Audyt w górnictwie: nadprodukcja i nierentowne ściany

PAP
opublikowano: 16-01-2014, 12:11

Śląskie spółki węglowe mają szansę na trwałą rentowność, jeśli podejmą zdecydowane działania: zamkną kilka nierentownych kopalń, skoncentrują wydobycie w najbardziej opłacalnych miejscach, ograniczą administrację i uproszczą system wynagradzania – wskazują eksperci

Zobacz więcej

fot. Borys Skrzyński

Niedawny audyt w Kompanii Węglowej (KW), Katowickim Holdingu Węglowym (KHW) i Jastrzębskiej Spółce Węglowej (JSW) był pierwszą tak kompleksową oceną sytuacji branży, dokonaną przez niezależną firmę.

W spółkach węglowych przez cztery miesiące pracowało blisko 10 specjalistów międzynarodowej firmy Roland Berger Strategy Consultants, których zadaniem była nie tylko diagnoza sytuacji, ale także wypracowanie rekomendacji dla spółek. Główne wnioski z raportu przedstawił PAP szef zespołu audytorów, dyrektor Przemysław Vonau.

Za kluczowe specjaliści uznali dostosowanie produkcji węgla energetycznego do popytu, szacując obecną nadpodaż nawet na 10 mln ton. Wskazali jednak, że redukcja potencjału wydobywczego musi być prowadzona racjonalnie – poprzez rezygnację z wydobycia w nieopłacalnych miejscach i zwiększanie go tam, gdzie koszty są najniższe. Dotyczy to przede wszystkim KW i KHW.

RYNEK WĘGLA

Rekomendowane działania naprawcze wynikają z oceny rynku węgla energetycznego, którym dla polskich kopalń jest przede wszystkim rodzima energetyka oraz w mniejszym zakresie kraje położone w pobliżu Polski; przy obecnych cenach węgla w zachodnioeuropejskich portach nieopłacalny jest eksport drogą morską – dziś spółki lokują za granicą nadwyżki węgla z reguły nie po to, aby na tym zarobić, ale by sprzedać tam nadmiar wydobytego surowca.

Doradcy firmy konsultingowej wskazują, że mimo spodziewanego w kolejnych latach wzrostu zużycia energii elektrycznej, udział węgla kamiennego w krajowym miksie energetycznym maleje i nadal będzie malał. Im więcej energii z odnawialnych źródeł, biomasy spalanej wraz z węglem, inwestycji w sektorze węgla brunatnego, tym mniej potrzeba węgla ze śląskich kopalń. Popyt ogranicza też wymiana bloków węglowych w energetyce na dużo bardziej efektywne, choć także węglowe.

Nie bez znaczenia jest krajowa konkurencja – im więcej tańszego węgla z prywatnych kopalń Bogdanka i Silesia (obydwie zapowiadają zwiększenie wydobycia) oraz z należącego do grupy Tauron Południowego Koncernu Węglowego (też planuje inwestycje rozwojowe), tym mniej miejsca na rynku dla węgla wydobywanego na Śląsku po wyższych kosztach. Budowę kopalni planuje Kopex i mniejsi prywatny inwestorzy.

IMPORT WĘGLA

Wbrew przekonaniu części środowiska górniczego, audytorzy nie upatrują zasadniczego zagrożenia dla śląskiego węgla w imporcie węgla ze Wschodu. W szczytowym momencie import węgla do Polski – przede wszystkim z Rosji - sięgnął ok. 15 mln ton rocznie, później zmniejszył się o około jedną trzecią, a w ubiegłym roku prawdopodobnie (nie ma jeszcze ostatecznych danych) znów nieznacznie zmalał i jest obecnie mniejszy od polskiego eksportu.

„Znaczenie importu węgla dla kondycji górnictwa bywa demonizowane. Jest on popularny w tych regionach kraju, gdzie - po doliczeniu kosztów transportu i logistyki - węgiel ze Śląska jest niekonkurencyjny. Jednak koszty logistyki kolejowej w Rosji, na Ukrainie i Białorusi też stopniowo rosną. Długofalowo większym zagrożeniem od importu kolejowego ze Wschodu wydaje się import drogą morską przez polskie porty” – ocenił Vonau.

Jego zdaniem atrakcyjność polskiego rynku dla rosyjskich dostawców będzie stopniowo maleć, a odpowiednio zrestrukturyzowane polskie górnictwo miałoby szansę stopniowo odzyskać utracony krajowy rynek w tych regionach, gdzie dziś rosyjski węgiel jest tańszy od polskiego.

PRODUKCJA WĘGLA

Audyt potwierdził, że w obecnych warunkach prawnych i społecznych kopalnie nie wykorzystują optymalnie swoich zasobów - sprzętu i ludzi. Ograniczenia kodeksowe, finansowe i organizacyjne powodują, że zakłady, wydobywając węgiel przez pięć dni w tygodniu, korzystają realnie z ok. 60 proc. swojego potencjału. Mimo to wydobycie jest nadal wyższe niż możliwości sprzedaży, co w 2012 r. skutkowało odłożeniem na zwałach ponad 8 mln ton węgla. W 2013 r. produkcja spadła o kilka milionów ton, ale problem nie został rozwiązany, a KW nie była w stanie skutecznie pozbyć się całego balastu niesprzedanego węgla sprzed roku.

Chodzi jednak nie tylko o to, aby trwale zmniejszyć wydobycie, ale także o to, by zmienić jego strukturę. Najlepsze kopalnie KW, jak Piast czy Ziemowit, mogłyby wydobywać więcej niż obecnie, zmniejszając tym samym jednostkowe koszty tony węgla. Ale to oznaczałoby konieczność zaprzestania wydobycia w kopalniach, gdzie eksploatacja – często z powodów geologicznych – jest zbyt kosztowna, a przez to nierentowna.

„W skali Kompanii Węglowej jest 5-6 kopalń, gdzie – w przypadku woli politycznej i zgody społecznej - można byłoby podjąć decyzję o jak najszybszym zamknięciu, a ich produkcję przejęłyby te kopalnie, gdzie są niskie koszty, korzystniejsze warunki i mniejsze zagrożenia naturalne. Takie kopalnie są w portfelu KW i mogą – gdy chodzi o poziom kosztów - z powodzeniem konkurować nawet z Bogdanką” – ocenił Vonau.

SZÓSTY DZIEŃ PRACY

Wbrew niektórym obiegowym opiniom, doradcy z Roland Berger Strategy Consultants nie uważają, aby częścią działań restrukturyzacyjnych musiało być szybkie wprowadzenie sześciodniowego tygodnia pracy kopalń, przy zachowaniu pięciodniowego tygodnia pracy górników. Specjaliści wskazują, że o ile ma to uzasadnienie w przypadku produkującej węgiel koksowy JSW, o tyle obecnie nie jest wymagane w KW czy KHW.

„Dla JSW szósty dzień pracy w tygodniu ma sens, bo rynek węgla koksowego jest szerszy. Dzięki takiemu rozwiązaniu, przy tym samym zaangażowanym majątku, spółka może mieć większe wydobycie i sprzedaż, a jednocześnie średni koszt wydobycia na tonę węgla zmaleje. Poprawi się efektywność, wzrośnie wolumen węgla do korzystnego ulokowania na rynku” – wskazał Vonau.

Jego zdaniem w przypadku KW i KHW takie działanie byłoby uzasadnione jedynie jako kolejny etap bardzo radykalnego działania, jakim byłoby zamknięcie kilku kopalń. Wówczas należałoby dążyć do maksymalnego obniżenia kosztu na tonę w pozostałych kopalniach, które zwiększałyby wydobycie. „Dziś takie działanie dałoby tylko większe wydobycie, czyli efekt odwrotny od zamierzonego” – ocenił ekspert. Szacuje się, że szósty dzień pracy dałby wydobycie większe o ok. 15 proc.

ZATRUDNIENIE

Audyt wykazał poważny przerost zatrudnienia w administracji we wszystkich trzech badanych spółkach. Sama KW ocenia ten przerost na ponad tysiąc osób. Audytorzy wskazują jednak, że duże zatrudnienie w sferze tzw. usług wsparcia wynika po części także z niezwykle skomplikowanego systemu płacowego w górnictwie.

„Jest absolutnie irracjonalne, że dojście do konkretnej kwoty na pasku wypłaty pracownika jest w górnictwie bardziej skomplikowane niż można to sobie wyobrazić w najbardziej szalonym śnie. Na ostateczną pensję składa się bardzo wiele elementów, wyliczanych przez tłum ludzi w kadrach i płacach. Niezbędne jest radykalne uproszczenie tego systemu” – ocenił Vonau, postulując zachowanie obecnego poziomu płac górników, ale złożonych jedynie z dwóch części – większej, stałej oraz mniejszej - ruchomej i motywacyjnej.

Konsultanci nie uważają, by wynagrodzenia górników były obecnie zbyt wysokie, podkreślając, że poziom zarobków to pochodna trudnego charakteru tego zajęcia oraz rynku pracy. Wskazują, że system wymaga nie tyle zmniejszenia wynagrodzeń, ile zmiany ich struktury.

„Z pewnością nie trzeba redukować całej puli wynagrodzeń, ale trzeba ją mądrzej dzielić – uprościć część stałą, a część ruchomą zmienić w taki sposób, by pieniądze trafiały do tych, których wkład pracy jest największy” – powiedział ekspert. Jego zdaniem restrukturyzacja nie musi oznaczać znaczących redukcji zatrudnienia wśród górników dołowych – część znalazłaby pracę w innych zakładach górniczych, część odeszłaby dobrowolnie, gdyby zaoferować im odprawy pieniężne.

STRUKTURA GÓRNICTWA

Eksperci Roland Berger Strategy Consultants przychylnie patrzą na projekt sprzedaży należącej do Kompanii Węglowej kopalni Knurów-Szczygłowice na rzecz Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Jak mówi Vonau, chodzi nie tylko o możliwość pozyskania środków na inwestycje w innych kopalniach KW, ale także o przeprofilowanie tej kopalni z zakładu wydobywającego dziś głównie węgiel energetyczny, na węgiel koksowy.

„Transakcja, w wyniku której docelowo zmniejszy się podaż węgla energetycznego, KW zdobywa środki na inwestycje, a JSW dostaje możliwość zwiększenia wydobycia węgla koksowego, na który ma rynek, to najlepsza rzecz, jaką można w tym zakresie zrobić” – uważa Vonau.

Eksperci uważają za realną kwotę powyżej 1 mld zł, jaką KW mogłaby uzyskać z tej transakcji. Błędem byłoby natomiast – wskazują – gdyby kopalnia została sprzedana JSW po to, by ta rozwinęła również produkcję węgla energetycznego. Dlatego konieczność zmniejszania wydobycia węgla energetycznego w tym zakładzie powinna być częścią umowy obu firm.

FUZJE Z ENERGETYKĄ

Firma doradcza nie przewiduje, aby KW i KHW miały w bliskiej perspektywie wejść w skład holdingów górniczo-energetycznych, np. PGE czy Taurona. Górnictwo, ewentualnie za wyjątkiem wybranych aktywów, nie jest dziś w kręgu zainteresowania energetyki jako obiekt akwizycji. Vonau przewiduje, że do tego typu połączeń kapitałowych mogłoby dojść, jeśli górnictwo nie zdoła się zrestrukturyzować własnymi siłami oraz jeśli nie będzie zgody politycznej i społecznej na radykalne działania.

„Gdyby obecnie podejmowane działania restrukturyzacyjne nie powiodły się, a sytuacja pogarszałaby się i groziła upadłością spółek, jedyną opcją ich ratowania byłoby przekazanie tych aktywów w ręce energetyki, by zrobić restrukturyzację za jej pieniądze. Oczywiście energetyka będzie się przed tym broniła rękami i nogami. Traktuję to jako czarny scenariusz, który może ziścić się za kilka lat, jeśli nie będzie faktycznej restrukturyzacji” – uważa Vonau. Pozytywny scenariusz to samodzielna restrukturyzacja, odzyskanie rentowności i ewentualne poszukiwanie kapitału na giełdzie.

PERSPEKTYWY

Audyt wykazał, że zmniejszenie potencjału produkcyjnego, koncentracja wydobycia w opłacalnych miejscach, dostosowanie poziomu produkcji do potrzeb rynku oraz zmiany w sferze płac i zatrudnienia są w stanie przywrócić rentowność śląskim spółkom węglowym. Jak szybko – zależy to od tempa restrukturyzacji, to zaś zależy głównie od zgody społecznej i politycznej na zamknięcie kilku kopalń, niezależnie od tego, czy proces ten zostanie nazwany likwidacją, wygaszaniem wydobycia, czy będzie dokonany pod szyldem łączenia ze sobą zakładów i przemieszczania załogi.

„Jeśli ten proces będzie przeprowadzony w sposób połowiczny, to i wyniki będą połowiczne. Kierunkowo to co robi KW jest słuszne, diabeł jednak tkwi w szczegółach i dotyczy tego, jak głęboką restrukturyzację kosztową uda się przeprowadzić i jak szybko dostosować poziom produkcji do rynku. Jeśli szybko – wyniki poprawią się szybciej, jeśli będzie to rozłożone w czasie – spółki będą balansować w okolicach zera bądź wykazywać straty” – wskazał Vonau, zaznaczając, że jest kwestią decyzji właściciela – Skarbu Państwa – czy spółki węglowe powinny być bardzo dochodowe, czy przede wszystkim dawać zatrudnienie i zapewniać bezpieczeństwo energetyczne.

„Polskie górnictwo to coś unikalnego w skali UE. Może mieć przed sobą dobrą i rentowną przyszłość, jeżeli potencjał wydobywczy zostanie dopasowany do potrzeb rynku, wydobycie skoncentrowane w kopalniach o najniższych kosztach a administracja odchudzona. Takie górnictwo będzie miało mniejszą skalę niż dzisiaj i w perspektywie dziesięcioleci raczej będzie się kurczyło na Śląsku, a rozwijało w Zagłębiu Lubelskim. Będzie za to mogło z powodzeniem konkurować kosztowo z węglem trafiającym do Polski z importu” - podsumował Przemysław Vonau.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Górnictwo / Audyt w górnictwie: nadprodukcja i nierentowne ściany