Alkoholowe ograniczenia uderzą w Eurocash

opublikowano: 05-11-2017, 22:00

Analitycy giełdowi oceniają, że proponowane przez posłów ograniczenia w handlu alkoholem mogą zaszkodzić giełdowemu dystrybutorowi.

Największy dystrybutor w Polsce jest na politycznej huśtawce. Przed tygodniem giełdowi analitycy wskazywali, że poselskie modyfikacje obywatelskiego projektu ustawy o ograniczeniu handlu w niedziele przełożą się na finansowe korzyści dla Eurocashu, bezdyskusyjnego lidera w zaopatrywaniu małych sklepów. Teraz analitycy zwracają uwagę na to, że nowy poselski projekt zmian w ustawie o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi może Eurocashowi zaszkodzić. Projekt, za którym stoi grupa posłów PiS na czele z Szymonem Szynkowskim vel Sękiem, od dawna postulującym ograniczenie liczby placówek handlujących alkoholem przede wszystkim w centrach dużych miast, został wniesiony do laski marszałkowskiej pod koniec października. W myśl obecnie obowiązujących przepisów rady gmin, określające liczbę punktów sprzedaży napojów alkoholowych na konkretnym obszarze, nie uwzględniają w limicie punktów, które sprzedają piwo i napoje zawierające do 4,5 proc. alkoholu. Posłowie chcą to zmienić i pozwolić na wprowadzanie limitów również dla sklepów handlujących piwem. Regulowane mają być też godziny, w których sprzedaż będzie możliwa. „Piwo i napoje alkoholowe są kluczowymi produktami dla klientów Eurocashu, więc ta zmiana może odbić się negatywnie na notowaniach spółki” — uważa Łukasz Wachełko, analityk Wood & Company.

Podobnego zdania jest Marek Czachor z Erste Securities. „Redukcja liczby sklepów, sprzedających piwo, może negatywnie wpłynąć na poziom konsumpcji alkoholu w Polsce i doprowadzić do dalszej konsolidacji rynku dystrybucji FMCG, co odbije się na Eurocashu” — ocenia analityk.

Napoje alkoholowe odpowiadają za około 10 proc. obrotów Eurocashu, który w ubiegłym roku zanotował ponad 21 mld zł przychodów. Przeciw projektowanym zmianom opowiedziała się już Polska Izba Handlu (PIH), której członkiem jest dystrybutor.

— Popieramy działania, które promują odpowiedzialne spożywanie alkoholu, jednak warto je wprowadzać rozważnie. Rozumiemy, że problemem mogą być całodobowe sklepy monopolowe. Ta ustawa uderza jednak w zwykłe sklepy spożywcze, które nieraz są otwarte do godziny 23 lub 24. Jeżeli zakaże się sprzedaży alkoholu po godzinie 22, w ostatniej godzinie działania takiego sklepu nie będzie można sprzedawać dostępnego asortymentu. Może to stwarzać niebezpieczne sytuacje dla sprzedawców — prowokować do agresywnych zachowań klientów, którym ekspedienci będą musieli tłumaczyć, że nie mogą sprzedać alkoholu o godzinie 22.05, mimo że jest on dostępny w sklepie na wyciągnięcie ręki — mówi Waldemar Nowakowski, prezes PIH.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Alkoholowe ograniczenia uderzą w Eurocash