Ach, ten łódzki modernizm

opublikowano: 28-12-2017, 22:00

Łódź. Hipster nad hipsterami. Taki, co to lubi balansować na pograniczu retro i modern. Z niezłym wyczuciem, bo surowe relikty polskiego Manchesteru jeden po drugim zamieniają się w architektoniczne arcydzieła i… dochodowy biznes.

Spuścizna przedwojennych zakładów fabrycznych Karola Weilego i Stanisława Landaua nie jest zbyt duża: na ponad dwuhektarowej parceli w rejonie ul. Wróblewskiego, Wólczańskiej i Skrzywana ostała się jedynie elektrociepłownia z 1923 r. i aleja starych kasztanowców. Tym opuszczonym terenem zainteresowała się spółka OPG Property Professionals, zasilana irlandzkim kapitałem, znana dziś w lofciarskim świecie jako właściciel dawnej fabryki Franciszka Ramischa przy ul. Piotrkowskiej, która w drugim życiu zyskała splendor jako OFF Piotrkowska. W 2000 r. OPG Property Professionals kupiła działkę z elektrownią przy Wróblewskiego. Wdrożenie koncepcji drugiego życia tego terenu zajęło jej kilkanaście lat. Teraz krok po kroku wyłania się tam Art Modern. Osiedle, które nie pozwala zapomnieć o dobrych czasach Ziemi Obiecanej.

Zabytek odzyskany. Dzięki głębokiej rewitalizacji przesiąknięte historią mury dawnej elektrociepłowni przy ul. Wróblewskiego w Łodzi zyskają drugie życie — twierdzi Michał Styś, dyrektor zarządzający OPG Property Professionals.
Wyświetl galerię [1/4]

Zabytek odzyskany. Dzięki głębokiej rewitalizacji przesiąknięte historią mury dawnej elektrociepłowni przy ul. Wróblewskiego w Łodzi zyskają drugie życie — twierdzi Michał Styś, dyrektor zarządzający OPG Property Professionals. Fot. ARC

— Łodzianie chcą czuć historię miejsca, w którym żyją, pracują i mieszkają. Utożsamiać się z nią. Postanowiliśmy więc odwołać się do tradycji modernistycznych tak silnych w Łodzi. Wzorem artystów Katarzyny Kobro czy Władysława Strzemińskiego chcieliśmy przenieść sztukę z galerii do życia zwykłych ludzi. Industrialne lofty tradycyjnie stanowią domenę artystycznej bohemy. Dziś o takim mieszkaniu marzy coraz więcej osób — mówi Michał Styś, dyrektor zarządzający OPG Property Professionals.

Czerwona cegła, stal i szkło

Fabryczna historia parceli przy Wróblewskiego ma prawie 200 lat. W jej obrębie kompleks zabudowań przemysłowych, w tym farbiarnię, wybudował najpierw Karl Gottlieb Saenger. W 1862 r. zaczęła tu działać przędzalnia Dawida Lanego, należąca później do Karola Scheiblera pod nazwą Tivoli. Następnie w 1887 r. na jednej części działki Karol Weile i Stanisław Landau postawili najpierw fabrykę filcu, a potem przędzalnię i fabrykę kapeluszy. Na innej części drugą przędzalnię zbudował Karol Bayen. Wszystkie nieruchomości w 1911 r. przeszły w ręce rodziny Danzigerów i odtąd są znane jako Przędzalnia Bawełny S. Danziger i S-ka. Z czasem rodzina zaczęła popadać w coraz większe kłopoty finansowe i w 1934 r. ogłosiła upadłość. W czasie drugiej wojny światowej fabryki znalazły się pod kontrolą niemiecką, a po wojnie przejęło je państwo. Najpierw działała tu przędzalnia Zakładów Przemysłu Bawełnianego im. K. Liebknechta. Po 1964 r. kompleks wszedł w skład Zakładów Przemysłu Bawełnianego im. Feliksa Dzierżyńskiego (później Eskimo). Po upadku Peerelu przedsiębiorstwo w latach 90. zamknięto na cztery spusty, a budynki zaczęto stopniowo wyburzać, aż w końcu została tylko elektrownia — jedyny świadek fabrykanckich czasów. OPG postanowiła uczynić z niej swoisty łącznik przeszłości z przyszłością. Ma tu powstać 12 unikatowych loftów, od dwui trzypokojowych „M” liczących 43-73 mkw. po dwupoziomowy penthause na 121 mkw. I klimat fabrycznych wspomnień w nowoczesnym wydaniu: wysokie sufity, wielkoformatowe przeszklenia, czerwona łódzka cegła, autentyczne XIX-wieczne elementy konstrukcyjne.

