Akcjonariusze walczą o konwersję akcji spółek energetycznych, a rząd bawi się z nimi w głuchy telefon.
Takiej liczby zgłoszeń (ponad 1300) na wysłuchanie publiczne nie było nigdy w historii Sejmu. Deklarowane zainteresowanie ewentualną zmianą przepisów w rządowym projekcie ustawy o zasadach nieodpłatnego nabywania akcji spółek energetycznych było ogromne. Jednak Sala Kongresowa, gdzie racje przedstawiały strony, świeciła pustkami.
— To kuriozum, by wywłaszczać z praw inwestorów — mówili obecni na sali akcjonariusze.
— To nie jest tak, że ktoś straci, ktoś mniej zarobi — odpowiadał Krzysztof Tchórzewski, wiceminister gospodarki.
Projekt ustawy przygotowany przez resort skarbu wyklucza prawo zamiany akcji spó- łek energetycznych należących do osób, które nie są pracownikami firmy lub ich spadkobiercami, na akcje mającej powstać Polskiej Grupy Energetycznej oraz grupy Energetyka Południe. Oznacza to, że osoby i instytucje, które mają akcje tych firm warte około 500 mln zł nie będą mogły ich wymienić na walory tworzących się grup ani ich sprzedać. Zdaniem ekspertów, ustawa jest dyskryminacją i podważa zaufanie inwestorów do państwa. Akcjonariusze straszą pozwami.
— My też mamy kilkanaście opinii prawnych, według których ustawa jest zgodna z konstytucją — uciął Michał Krupiński, podsekretarz stanu w resorcie skarbu.
— Próba straszenia strony społecznej trybunałem jest próbą wywołania niepokojów — przekonywał Wojciech Jasiński, minister skarbu.
Dodał, że marszałek Dorn zapewnił go, że w przypadku rozwiązania Sejmu projekt będzie głosowany 7 września.