Akcje lepsze niż obligacje

W ciągu dziewięciu miesięcy WIG20 urośnie o 10 proc., uważa Philipp Baertschi, główny strateg banku Sarasin.

Największy potencjał tkwi w akcjach i surowcach, a nieco mniejszy w obligacjach — wynika ze strategii inwestycyjnej opublikowanej przez szwajcarski bank. Dobra koniunktura na rynkach powinna trwać przynajmniej do połowy przyszłego roku. Do zwyżek rynki powinny wrócić w pierwszym kwartale. Do tego czasu na nastrojach może ważyć spodziewane zwrócenie się Hiszpanii po pomoc międzynarodową.

— Dotychczasowa poprawa wynikała z zażegnania ryzyka niekontrolowanego rozwoju sytuacji w Europie. Do dalszych zwyżek potrzebna będzie jednak stabilizacja danych makroekonomicznych — zaznacza Philipp Baertschi.

Na szczęście ten scenariusz powoli zaczyna się już realizować. Wszystko dlatego, że coraz bardziej korzystny obrót przybierają wydarzenia w światowej gospodarce. Z indeksów niespodzianek ekonomicznych wynika, że systematycznie in plus zaskakują dane z gospodarki amerykańskiej. O krok od wejścia w strefę pozytywnych niespodzianek jest też gospodarka strefy euro.

Akcje z potencjałem

Zdaniem eksperta, w tych warunkach najlepiej powinny zachowywać się akcje i surowce. Do ich zakupów warto wykorzystywaćspadkowe korekty. O przesadnie pesymistycznych nastrojach polskich inwestorów świadczy fakt, że prognozy analityków zakładają spadek zysków spółek z indeksu WIG20. Wkrótce jednak powinny być rewidowane na plus.

— Jeżeli poprawa nastrojów będzie przebiegała zgodnie z naszymi oczekiwaniami, to przyszły rok nad Wisłą może należeć do małych spółek — przewiduje Philipp Baertschi.

Jego zdaniem, warto postawić na branże cykliczne, jednak zaleca ograniczyć się do spółek przemysłowych, kosztem tych nastawionych na konsumenta. Sektor przemysłowy w Europie mocno odczuł spowolnienie, jednak już teraz widać pewne sygnały odbicia. Do najbardziej atrakcyjnych zaliczył producentów maszyn, branżę transportową i logistyczną.

Obligacje tylko wybrane

Choć największy potencjał zwyżek mają akcje, to i niektóreobligacje mogą przynieść pokaźne zyski — uważa specjalista Sarasina. Najlepiej postawić na mniej bezpieczne, ale wyżej oprocentowane papiery korporacyjne, wśród których warto skupić się na emitentach pochodzących z USA i z rynków wschodzących. Atrakcyjne są także oferujące wyższe odsetki papiery rządowe wielu krajów rozwijających się.

— Utrzymywanie niskich stóp procentowych, które ma pomóc wyjść z kryzysu zadłużonym krajom, sprawia, że apetyt inwestorów na wyżej oprocentowane aktywa będzie rósł. To sprzyja wzrostowi ich cen — zauważa Philipp Baertschi.

Ekspert zaleca natomiast ostrożność zarówno w stosunku do papierów niemieckich, jak i obligacji z peryferii strefy euro. Zainteresowanie pierwszymi może spadać pod wpływem spadku obaw o rozpad strefy euro. Wciąż za wcześnie jest też na zakupy papierów emitowanych przez rządy krajów peryferyjnych, a także europejskie firmy. Choć perspektywy gospodarek europejskich malują się w mniej korzystnych barwach niż perspektywy innych regionów, euro ma szansę umocnić się w horyzoncie najbliższego roku. To dlatego, że europejskie długi znajdują się w największej mierze w rękach samych inwestorów ze Starego Kontynentu. Pozytywne nastroje pozwolą także na umocnienie złotego — do 3,90 zł za euro, uważa specjalista Sarasina.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy