ANALIZA-Spór w UE może zachwiać procesem rozszerzenia

Narodowy Fundusz Inwestycyjny imienia Eugeniusza Kwiatkowskiego Spółka Akcyjna
17-05-2001, 16:56

Gareth Jones

BRUKSELA (Reuters) - Spór wewnątrz Unii Europejskiej na temat pracy i pieniędzy może zachwiać programem negocjacji w sprawie rozszerzenia Unii na Wschód i wywołać frustrację u kandydatów aspirujących do uczestnictwa we wspólnocie.

Dyplomaci i analitycy podkreślają również, że rozmowy na temat rozszerzenia weszły w bardziej polityczną fazę, w której górę biorą narodowe interesy.

Bogatsze kraje Unii zostały zaskoczone przez postulat Hiszpani dotyczący dalszego dostępu do unijnej pomocy także po rozszerzeniu. Uzależniając od tego swoje poparcie dla propozycji Niemiec, by wprowadzić okres przejściowy w swobodzie zatrudnienia dla nowych państw członkowskich.

Spór zaniepokoił także najbardziej zaawansowanych w negocjacjach kandydatów, którzy wciąż mają nadzieję na zakończenie rozmów w pierwszej połowie 2002 roku, kiedy to półroczne kierownictwo Unii obejmie właśnie Hiszpania.

"Jesteśmy w pewnym sensie zaniepokojeni, że postawa Hiszpanii w sprawie funduszy strukturalnych (...) może opóźnić rozszerzenie" - powiedział minister spraw zagranicznych Polski, Władysław Bartoszewski.

Analitycy przyznają mu rację.

"To poważny spór, który będzie miał długotrwałe konsekwencje dla Hiszpanii. Może ona stracić wiele ze swojej dobrej opinii" - powiedziała Heather Grabbe z londyńskiego instytutu Centrum Reform Europejskich.

"Jest to również niepokojące w kontekście Goeteborga" - dodała Grabbe, nawiązując do szczytu UE, który odbędzie się w szwedzkim mieście 15-16 czerwca. Europejscy przywódcy mają nadzieję dać krajom kandydackim jasny kalendarz rozszerzenia.

Po wybuchu sporu pomiędzy Hiszpanią a pozostałymi krajami Unii runda negocjacji z pięcioma wiodącymi kandydatami - Węgrami, Czechami, Polską, Słowenią i Estonią została przesunięta z piątku na 1 czerwca.

Rozmowy z sześcioma innymi krajami, w większości z "drugiego szeregu" rozpoczęły się się zgodnie z planem w czwartek.

SZYBKI KOMPROMIS MAŁO PRAWDOPODOBNY

Szwecja, desperacko pragnąca ukoronować swoje sześciomiesięczne przewodnictwo w Unii kompromisem w sprawie swobody zatrudnienia, publicznie wyraża przekonanie, że kompromis z Hiszpanią zostanie wkrótce zawarty. Niewielu jednak obserwatorów podziela ten pogląd.

"Nie sądzę by szybkie załatwienie tej sprawy było w interesie Hiszpanów" - powiedział Daniel Gros z brukselskiego Europejskiego Centrum Studiów Politycznych.

"Na koniec i tak będzie pewnie musiało odbyć się jakieś kryzysowe spotkanie, na którym grube ryby zawrą kompromis" - powiedział dodając, że do takiego spotkania może nie dojść przed objęciem w przyszłym roku kierownictwa w Unii przez Hiszpanię.

Grabbe podkreśla zagrożenie związane z opóźnieniem w kalendarzu rozszerzenia, który zakłada że "piętnastka " będzie gotowa do przyjęcia nowych członków od początku 2003 roku.

"Jeżeli w Goeteborgu dojdzie do sporu, sprawy nie ułożą się po myśli Szwecji to data rozszerzenia nie zostanie ustalona. Historia pokazuje, że w Unii udawały się tylko te projekty, które miały ściśle wyznaczone daty, respektowane przez wszystkie państwa członkowskie" - dodała.

Podczas, gdy Hiszpania boi się utraty funduszy na rzecz nowych członków, Francja w równym stopniu niepokoi się utratą pieniędzy dla swoich rolników w ramach Wspólnej Polityki Rolnej.

Warto jednak zauważyć, że Hiszpania poparta przez Portugalię i Grecję po raz pierwszy spróbowała połączyć negocjacje na temat rozszerzenia Unii z kwestią interesów narodowych.

HISZPANIA KORZYSTA NAJBARDZIEJ

W okresie budżetowym 2000-2006 Madryt otrzymuje około dwóch trzecich tak zwanych "funduszy przystosowawczych" UE, których łączna wartość wynosi około 18 miliardów euro. Resztę otyrzymują Grecja i Portugalia.

Hiszpania jest również głównym odbiorcą funduszy strukturalnych, które otrzymują biedniejsze regiony między innymi Wielkiej Brytanii, Niemiec i Francji.

Zdaniem Hiszpanii probując narzucić ograniczenia dla pracowników z nowych państw członkowskich Austria i Niemcy kierują się partykularnymi interesami. Rządy w Berlinie i Wiedniu boją się napływu taniej siły roboczej i chcą wymusić zgodę na innych członkach Unii.

Gros spodziewa się, że Hiszpanie nie ustapią i jest przekonany o wyniku sporu.

"Jak zwykle zapłacą Niemcy. Znajdą jakąś formułę, która pozwoli zachować im twarz, przywołają kwestie strategiczne, zapłacą i zdobędą poparcie Hiszpanii" - uważa Gros.

Dotychczas Niemcy nie chciały rozmawiać o zwiększeniu funduszy pomocowych i sumy pieniędzy, którą są zmuszeni wpłacać na ten cel.

"Wszystko wskazuje na to, że wreszcie rozpoczęliśmy poważne dyskusje" - powiedział Reuterowi Libor Secka, ambasador Czech przy UE.

Spytany, czy obecny spór może negatywnie odbić się na poparciu Czechów dla rozszerzenia Unii, Secka powiedział: "Jest ważne, aby ludzie zobaczyli jaka rzeczywiście jest Unia. To nie harmonijna rodzina, ale grupa krajów walczących o swoje własne interesy".

"Dzięki temu po przystąpieniu do UE unikniemy rozczarowania" - dodał.

((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 97 00, fax +48 22 653 97 80, warsaw.newsroom@reuters.com))

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Narodowy Fundusz Inwestycyjny imienia Eugeniusza Kwiatkowskiego Spółka Akcyjna

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / ANALIZA-Spór w UE może zachwiać procesem rozszerzenia