekazywanych przez osoby fizyczne na rzecz organizacji pozarządowych.

Trochę populizmu

Nie oznacza to, że propozycji skrajnych nie usłyszymy w ogóle. Samoobrona będzie z pewnością nadal reklamowała swój projekt, który zdaniem resortu finansów kosztowałby budżet 21 mld zł, a Janusz Lisak z PLD ponownie zgłosi pomysł progresywnej kwoty wolnej w PIT. Propozycje ograniczenia opodatkowania najuboższych przedstawić ma też PSL. Nie mają one już jednak szans na poparcie.

— Nie chcemy przykładać rąk do majstrowania przy podatkach. Już jest koniec października, a nowe regulacje miałyby wejść w życie od 2005 r. To nonsens. Będziemy walczyć, aby nie przeszły — twierdzi Zbigniew Chlebowski z PO.

— To wszystko, co się obecnie dzieje wokół podatków, to zwykły marketing polityczny i kiełbasa wyborcza. Nie chcemy w tym brać udziału. Te projekty są do niczego — uważa Barbara Marianowska, posłanka PiS