Banki szukają wyjścia z pułapki niskiej rentowności

opublikowano: 05-05-2021, 20:00

Rynek i państwo bankami stoją. Stracą podporę, jeśli sektor finansowy nie będzie zarabiał. To diagnoza. Siedmioro prezesów uczestniczących w debacie Liderzy bankowości proponuje też receptę.

Obejrzyj wideo z debaty lub przeczytaj artykułu, a dowiesz się:

  • jakie są przyczyny niskiej rentowności banków
  • kto zapłaci koszt ugód frankowych
  • w jaki sposób można poprawić efektywność sektora i dlaczego sposobem nie jest podwyżka opłat
  • dlaczego bigtechy są groźne dla banków
  • jaka jest przyszłość oddziału bankowego

Dwa lata temu w tym samym miejscu, w przedwojennej Reducie Banku Polskiego, i o tej samej porze roku, grała muzyka, było gwarno i wesoło, a na uczestników gali, podczas której wręczaliśmy statuetki złotych bankierów, sypało się konfetti. Tym razem podczas rozdania nagród laureatom rankingu jakości obsługi w bankach, zorganizowanego przez „Puls Biznesu” i Bankier.pl, było cicho, kameralnie i poważnie. Jest w tym coś symbolicznego i nie chodzi tylko o podział na świat przed i po wybuchu pandemii, ani o to, że w bankowości trwał karnawał, który się skończył, i nastał post. Po prostu sprawy w sektorze zaszły tak daleko, że najwyższy czas na poważną rozmowę. Jak to ujął jeden z uczestników debaty liderów polskiej bankowości, kończącej tegoroczną edycję rankingu Złoty Bankier, „czas nazwać rzeczy po imieniu”.

Bezpieczna reduta:
Bezpieczna reduta:
Aby przeprowadzić debatę, musieliśmy zachować najwyższe środki ostrożności m.in. wszyscy uczestnicy uzyskali negatywny wynik badania na obecność SARS-CoV-2.
Marek Wiśniewski

Przed rokiem, rozmawiając w bardzo podobnym gronie, szefowie banków dzielili się przemyśleniami na temat kondycji rynku bankowego oraz tego, czego potrzebuje do sprawnego działania. Debata odbywała się w pierwszych miesiącach pandemii, więc tematem dominującym w rozmowie było zarządzanie ryzykiem. Była też oczywiście mowa o kredytach frankowych, nadmiernych regulacjach i podatku bankowym. Uczestnicy debaty, choć zaniepokojeni, uważali jednak, że większość problemów można rozwiązać w dialogu z regulatorami w ciągu 12 miesięcy.

Całą debatę liderów polskiej bankowości obejrzysz tutaj:

Minął rok - co się zmieniło? W dyskursie bankowców pojawiły się nowe, niepokojące wątki. W ubiegłym roku mowa była o funkcji, jaką do spełnienia w gospodarce mają banki, czego potrzeba, żeby wypełniały ją sprawnie i bez zakłóceń. Mimo pandemii sektor czuł się mocny, pewny i gotowy do działania. W tym roku po raz pierwszy zabrzmiała ostrzegawcza nuta, że na fundamentach bankowości w Polsce, o których przez lata mówiło się, że są stabilne i trwałe, pojawiają się rysy - sektor nie tylko przestaje się rozwijać, ale wręcz się zwija.

Polskie banki, kiedyś należące do najbardziej rentownych w Europie, obecnie nie są w stanie odtwarzać kapitału. To ogranicza ich możliwości inwestycyjne - i nie jest to tylko problem branżowy. Banki, na co w Polsce mało kto zwraca uwagę, zbudowały infrastrukturę umożliwiającą działanie rynku finansowego, sporej części gospodarki oraz państwa. Osłabianie sektora bankowego jest niczym innym jak podcinaniem gałęzi, na której wszyscy siedzimy.

Niewłaściwa percepcja banków

Beata Daszyńska-Muzyczka, prezes Banku Gospodarstwa Krajowego (BGK), zwróciła uwagę na postępujące zjawisko, które nazwała „wypaczeniem postrzegania roli banków w gospodarce”. Nie dotyczy ono tylko Polski, jest pokłosiem szumu związanego z nadmiernymi zyskami, opłatami, premiami, który docierał do opinii publicznej w ostatnich latach. Jej zdaniem należy przywrócić właściwą percepcję instytucji finansowych na rynku, bo PR wokół banków jest zniekształcony, co będzie negatywnie odbijać się na gospodarce.

- Banki były pierwszym narzędziem wolnorynkowej gospodarki, które powstało wraz z niepodległą Polską – przypomniała prezes BGK.

Nawiązując do współczesności stwierdziła, że pomoc dla polskich firm wypłacona w ubiegłym roku w ramach tarczy antykryzysowej nie dotarłaby tak szybko, gdyby nie sprawne, nowoczesne banki. Było to osiągnięcie niespotykane w skali Europy.

Beata Daszyńska-Muzyczka podkreśliła ogromną role, jaką banki mają do odegrana w gospodarce w najbliższych latach. Czeka je realizacja programu transformacji energetycznej, inwestycji w infrastrukturę, naukę, edukację, ochronę zdrowia. To wydatki liczone w bilionach złotych.

- Czy ktoś jest w stanie wyobrazić sobie tak ogromne przedsięwzięcia bez udziału banków? – podsumowała prezes BGK.

Przed nami ogromne wyzwania inwestycyjne. Włączenie do tego procesu sektora bankowego przełoży się na rozwój gospodarki.

Beata Daszyńska-Muzyczka
prezes Banku Gospodarstwa Krajowego

Układ nerwowy gospodarki

Michał Gajewski, prezes Santander Banku Polska, do katalogu wyzwań dorzucił jeszcze kwestię konkurencyjności polskich przedsiębiorców w kontekście wyzwań środowiskowych. Przypomniał, że będą musieli ponieść duże koszty, związane z dostosowaniem się do unijnych wymogów. Bez tego polscy eksporterzy nie będą konkurencyjni.

Tymczasem udział banków we wspieraniu gospodarki staje się coraz trudniejszy.

- Czasem mówimy, że banki wspierają gospodarkę. Zastanawiam się czy w ogóle można używać takiego sformułowania. Dlaczego wspieramy? Bo jesteśmy fajni i charyzmatyczni? Nie. Sektor bankowy ma pewną rolę do odegrania w gospodarce i trzeba ją dobrze rozumieć, żeby pojąć, jak ważne są banki. Sektor bankowy decyduje o całej sferze finansowej państwa: od ubezpieczeń po fundusze inwestycyjne, brokerkę i nieruchomości. Jeśli nie jest w stanie odtwarzać kapitału, to zaczyna się zwężać i umierać - stwierdził Brunon Bartkiewicz, prezes ING Banku Śląskiego.

Kierowany przez niego bank osiągnął 10-procentowy wskaźnik ROE, co - zdaniem prezesa - pokazuje skalę problemu. Jeśli najlepszy pod względem efektywności bank nie jest w stanie przebić tej granicy, to znaczy, że źle dzieje się w całym sektorze.

- Panuje przekonanie, że banki zarabiają duże pieniądze i w związku z tym stać je na finansowanie innych sfer gospodarki. Banki w Polsce nie są wielkie, a to, że generują miliardy zysku, nic nie znaczy. Patrzmy na zwrot na kapitale. W ciągu ostatnich sześciu lat polski sektor bankowy, który był w górnym kwartylu rentowności w Europie, spadł prawie na sam dół. A sektory bankowe w UE już od dawna są w pułapce dochodowej i nie wiedzą, jak z niej wyjść. Nie idźmy w tę stronę – powiedział Brunon Bartkiewicz.

Aberracyjna logika podatku bankowego

Przyczyny niskiej rentowności są złożone. Leszek Skiba, prezes Banku Pekao, za główny czynnik uważa oczywiście niskie stopy procentowe, ale Michał Gajewski wskazał, że erozja ROE zaczęła się wcześniej, zanim RPP ścięła je niemal do zera.

- W ubiegłym roku banki w Polsce wydały na inwestycje technologiczne 2 mld zł. Podatku bankowego zapłaciły 3,6 mld zł. Obciążenia podatkowe są największe w Europie. Powodują, że każdego złotego trzeba oglądać, a programy transformacji cyfrowej one są ograniczane przez niską rentowność sektora – powiedział szef Santandera.

Brunon Bartkiewicz za jedno z największych niebezpieczeństw, czyhających na sektor bankowy, uważa ryzyko „stoczenia się w grząskie środowisko ujemnych stóp”. Banki w gruncie rzeczy za sprawą podatku bankowego już działają na takim rynku. Jak ujął to jeden z prezesów, „polskie banki już są w strefie euro”.

- Logika podatku bankowego w środowisku bardzo niskich stóp staje się lekko aberracyjna, ponieważ blokuje możliwość zdroworozsądkowego rozwiązania problemu. Jeśli nie można banków odciążyć, to proszę tylko zmienić politykę podatkową na mniej aberracyjną, wówczas być może łatwiej będzie nam wypełniać misję, jaką mamy do wypełnienia – stwierdził prezes ING Banku Śląskiego.

Warto podnieść kwestię, czy obecnie kredyty złotowe są udzielane prawidłowo. Chciałbym, żeby instytucje odpowiedzialne za stabilność rynku wypowiedziały się w tej sprawie.

Zbigniew Jagiełło
prezes PKO Banku Polskiego

Nie konsolidacja, a zwijanie sztandarów

Niska rentowność sektora bankowego ma daleko idące skutki dla kształtu całego rynku. Leszek Skiba uważa, że ROE jest kluczem do oceny sytuacji w sektorze, gdyż wpływa on na decyzje właścicielskie, dotyczące obecności na polskim rynku. Zbigniew Jagiełło, prezes PKO BP, zaznaczył, że od dawna jest zwolennikiem tezy mówiącej o rozproszeniu sektora. Kryzys 2008 r. wymusił pierwszą falę konsolidacji, teraz nadciąga kolejna.

- Proces ten będzie kontynuowany, czy tego chcemy, czy nie – skonstatował Zbigniew Jagiełło.

- Trzeba pewne rzeczy nazwać po imieniu: nie ma konsolidacji, tylko inwestorzy wychodzą z Polski, tak jak nie ma podatku bankowego, tylko jest podatek od kredytu – stwierdził Przemysław Gdański.

Jako przykład podał niedawną decyzję Citigroup o sprzedaży części detalicznej Banku Handlowego. Szef BNP Paribas uważa, że inwestor nie wycofuje się z Polski dlatego, że ma problem z prowadzonymi tu operacjami. Po prostu prawdopodobnie doszedł do wniosku, że biorąc pod uwagę całokształt realiów rynkowych: niskie stopy, obciążenia regulacyjne, stabilność systemu prawnego, warto przenieść inwestycję w inne miejsce, gdzie spodziewany zwrot będzie wyższy.

- Nie jest to ostatni bank dochodzący do takiej konkluzji. Cały splot rozmaitych elementów sprawia, że prowadzenie biznesu bankowego na akceptowalnym poziomie ROE jest w Polsce niezwykle trudne – stwierdził Przemysław Gdański.

Jego zdaniem obecnie łatwiej wskazać tych, którzy mogą rozważać sprzedaż banku, niż tych, którzy mogą go kupić.

- Model wzrostu poprzez fuzje i przejęcia - ze względu na stopień skomplikowania regulacyjnego polegający m.in. na tym, że produkty i usługi należy przejmować w stosunku jeden do jednego - jest bardzo drogi, a związane z nim ryzyko ogromne. W przypadku przejęcia wydzielonej części Deutsche Banku dostaliśmy zgodę na wycofanie z oferty kart zdrapek. W moim przekonaniu bardziej efektywne od przejęć jest inwestowanie w technologie i pozyskiwanie klientów z innych banków – powiedział Michał Gajewski.

Pogląd ten podziela Przemysław Gdański, którego BNP Paribas też jest jednym z weteranów rynku fuzji. Uważa on, że przejęcie angażuje mnóstwo sił i środków, odciąga od biznesu i nadmiernie obciąża ludzi.

- Nigdy nie mów „nigdy”, ale nie przewiduję, żebym poprosił akcjonariusza o pieniądze na przejęcia – powiedział prezes BNP Paribas.

Brunon Bartkiewicz ocenił, że proces konsolidacji, który inni rozmówcy wolą nazywać procesem wycofywania się inwestorów, zaczął się przed 5-6 laty.

- Banki nie są w stanie nakręcać spirali odtwarzania kapitału. Bank, który się nie rozwija, umiera. Jeśli dopuszczamy do sytuacji, że podcina się pozycję banków z punktu widzenia dochodowego, nadmiarowych wymogów kosztowych, to rynek musi znaleźć nową równowagę – stwierdził Brunon Bartkiewicz.

W najbliższych latach dwie kwestie będą najważniejsze: personalizacja i wartości. To obszary, na które w powiązaniu z technologią powinniśmy postawić.

Bartosz Ciołkowski
dyrektor Mastercarda Polska

Brak miejsca na podwyżki opłat

W tym momencie dyskusja zeszła na kwestię możliwości odbudowania rentowności przez banki.

– Zgadzam się z twierdzeniem, że za wszystko płaci klient. On jest źródłem dochodu - jeśli firma nie ma klienta, to nie istnieje. W przypadku banku do prowadzenia działalności potrzebny jest kapitał. Gdy bank nie ma klientów, kapitał topnieje i nie ma banku - stwierdził Zbigniew Jagiełło.

Jednym ze sposobów szukania równowagi jest zmiana struktury dochodów sektora bankowego. Przemysław Gdański przyznaje, że niska rentowność jest częściowo wynikiem modelu biznesowego opartego na przychodach odsetkowych. Banki przyzwyczaiły też klientów, że usługi finansowe są darmowe.

- Mówimy o zmianie modelu biznesowego. Wszystkie banki będą musiały to robić, bo są pod silną presją dochodową, kapitałową i kosztową – stwierdził Brunon Bartkiewicz.

Zmiana nie będzie wcale łatwa. Michał Gajewski opowiedział, jak przygotowywał się na moment, kiedy również w Polsce stopy procentowe będą bardzo niskie, przyglądając się, pytając banków w grupie Santander, jak poradzić sobie w takiej sytuacji.

- Chciałem razem z nimi odrobić tę lekcję. Potem stwierdziłem, że część rozwiązań jest niemożliwa do zastosowania w Polsce ze względu na konkurencję, innych nie można wprowadzić z uwagi na regulacje. Wniosek jest taki, że zmiana struktury opłat będzie niezmiernie trudna. Jest to możliwe poprzez poszukiwanie nowych usług i kreowanie wartości dodanej dla klienta – ocenił szef Santandera.

Trzeba dużo inwestować w technologie i być jak najbliżej klienta.

Michał Gajewski
prezes Santander Bank Polska

Przemysław Gdański szansy na zwiększenie dochodów również upatruje w usługach pozabankowych.

- To strategia „beyond banking”, włączanie produktów i usług, które nie są stricte bankowe ani finansowe. W tych obszarach należy szukać dodatkowego biznesu i przychodów – powiedział prezes BNP Paribas.

„Beyond banking” to tytuł raportu, opublikowanego pod koniec ubiegłego roku przez Mastercard Polska. Bartosz Ciołkowski, dyrektor generalny firmy, podkreśla bardzo wysoki poziom akceptacji usług cyfrowych wśród Polaków: 96 proc. ma do nich pozytywne nastawienie, a 97 proc. chce bankować cyfrowo. To przekłada się na płatności, co dodatkowo wzmocniła pandemia. Bartosz Ciołkowski twierdzi, że płatności bezgotówkowe odnotowały wzrost o kilka punktów procentowych.

- Jest duży potencjał wzrostu. Płatności bezgotówkowe to około 40 proc. wszystkich. W Wielkiej Brytanii to około 60 proc. Udział e-commerce w całym handlu wynosi 10 proc, w Niemczech i UK po 20 proc. – podsumował Bartosz Ciołkowski.

Banki są tak dobre technologicznie i mają tak dobrych ludzi, że przyszłość rysuje się pozytywnie.

Leszek Skiba
prezes Banku Pekao

Oddział kontra bigtechy

Podczas gdy banki szukają przychodów w pozabankowych rejonach rynku, na ich własne podwórko coraz chętniej zaglądają niebankowe firmy.

- Nad całym sektorem wisi miecz – duże firmy technologiczne, jak Google i Facebook, które mogą prowadzić masową bankowość – stwierdził Leszek Skiba.

Problem obszernie omówił Brunon Bartkiewicz. Jego zdaniem ryzyko nie polega na tym, że bigtechy zaczną świadczyć usługi bankowe – one tego nie zrobią. Nie chcą być bankami, brać na siebie regulacyjnych obciążeń i wymogów. Bigtechy chcą dotrzeć do klienta, uczestniczyć w procesie zakupowym na każdym etapie, czyli wejść w rolę pośrednika.

