Azjatycki odpływ z polskich obligacji

opublikowano: 07-03-2019, 22:00

Spada popyt zagranicznych inwestorów na nasze papiery skarbowe. Wolą kupować aktywa peryferyjnych członków strefy euro

181,6 mld zł — tyle są warte polskie obligacje skarbowe w rękach nierezydentów, czyli zagranicznych inwestorów. To prawie o 10 mld zł mniej niż w grudniu 2018 r. — wskazują styczniowe dane Ministerstwa Finansów (MF). Jest to zarazem najgorszy wynik od sierpnia 2012 r.

Nieaktualny powód do dumy

Poziomem szczegółowości danych resort nie rozpieszcza analityków — w ujęciu geograficznym inwestorów dzieli na regiony, a nie kraje. To jednak wystarczy, by stwierdzić, że 30 proc. obligacji będących w portfelach zagranicznych nabywców należy do instytucji azjatyckich (z wyłączeniem Bliskiego Wschodu). Właśnie w tym regionie Polska zanotowała wyraźny spadek popularności — wartość obligacji posiadanych przez jego przedstawicieli spadła o 13 mld zł.

— Najważniejsza w danych MF za styczeń jest informacja, że wyraźnie zmniejszyło się zaangażowanie azjatyckich banków centralnych, czyli instytucji, które są dosyć stabilne — jeśli kupują papiery, to na długo. W ciągu ostatnich dwóch lat Polska często podkreślała, powołując się na zainteresowanie takich instytucji, że nie jest już popularna jedynie wśród inwestorów spekulacyjnych, ale także wśród długoterminowych — mówi Piotr Kalisz, główny ekonomista Citi Handlowego.

Jego zdaniem nie musi to jednak świadczyć źle o atrakcyjności polskiego rynku.

— Warto pamiętać, że rentowność w Polsce wyraźnie spada już od listopada 2018 r. Możliwe, że część inwestorów zagranicznych, widząc oprocentowanie dużo niższe od dotychczasowego, zdecydowała się zrealizować zysk. Nie ma to nic wspólnego ze spadkiem atrakcyjności Polski wobec innych rynków — uważa ekspert z Citi Handlowego.

Podkreśla, że to, co zagraniczne banki centralne sprzedały, polskie banki komercyjne szybko odkupiły.

Magnes rentowności

Podczas gdy zagranicznych nabywców polskich obligacji ubyło,w strefie euro obserwujemy odwrotne zjawisko — inwestorzy ustawiają się w długich kolejkach nawet po obligacje krajów, których gospodarkom daleko do ideału (więcej w ramce).

— W ostatnich latach polskie obligacje były substytutem papierów emitowanych przez rządy peryferyjnych państw strefy euro. Jeśli ich rentowność była nieatrakcyjna albo sytuacja polityczna niestabilna, kupowano nasze obligacje ze względu na relatywnie niskie ryzyko i stosunkowo wysoką rentowność — wyjaśnia Piotr Kalisz.

fb545d1e-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Ekonomia na dzień dobry
Newsletter autorski Marcela Lesika
ZAPISZ MNIE
Ekonomia na dzień dobry
autor: Marcel Lesik
Wysyłany raz w tygodniu
Marcel Lesik
Autorski newsletter poświęcony światowej ekonomii: analizy, prognozy, badanie trendów i sprawdzanie faktów.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

W realiach rozpoczętej niedawno światowej recesji trudno przewidywać rozwój wypadków — szczególnie w tak anemicznych gospodarkach, jakimi w ostatnich latach są państwa członkowskie Unii Europejskiej. Nie ulega jednak wątpliwości, że wdrożenie Nowej Piątki zwiększy ryzyko pogłębienia się polskiego deficytu. To zaowocuje większą rentownością polskich obligacji, która może skłonić do zakupów zagranicznych inwestorów szukających ucieczki z rynku akcji.

Rozchwytywana jest nawet Grecja

Na początku roku Irlandia i Portugalia chciały zebrać po 4 mld EUR od inwestorów ze sprzedaży 10 letnich obligacji. Wartość popytu wyniosła… 40 mld EUR. Wcześniej Belgia zaplanowała analogiczną emisję o wartości 6 mld EUR, na którą wpłynęły zamówienia warte 28,5 mld EUR. Skala zainteresowania inwestorów spowodowała obniżenie rentowności obligacji krajów strefy euro nawet o 7 pkt bazowych u progu 2019 r.

Wzięcie mają nawet obligacje krajów w tarapatach. Włochy, których dane makroekonomiczne wskazują na początek recesji, a rząd proponuje budżet zwiększający i tak już trudne w obsłudze zadłużenie, zebrały zamówienia na 41 mld EUR, plasując na rynku emisję 30-letnich obligacji o wartości 7 mld EUR (75 proc. trafiło w ręce zagranicznych nabywców). To zachęciło do długo oczekiwanego powrotu na rynek papierów dłużnych inny borykający się z ekonomiczną niestabilnością kraj strefy euro — Grecję. Podczas poprzedniej emisji greckich 10-letnich obligacji skarbowych prezydentem Polski był Lech Kaczyński, a Barack Obama rozpoczynał drugi rok urzędowania w Białym Domu. W marcu 2010 r. — u progu gospodarczego upadku — Ateny zebrały 5 mld EUR z rentownością 6,25 proc. Potem kraj przeszedł bolesną drogę bailoutów, otrzymując od „trójki” warunkowe wsparcie o łącznej wartości ponad 300 mld EUR. Obecnie popyt na obligacje warte 2 mld EUR przekroczył 11,5 mld EUR, mimo że oprocentowanie wynosi 3,9 proc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Lesik

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy