Anioł wspiera na starcie

Marta Bellon
opublikowano: 2011-09-29 00:00

Jak przekonać anioła biznesu do zainwestowania? Podpowiada Lewiatan Business Angels

Przedsiębiorcy, którzy chcą skorzystać ze wsparcia indywidualnych inwestorów muszą przedstawić im spójną i przemyślaną wizję rozwoju biznesu oraz otoczenia rynkowego, w jakim zamierzają działać. Im lepiej przygotowany przedsiębiorca, tym większe szanse na sprawne i szybkie doprowadzenie do zawarcia umowy inwestycyjnej.

Anioł to nie darczyńca

Jedną z organizacji funkcjonujących na polskim rynku, które kojarzą pomysłodawców z aniołami biznesu, jest działająca przy Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan — Lewiatan Business Angels (LBA). Jak zwraca uwagę Szymon Kurzyca, ekspert LBA, przedsiębiorcy chcący skorzystać ze wsparcia anioła biznesu muszą pamiętać, że nie jest on darczyńcą ani sponsorem.

— To inwestor, który finansuje rozwój firm na wczesnym etapie rozwoju, by odnieść korzyści finansowe. Obejmuje udziały w spółkach i oczekuje odpowiedniego poziomu zwrotu z tej inwestycji — zazwyczaj około 20 do 30 razy kapitału zainwestowanego w ciągu pięciu lat — wyjaśnia Szymon Kurzyca.

LBA pośredniczy w kontaktach pomysłodawców z aniołami biznesu. W ciągu kilku ostatnich lat organizacji udało się doprowadzić do 12 transakcji. Dzięki wsparciu współpracujących z nią aniołów powstała m.in. sieć kawiarni W Biegu Cafe, firma Polidea czy Apeiron Synthesis, zajmująca się produkcją chemiczną. Aktualnie z organizacją współpracuje kilkudziesięciu inwestorów. Poszczególni aniołowie biznesu dysponują budżetem wynoszącym od kilkuset tysięcy do kilkudziesięciu milionów złotych.

Coraz częściej inwestują w tzw. syndykatach, czyli w grupie. — Wspólnie są w stanie wejść w większą liczbę transakcji i dzięki temu zdywersyfikować swoje portfolio inwestycyjne. To niezwykle istotne, gdyż wiele transakcji kończy się niepowodzeniem. Statystyki mówią, że około 50 proc. firm wspartych przez inwestorów bankrutuje.

Start-upy poszukujące anielskiego finansowania mogą liczyć na kwoty z przedziału od 200 tys. zł do 1,5 mln zł. W przypadku firm w fazie early growth, czyli przedsiębiorstw, które osiągnęły już pierwsze przychody i poszukują kapitału na sfinansowanie ekspansji

na rynku, syndykat aniołów jest w stanie zebrać 3-4 mln zł — mówi Szymon Kurzyca.

Jak sprzedać pomysł

Pomysłodawcy poszukujący anioła biznesu, powinni najpierw wypełnić formularz dostępny na stronie internetowej www. lba.pl, który ma formę tzw. streszczenia menedżerskiego.

— Należy opisać w nim projekt, zespół (kto go tworzy, jakie ma doświadczenie), rynek, konkurencję, potencjał rynkowy, model biznesowy (jak przedsiębiorca chce na projekcie zarabiać), zapotrzebowanie finansowe (ile pieniędzy potrzebuje, na co, jaka jest jego wstępna propozycja inwestycyjna). Dodatkowo prosimy o podanie przepływów finansowych na najbliższe 3-5 lat — wyjaśnia Szymon Kurzyca. Gdy pomysł przejdzie pierwszy etap selekcji, zespół LBA spotyka się z przedsiębiorcą.

— Na tym etapie rzadko trafiają się pomysły gotowe do realizacji. Staramy się więc pomóc pomysłodawcom. Udzielamy im wsparcia merytorycznego i technicznego. Doradzamy, jak stworzyć model biznesowy i jak przygotować projekcje finansowe.

Pomagamy też pomysłodawcy przygotować piętnastominutową prezentację inwestycyjną. W tym czasie powinien on umieć sprzedać swój projekt, czyli zainteresować anioła biznesu — mówi Szymon Kurzyca. W prezentacji uczestniczy od kilkunastu do kilkudziesięciu aniołów biznesu. Kiedy dają pomysłodawcy zielone światło, następuje kolejny etap, w którym anioł dokonuje due diligence, czyli audytu firmy.

— Inwestor sprawdza, czy pomysł przedstawiany jako innowacyjny faktycznie taki jest. Sprawdza też, czy prawnie należy do pomysłodawcy, bada, jaka jest sytuacja prawna i finansowa spółki — czy nie ma zadłużenia, kim są wspólnicy. Problemem często pomijanym przez pomysłodawcę jest fakt, że często pracuje on na sprzęcie należącym do firmy, w której jest zatrudniony. Pojawia się więc pytanie: czy rzeczywiście jest właścicielem projektu, co jest niezwykle ważne dla aniołów biznesu — zwraca uwagę ekspert LBA.

Umowy i zabezpieczenia

Na etapie due-diligence zaczynają się formalności. Pomysłodawca i anioł biznesu podpisują umowę poufności oraz umowę o wyłączności, w której pomysłodawca gwarantuje, że w okresie 3-4 miesięcy nie podejmie negocjacji z innym podmiotem. Następnym krokiem jest podpisanie wstępnych warunków transakcji, w których podaje się wycenę spółki, kwotę, jaką anioł zaangażuje w projekt, oraz procent udziałów, które obejmie. Ustala się również podstawowe zasady ładu korporacyjnego.

— Anioł biznesu zazwyczaj wchodzi w spółkę z udziałem mniejszościowym, ale chce kontrolować chociażby strategiczne kierunki rozwoju czy kluczowe wydatki spółki, czyli wiedzieć, na co przeznaczane są jego pieniądze — zaznacza Szymon Kurzyca. Anioł pokrywa koszty związane z przeprowadzeniem due diligence.

Pomysłodawca powinien zapewnić sobie natomiast budżet na doradztwo prawne. — Dobrze, by umowa inwestycyjna czy umowa wspólników została sprawdzona przez prawnika. On wyjaśni pomysłodawcy, na czym polegają pewne zapisy. Język prawny nie jest najłatwiejszy — zwraca uwagę Szymon Kurzyca.

Proces negocjacyjny od zgłoszenia pomysłu do podpisania umowy trwa około 4-6 miesięcy. Jeśli transakcja, w której pośredniczyła LBA, dojdzie do skutku, należy liczyć się także z opłatą na rzecz sieci.

— Sieć LBA działa na zasadach komercyjnych, pobiera wyłącznie tzw. succes fee w wysokości 5 proc. od kapitału wpłaconego przez anioła biznesu przez pierwsze 24 miesiące od momentu podpisania umowy inwestycyjnej — wyjaśnia ekspert LBA. Anioł angażuje się w spółkę na około 5 lat. Najbardziej preferowaną formą wyjścia z projektu jest sprzedaż udziałów branżowemu inwestorowi strategicznemu.

300-400

Tyle pomysłów rocznie trafia do LBA. Zazwyczaj około 50 proc. z nich odpada już na etapie wstępnej selekcji.