— Dzięki głębokiej rewitalizacji przesiąknięte historią mury wkrótce uzyskają drugie życie, a Łódź wzbogaci się o kolejny odzyskany zabytek — podkreśla Michał Styś. Historyczne elementy loftów zostaną uzupełnione o współczesne udogodnienia: ogrzewanie podłogowe, tarasy, balkony i ogródki. Nieruchomość będzie zaopatrzona w system inteligentnego zarządzania smart home.

— Prawie jedną trzecią osiedla zajmują tereny zielone w tym ustronny plac zabaw i prywatny park, którego podstawą jest starodrzew kasztanowców. Dodatkowym atutem osiedla jest adres — kompromis między centrum miasta a bliskością zieleni Łodzi Górnej, która dzięki rewitalizacji staje się coraz atrakcyjniejszym miejscem do życia — opowiada Michał Styś.

Dodaje, że budowa loftów byłaby nieopłacalna, gdyby nie udane negocjacje z konserwatorem zabytków, który zezwolił m.in. na zbudowanie dodatkowej kondygnacji.

Na pograniczu biznesu i sztuki

Rewitalizacja elektrociepłowni to jeden z czterech etapów inwestycji, która ma się składać z prawie 400 mieszkań i kilkunastu lokali usługowych i przestrzeni biurowych. Zarządca inwestycji zakłada, że Art Modern w docelowym kształcie będzie gotowy w 2024 r. W pierwszym etapie rok temu oddano budynek z 98 mieszkaniami. Sprzedały się praktycznie wszystkie po średnio 6 tys. zł/ mkw. netto. Gdy inwestycja była gotowa, średnia ofertowa stawka oscylowała wokół 5 tys. zł za mkw., jak podaje portal RynekPierwotny.pl. A więc biorąc pod uwagę zakładany przez deweloperów margines na negocjacje i upusty, stawka została skalkulowana w zgodzie z łódzkimi realiami.

Na osiedlu Art Modern w tym roku uczczono awangardę wydarzeniem „Ach, ten łódzki modernizm!”, odsłaniając na klatkach schodowych wizerunki ikonicznych postaci tamtej epoki — Poli Negri, Rudolfa Valentino i Marka Twaina. Bo, jak tłumaczą przedstawiciele OPG Property Professionals, modernistyczne hasło papieża polskiej XX-wiecznej awangardy Tadeusza Peipera „Miasto, masa, maszyna” jak nigdzie indziej żyje właśnie Łodzi. Drugi etap jeszcze bardziej pokłoni się modernizmowi — to właśnie rewitalizacja elektrociepłowni i aranżacja klimatycznych loftów. Start nastąpi w pierwszym kwartale 2018 r. Tu stawki są już wyższe: 5,9-6,1 tys. zł za mkw., przy czym najdroższy lokal, penthouse, kosztuje 740 tys. zł netto. Choć ich budowa jeszcze nie ruszyła, przedstawiciele OPG zapewniają, że zainteresowanie jest duże.

— Już dostajemy sporo zapytań o standard i rozkład lokali. Największym zainteresowaniem cieszą się dwukondygnacyjne lofty z przestronnymi tarasami i możliwością zaaranżowania domowej sauny — mówi Michał Styś.

Czy Łódź ma szansę rozwijać swój postindustrialny potencjał?

— Edward Rosset, demograf, profesor Uniwersytetu Łódzkiego, powiedział kiedyś, że spośród wszystkich wielkich aglomeracji europejskich Łódź jest jedynym miastem, którego rozwój w XIX w. dokonał się „w fenomenalnie szybkim, amerykańskie stosunki przypominającym, tempie”. Jak wiemy, historia lubi się powtarzać. Po latach przestoju zamiast fabryk włókienniczych rosną dziś kolejne biurowce i osiedla — na obu polach deweloperzy zanotowali w tym roku rekordowe wyniki popytu i podaży. Miasto nie zapomina jednak o swej historii i rekultywuje potencjał urbanistyczno- -architektoniczny. To przyciąga ludzi. Zwykło się mówić, że Łódź jest hipsterem miast. W ten nurt wpisują się projekty oryginalne, na pograniczu biznesu, kultury i sztuki. Projekty takie jak Art Modern właśnie — tłumaczy Michał Styś. &

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dorota Kaczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Ach, ten łódzki modernizm