Bańka na surowcach energetycznych pęka?

Krzysztof Grudzień, Quercus TFI
opublikowano: 31-08-2022, 20:00
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Od wybuchu wojny w Ukrainie trwa niekończąca się hossa na rynku surowców energetycznych. Problemy podażowe wywindowały ceny energii, gazu oraz węgla do poziomów, które jeszcze kilka miesięcy temu ciężko byłoby sobie wyobrazić.

Zbliżająca się zima podsyca jeszcze dodatkowo obawy i napędza dalszy wzrost cen nośników energii. Równocześnie krótkie pozycje w instrumentach finansowych, zarówno te o charakterze spekulacyjnym, jak i zabezpieczającym, zmuszają dużych inwestorów do ich zamykania, co jeszcze mocniej popycha ceny tych surowców w górę, powodując swoistego rodzaju nakręcanie się bańki spekulacyjnej. W ostatnich dniach wystarczyła werbalna zapowiedź ze strony polityków europejskich o potrzebie interwencji rynkowej w celu obniżenia cen prądu i gazu. Ceny w kilka godzin spadły o ponad 20 proc., co pokazuje, z jak dużą spekulacją mamy do czynienia obecnie na rynku surowców energetycznych.

Zupełnie inaczej wygląda sytuacja w przypadku surowców przemysłowych oraz metali szlachetnych. W przeszłości metale szlachetne zawsze traktowane były jako dobre zabezpieczenie wartości przed inflacją i z reguły dobrze zachowywały się w okresie podwyższonych oczekiwań inflacyjnych. Warunki podwyższonego napięcia geopolitycznego, jak np. wybuch wojny, z reguły były korzystne dla cen złota i srebra. W tym roku mamy do czynienia jednocześnie z wystrzałem inflacji, jak i konfliktem zbrojnym w Ukrainie. Wydawałoby się, że warunki wręcz idealne dla metali szlachetnych. Jednakże jak dotąd złoto i srebro rozczarowują inwestorów. Od początku roku cena złota spadła o ponad 5 proc., a srebra aż o ponad 20 proc.Wydaje się, że zapowiedzi głównych banków centralnych co do większych podwyżek stóp procentowych, silne umocnienie się kursu dolara oraz wszechobecne oczekiwania co do zbliżającego się spowolnienia gospodarczego przynajmniej na razie wzięły górę w przypadku zachowania się cen metali szlachetnych. Szczególnie, że są one także wykorzystywane w przemyśle - w większym zakresie srebro, przez co jego cena spadła mocniej. Cena złota znajduje się aktualnie blisko poziomu 1.700 USD za uncję, który to poziom od prawie trzech lat stanowi silne wsparcie techniczne. Biorąc pod uwagę jednakże fakt, że inflacja na wysokich poziomach zostanie z nami prawdopodobnie na dłużej, a wojna w Ukrainie może jeszcze potrwać, dotychczasowa słabość metali szlachetnych mogła sprowadzić ich notowania do całkiem atrakcyjnych poziomów. Szczególnie, że obecnie brak jest pozytywnego sentymentu inwestorów zarówno do złota, jak i srebra, co z reguły służy zajmowaniu pozycji.

Najgorzej zachowują się ceny surowców przemysłowych. Ceny miedzi, aluminium czy ołowiu spadły od początku roku o min kilkanaście procent. Najsłabsza jest miedź, ze spadkiem ceny o ponad 20 proc. i to mimo zapowiedzi dużego popytu na ten metal ze strony globalnego przemysłu energetyki odnawialnej. Tutaj również kluczową rolę odgrywają działania banków centralnych i oczekiwania co do spowolnienia gospodarczego na całym świecie.

Reasumując, ceny wybranych surowców energetycznych znajdują się na poziomach trudno wyobrażalnych. Mamy do czynienia z bańką spekulacyjną. Ceny surowców przemysłowych są na przeciwległym biegunie, ale w tym przypadku akurat brakuje pozytywnych czynników zarówno popytowych, jak i podażowych. Zapomnianym segmentem w tym roku wydają się być metale szlachetne, dla których szalejąca globalnie inflacja, w połączeniu z trwającą w Ukrainie wojną wydają się być całkiem korzystnym środowiskiem z długoterminowej perspektywy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane