Akcje jastrzębskiej spółki zyskały bez powodu

Kurs Jastrzębskiej Spółki Węglowej szedł w górę, choć strajkujące kopalnie stały i traciły pieniądze. To papier dla spekulantów — oceniają analitycy.

23 proc. w ostatnim tygodniu, a 35 proc. w ostatnim miesiącu. Tyle zyskały akcje Jastrzębskiej Spółki Węglowej. To wynik znacznie lepszy od średniej rynkowej, obrazowanej np. przez indeks WIG (patrz wykres).

Bez cięć będą kłopoty

Może to zaskakiwać. JSW to spółka węglowa, targana problemami wspólnymi dla całej branży — czyli spadkiem cen surowca, wysokimi kosztami wydobycia oraz bezkompromisowym oporem związków wobec obniżki wynagrodzeń i reorganizacji systemu pracy. Na dodatek kopalnie JSW od dziewięciu dni stoją z powodu strajku, co — według zarządu — oznacza ok. 30 mln zł straty dziennie. Oznacza to też ogromne kłopoty dla klientów JSW, czyli np. koksowni ArcelorMittal Poland, które są pozbawione dostaw i ściągają surowiec m.in. drogą wodną. Perspektywy JSW nie były różowe nawet przed strajkiem. Prezes Jarosław Zagórowski ostrzegał w styczniu, że bez cięć wydatków, również w obszarze przywilejów górniczych (choć plan nie zakładał i nie zakłada redukcji załogi), spółce może grozić utrata płynności finansowej.

To odbicie po spadku

Skąd zatem wzrost kursu? — Nie mam pojęcia — mówi jeden z analityków.

— Nawet kot zrzucony z wysokiego piętra trochę się odbije — dodaje inny, odnosząc się do wcześniejszego spadku kursu JSW. Większość analityków, m.in. Batłomiej Kubicki z Societe Generale, zwraca jednak uwagę na spekulacyjny charakter wahań kursu JSW. Podobnego zdania jest Paweł Puchalski, szef działu analiz w Domu Maklerskim BZ WBK.

Wzrost kursu JSW nie powinien napawać inwestorów przesadnym optymizmem.

— W JSW tyle się dzieje, że kurs po prostu dynamicznie reaguje. Jeśli chodzi o ostatnie zwyżki, to być może ktoś wierzy, że w ślad za cenami miedzi w górę pójdą również ceny koksu, wykorzystywanego do produkcji stali; albo że górnicy JSW zostaną w końcu pozbawieni przywilejów, których — notabene — nie zostali pozbawieni np. górnicy w KW; albo ktoś uważa, że 2 mld zł oszczędności możliwych do osiągnięcia jeszcze w 2015 r., jak to ostatnio zapowiedział prezes Jarosław Zagórowski, ma realny i pozytywny wpływ na wycenę spółki — zauważa Paweł Puchalski.

— Notowaniom spółki sprzyja na pewno to, że po dziewięciu dniach strajku Jarosław Zagórowski nadal utrzymuje się na stanowisku prezesa — uważa z kolei Bartłomiej Kubicki. Odwołanie Jarosława Zagórowskiego to główne żądanie strajkujących w JSW. Zachęciły ich zapewne dwa przypadki z ostatnich miesięcy, kiedy rząd — pod naciskiem związków — wymienił najpierw prezesa Katowickiego Holdingu Węglowego, a potem prezesa Kompanii Węglowej.

— Utrzymanie się Jarosława Zagórowskiego do dziś może oznaczać, że rząd jest zdeterminowany i chce, by prezes przeprowadził do końca planowane cięcia przywilejów. Jeśli w najbliższym czasie straci stanowisko, zaowocuje to prawdopodobnie załamaniem się kursu JSW. Związki deklarują wprawdzie, że jeśli tylko prezes odejdzie, zgodzą się na cięcia, ale nie sądzę, żeby to powstrzymało spadek kursu po ewentualnej zmianie — spekuluje Bartłomiej Kubicki.

Kopalnie stoją i tracą

Wzrost kursu JSW w ostatnich dniach nie powinien napawać inwestorów przesadnym optymizmem.

— Pamiętajmy, że strajk trwa już dziewięć dni, a wszystkie kopalnie stoją. To dla spółki dramat. Po pierwsze dlatego, że klienci — np. ArcelorMittal — zaopatrują się w węgiel koksujący w innych źródłach, a po drugie dlatego, że kiedy wrócą już do JSW, to zapewne na gorszych dla niej warunkach. To kolosalna zmiana, bo JSW, dzięki długoterminowym relacjom z klientami, osiągała ostatnio ceny znacząco wyższe od światowych benchmarków — mówi Paweł Puchalski. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy