AbordaŻ na Bałtyku
28 grudnia ubiegłego roku kapitanat portu w Kołobrzegu powiadomił Straż Graniczną, że z portu mimo zakazu i wezwań do zaprzestania żeglugi, wychodzi statek Janusz holujący dwie inne jednostki o nazwach Bogdan i Adam.
Statki zagrażały
bezpieczeństwu żeglugi, bowiem jeden z nich
był częściowo zatopiony. Dzień wcześniej
kapitan portu w Kołobrzegu wydał zarządcy jednostek decyzję
o natychmiastowym
wykonaniu prac,
mających na celu
podniesienie z dna
tej zatopionej. Nakazał
też przycumowanie
ich wszystkich w innym, bezpiecznym miejscu uzgodnionym z kapitanatem. Ponadto zarządca miał pilnie wyjaśnić
administracji morskiej sytuację prawną statków, a także przyczyny wprowadzenia i pozostawienia ich w kołobrzeskim porcie.
Wydano również zakaz opuszczenia portu
przez te jednostki.
Mimo to zarządca
podjął próbę uprowadzenia z portu wszystkich trzech statków.
W tej sytuacji wysłano dwie jednostki pływające Straży Granicznej.
Ostatecznie grupa kontrolna weszła na pokład, jednak załoga odmówiła podporządkowania się funkcjonariuszom i… zabarykadowała się w sterówce. Krótko przed północą opanowano sytuację, obezwładniając zbuntowanych marynarzy. Trzech członków załogi przekazano do placówki Morskiego Oddziału Straży
Granicznej w Koło- brzegu.
Ciekawe, czy w ramach kary zostaną przeciągnięci pod kilem?