Akcje PKO BP parzyły w ręce

opublikowano: 14-05-2015, 00:00

Rynek bardzo ostro ocenił kwartalny wynik banku, zestawiając je z bardzo dobrymi rezultatami imiennika — Pekao.

Zbigniew Jagiełło, prezes PKO BP, poproszony o komentarz do gwałtownej przeceny, odpowiedział, że sam jest akcjonariuszem i ma 10 tys. akcji, zatem wycena nie jest mu oczywiście obojętna, niemniej radził, by nie oceniać spółki po jednodniowych wahnięciach. Gdy to mówił, cena za jeden papier spadała o blisko 3 proc. Po południu spadek pogłębił się do 5 proc. i PKO BP był najmocniej taniejącym blue chipem na parkiecie. Skąd tak nerwowa reakcja rynku na wyniki, co do których można było spodziewać się, że nie będą najlepsze? Dariusz Górski, analityk DM BZ WBK, widzi cały szereg czynników kształtujących negatywny sentyment inwestorów wobec banku. Po pierwsze, rozczarowanie PKO BP może brać się z prostego zestawienia z resztą branży, która zaprezentowała mniej lub bardziej wspierane jednorazowymi zdarzeniami wyniki, ale generalnie były one lepsze niż przed rokiem. Na domiar złego dzień wcześniej główny rywal i imiennik — Pekao — pokazał, że w trudnym środowisku stóp procentowych był w stanie wybronić marżę odsetkową (NIM). PKO BP nie udała się ta sztuka i NIM spadł z 3,6 proc. na koniec 2014 r. do 3,4 proc. po I kwartale.

— Pekao zarządzał aktywnie wynikiem odsetkowym, ciął koszty depozytów. PKO wziął obniżki stóp „na klatę” — mówi obrazowo Dariusz Górski.

Oczywiście wszyscy wiedzą, że tempo przeszacowywania oprocentowania jest inne w takim gigancie jak PKO BP niż w każdym innym banku, ale tym razem ten argument nie przemówił do rynku. Tym bardziej że jeśli spojrzeć na wycenę, to PKO BP ze wskaźnikiem C/Z 18,5 lokuje się w środku sektora, a przecież zazwyczaj był notowany z pewnym dyskontem właśnie ze względu na większą wrażliwość na zmiany stóp, udział skarbu państwa w akcjonariacie czy skromniejszą dywidendę.

— Być może reakcja rynku jest nadmierna, ale też nigdy w PKO BP marża odsetkowa i wynik odsetkowy nie spadły tak mocno — mówi Dariusz Górski. W jego opinii, na obecny wynik rzutuje też podjęta kilka lat temu decyzja o niewchodzeniu

w rynek obligacji. Jak się okazuje, to był błąd. Kiedy inne banki sukcesywnie spieniężają portfele, podrasowując wyniki i stabilizując marżę, PKO BP może tylko patrzeć, jak marża spada.

— Struktura wyników usprawiedliwia reakcję rynku. Wynik spadł i kurs też. Na dodatek główny konkurent, Pekao, pokazał bardzo dobry wynik. Sądzę jednak, że relacja odwróci się w II kwartale, kiedy to Pekao wypadnie relatywnie gorzej — ocenia Iza Rokicka, analityk Ipopema Securities.

PKO BP przekonuje, że I kwartał i II kwartał nie są w pełni reprezentatywne dla wyników banku, ponieważ rezultaty są zaburzone poprzez koszty związane z integracją z Nordeą. Dopiero od IV kwartału, kiedy wydatki związane z fuzją znikną, a zaczną pojawiać się synergie kosztowe i przychodowe, wynik wróci do normy. W przyszłym roku tylko z tytułu samych synergii wynik netto ma być wyższy o 10 proc.

— Generalnie spodziewamy się lepszego wyniku sektora bankowego w II półroczu, największe nadzieje pokładając w IV kwartale — stwierdza Iza Rokicka. Dariusz Górski uważa, że wyniki PKO BP za I kwartał zmuszają do refleksji, czy rynkowego konsensu dotyczącego wyniku za 2015 r. wynoszącego 2,9 mld zł nie należy poddać rewizji w dół. Wygląda na to, że będzie z czego ciąć. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy