Ardanowski: analizowane jest, skąd się wziął wirus ASF w Lubuskiem

  • PAP
opublikowano: 19-11-2019, 19:45

Trwają próby ustalenia, w jaki sposób wirus afrykańskiego pomoru świń przeniósł się na teren zachodniej Polski - powiedział minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski, zapytany we wtorek przez PAP o przypadki ASF u dzików w woj. lubuskim.

We wtorek po południu Główny Lekarz Weterynarii poinformował o potwierdzeniu kolejnych 18 dzików z chorobą ASF. W poprzednich dniach odnaleziono dwa padłe dziki zakażone wirusem.

Jak mówił, pierwszy w tym województwie dzik, u którego potwierdzono chorobę został znaleziony przez leśnika, w poprzedni piątek (14 bm), w pobliżu drogi. Prawdopodobnie zwierzę zostało potrącone, ale nikt nie zgłaszał szkody komunikacyjnej. "Być może powtórzył się przypadek z Czech, który związany był z dużą ilością pracowników ukraińskich, którzy tam przyjechali" - mówił minister.

Ardanowski zauważył, że w Polsce pracuje 1,5 mln Ukraińców, którzy przywożą dla siebie różnego rodzaju produkty mięsne, chociaż ze względu na ASF przywóz ich jest zakazany. Resztki kanapek często wyrzucane są na parkingach do koszy na śmieci lub na pobocze dróg, gdzie żerują dziki, więc choroba mogła się w ten sposób przenieść - powiedział. Ale jednocześnie minister zapewnił, że jest daleki od teorii, które sugerowałyby złą wolę, bo choroba szerzy się na całym świecie.

Podkreślił, że w Polsce udało się "zapanować" nad chorobą, w tym roku odnotowano 48 ognisk, gdy w ubiegłym było ponad 100. Dziki z ASF znaleziono 330 km od dotychczasowych ognisk, na szczęście w miejscu, gdzie nie ma gospodarstw hodowlanych, na terenach leśnych. "Bez odstrzału dzików nie da się ASF w naszym kraju opanować. Na zwiększenie odstrzału minister rolnictwa nie ma jednak żadnego wpływu" - stwierdził.

Ardanowski przypomniał, że w poniedziałek podczas pobytu na posiedzeniu unijnych ministrów rolnictwa w Brukseli poinformował o wystąpieniu przypadków ASF w woj. lubuskim. Przedstawił działania, jakie natychmiast zostały podjęte - zgodnie z unijnymi procedurami - na tym obszarze przez Inspekcję Weterynaryjną i pozostałe odpowiednie służby. Informacja ta została dobrze przyjęta, m.in. komisarz ds. rolnictwa Phill Hogan powiedział, że "Polska perfekcyjnie wykonuje te wszystkie procedury, które są w takiej sytuacji konieczne" - podkreślił minister.

"Nikt się nie spodziewał, że pojawi się nagle przypadek ASF w tak znacznej odległości od miejsc, gdzie wydawało się, że choroba jest pod kontrolą" - skomentował prezes Związku Polskie Mięso Witold Choiński. "Myślę, że jest to ogromne zaskoczenie nie tylko dla branży, ale także producentów świń i służb weterynaryjnych" - dodał.

Jak mówił, jest przekonany, że podejmowane są wszystkie działania, by ogniska choroby nie wypuścić z tego regionu, bo zdajemy dobie sprawę, jakie byłyby straty, gdyby wirus został przeniesiony do chlewni. Kiedyś zostało wyliczone, że jeśli ASF znajdzie się w województwach o wysokiej intensywności hodowli (np. w woj. wielkopolskim czy kujawsko-pomorskim) to straty będą szły w miliardy złotych, a polskie firmy mięsne zostaną wyeliminowane z eksportu.

List do premiera Mateusza Morawieckiego wystosował Krajowy Związek Pracodawców – Producentów Trzody Chlewnej. Wskazano w nim na nieskuteczność dotychczasowych działań zwalczenia ASF. "Wciąż aktualne jest pytanie, dlaczego nadal brakuje zdecydowanych działań administracji w ograniczaniu populacji dzików, czy likwidowaniu produkcji w gospodarstwach niespełniających podstawowych zasad bioasekuracji" - napisano.

Jak wskazuje Związek, skuteczna metoda walki z ASF u dzików została wypracowana i prowadzona w życie w Czechach. Czesi do odstrzału dzików wykorzystali snajperów, którzy skutecznie wyeliminowali dziki z wcześniej ogrodzonego rejonu zagrożenia. Obawiamy się zarówno bankructwom zakładów przetwórczych, które pozbawione surowca i możliwości swobodnego handlu nie poradzą sobie na rynku, jak i upadku wielu gospodarstw rolnych specjalizujących się w produkcji trzody chlewnej.

"Koordynacja powyższych działań przekracza kompetencje ministrów w ramach poszczególnych resortów, dlatego zwracamy się do Pana Premiera o wprowadzenie niezbędnych zmian mających na celu poprawę skuteczności walki z chorobą ASF. W zespole również nie powinno zabraknąć miejsca dla konstruktywnych przedstawicieli organizacji producentów i przetwórców wieprzowiny, bez których udziału trudno wyobrazić sobie powodzenie podejmowanych działań” - czytamy w liście do premiera.

Zdaniem KZPiPTCH, Polska powinna zachęcić rząd niemiecki do wybudowania płotu na Odrze, który zapobiegłby przedostaniu się zakażonych dzików na teren Niemiec. Wzdłuż płotu w pasie 50 km niemieccy myśliwi powinni przeprowadzić intensywny odstrzał dzików. Brak potwierdzonych przypadków ASF u dzików na terenie Niemiec jest w interesie producentów świń. Albowiem zamkniecie azjatyckich rynków eksportowych dla niemieckiej wieprzowiny może spowodować dramatyczny spadek cen żywca wieprzowego w całej Unii Europejskiej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy