Afera dioksynowa może pobudzić polski eksport

Maciej Zbiejcik
opublikowano: 16-06-1999, 00:00

Afera dioksynowa może pobudzić polski eksport

W obliczu zaistniałej afery dioksynowej, krajowy przemysł spożywczy stanął przed wielką szansą. Nadarza się niepowtarzalna okazja wysłania za granicę przynajmniej części nagromadzonych zapasów mięsa wieprzowego, wołowego oraz drobiowego.

Z pewnością Belgia i wszystkie te kraje, w których żywność była skażona dioksyną, po wycofaniu jej z obiegu będą potrzebowały nowych, zdrowych produktów. Coraz głośniej mówi się, że zarażona żywność trafiła nie tylko na rynek krajów Unii Europejskiej czy też Rosji, ale nawet do państw azjatyckich. Dla przykładu w Japonii niektórzy właściciele dużych marketów masowo czyszczą półki z towaru podejrzanego o zamieszanie w dioksynowy skandal. Tak naprawdę do tej pory jeszcze nikt nie oszacował, jak duża ilość towaru została skażona. W związku z tym trudno stwierdzić, jak wielkie może być zapotrzebowanie na zdrową żywność ze strony państw zmuszonych do wycofania wielu produktów, które znalazły się na czarnej liście Unii Europejskiej.

OBECNIE zarówno na rynku krajowym, jak i światowym, nie brakuje mięsa i jego przetworów. Wręcz przeciwnie — mamy jego nadmiar. Po kryzysowym ograniczeniu zbytu w Rosji oraz sąsiednich państwach, wiele światowych potęg liczących się w produkcji wyrobów mięsnych dotknęła nadprodukcja. Nie potrafią pozbyć się nadmiaru przerobionego towaru. Niestety problem ten nie ominął również Polski. Większość krajowych zakładów zajmujących się przetwórstwem mięsa nieustannie penetruje zagraniczne rynki, chcąc zdobyć nowych odbiorców własnego towaru. Tymczasem teraz nadarzyła się znakomita okazja do opróżnienia magazynów poprzez wysłanie artykułów mięsnych do państw dotkniętych aferą dioksynową.

JEDNAK W OPINII wielu fachowców, na konkretne decyzje trzeba będzie jeszcze trochę poczekać. System działań Unii w tym zakresie jest aż nadto sformalizowany. Dodatkowo nasz kraj obowiązują limity eksportowe, zgodnie z którymi możemy wyeksportować do Unii nie więcej niż zostało nam wcześniej przyznane.

NIE BRAKUJE także odmiennych głosów, według których należy działać szybko. Z pewnością luka na unijnym rynku drobiu powstała i powinniśmy ją wykorzystać. Wszystko będzie zależało od tego, czy nasza oferta okaże się konkurencyjna w stosunku do innych. Ze wszystkich rodzajów mięsa bodaj największe szanse na eksport ma drób. Jednak i na tym polu nie będzie łatwo. Największy producent wyrobów drobiowych, jakim są Stany Zjednoczone, dysponuje znacznie tańszymi od naszych paszami. Dlatego łączny koszt wytwarzania produktów jest tam niższy, co automatycznie faworyzuje ich wyroby. Także niewygodnym konkurentem w walce o rynek belgijski mogą okazać się Chiny. Ostatnio do Europy trafia coraz więcej taniego drobiu, właśnie chińskiej produkcji. Oprócz tych dwóch państw nasi producenci będą musieli zmierzyć się z europejskimi potęgami z Niemiec i Francji oraz stale liczącą się na rynku Brazylią. Tak więc walka o klienta dotkniętego skutkami afery dioksynowej będzie z pewnością niełatwa. Największa szansa rysuje się na wyeksportowanie asortymentu drobiowego najwyższej jakości. W tym segmencie rynku jesteśmy w stanie najskuteczniej rywalizować ze światowymi potentatami. Jednocześnie jest to w tej chwili bodaj najczęściej wysyłany rodzaj drobiu za granicę.

NATOMIAST w przypadku mięsa czerwonego nasz eksport głównie uzależniony jest od rynków wschodnich. Po kilkumiesięcznym zastoju panującym w Rosji i sąsiednich państwach, ostatnie informacje wskazują, że wreszcie zaczęło się coś dziać. Niestety nie można tego powiedzieć o rynku zachodnim. Mimo afery dioksynowej nadal trudno jest nam pozyskać klientów z państw UE.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Maciej Zbiejcik

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Świat / Afera dioksynowa może pobudzić polski eksport