- Czyli spijać całą śmietankę. A bank niech utrzymuje depozyty, ponosi koszt ryzyka, AML, infrastruktury – powiedział prezes ING BŚK.

Zwrócił uwagę, że banki dociążane regulacyjnie stają się w coraz większym stopniu elementem infrastruktury, commodity. Są w gospodarce niezwykle ważne, ale klient ich „nie widzi”, nie ma z nimi kontaktu.

- Ja tej funkcji nie chcę, bo tu ani pieniędzy, ani rozwoju ani bliskości z klientem nie ma – stwierdził Brunon Bartkiewicz.

Polskie banki skutecznie radziły sobie z ryzykiem zepchnięcia do roli commodity, gdyż konkurencja wymusiła dużą aktywność na odcinku zarządzania relacjami z klientem. Brunon Bartkiewicz stwierdził jednak, że w tym obszarze sektor nadal jest innowacyjny i nowoczesny, ale od strony back office już nie.

- Wirtualizacja, konteneryzacja, w sferze uchmurowienia jesteśmy cofnięci m.in. ze względów regulacyjnych. Tu jest potencjał na wielkie ograniczenie kosztów bieżących, tylko że wcześniej trzeba zainwestować. Jeśli teraz nie zaczniemy, nie skorzystamy z wielkich technologii, które są nam piekielnie potrzebne, żeby poprawić ROE. Kogo stać na inwestycje, ten zrobi skok efektywnościowy, kogo nie stać, założy sobie stryczek – powiedział Brunon Bartkiewicz.

O tym, że żyjemy w czasach technologicznego przełomu, opowiedział Bartek Ciołkowski, szef Mastercarda Polska. Przypomniał, że symbolem pierwszej rewolucji przemysłowej sprzed 100 lat jest czarny Ford T, będący produktem taśmowej, zoptymalizowanej, masowej technologii wytwórczej.

- Jak to się ma do czwartej rewolucji? Kluczowym wyzwaniem jest masowe i tanie wdrażanie technologii – powiedział Bartosz Ciołkowski.

Technologia, technologią, ale - zdaniem bankowców - kontakt osobisty z klientem jest jedną z przewag, jakie banki mają nad firmami niebankowymi. Jak się okazuje, pytanie o przyszłość bankowego oddziału nabiera innego charakteru. Przestaje być postrzegany jako kosztowny relikt przeszłości, a zaczyna - jako ważny element.

- Oddział wcale nie jest po to, żeby do niego chodzić, ale żeby klient miał świadomość, że on istnieje – tak krótko ujął to Przemysław Gdański.

Michał Gajewski dodał, że w przeciwieństwie do bigtechów, które oferują serwis wyłącznie zdalny, banki są multikanałowe i takie zostaną, bo klienci to doceniają.

Dobrze, że coraz więcej mówimy o ochronie środowiska i klimatu. Na to nie zabraknie nam pieniędzy.

Przemysław Gdański
prezes BNP Paribas Polska

Kwestia legalności kredytu złotowego

W debacie z udziałem bankowców nie mogło zabraknąć tematu kredytów walutowych. Leszek Skiba podkreślił, że ewolucja sprawy frankowej jest odzwierciedleniem rewolucji mentalnej, do jakiej doszło w zakresie postrzegania praw konsumenckich i sposobu patrzenia przez TSUE na relacje klient - bank.

- W Polsce linia orzecznicza w sprawach frankowych jest różna w zależności od właściwości sądu. To generuje niepewność w sektorze. Pytanie, kiedy problem frankowy zostanie zamortyzowany. To zależy od przyspieszenia postępowań sądowych oraz od tempa, w jakim klienci będą zgadzać się na ugody. Zastosowanie ma tutaj teoria gier: czy lepiej poczekać i uzyskać więcej na drodze sądowej, czy iść na ugodę. Możemy podejrzewać, że w rożnych bankach zakres akceptacji ugód będzie zróżnicowany. To jest temat na kilka lat – stwierdził Leszek Skiba.

Uczestnicy debaty zgodnie uznali, że problem należy rozwiązać i pomimo wielu zastrzeżeń koszty operacji muszą wziąć na siebie banki.

- Jak widać, nie ma żadnego podmiotu, który chciałby go rozwiązać, on spoczywa na nas i musimy go unieść. I jest nam ciężko. Czy adresat tego problemu jest właściwy? Nie. Natomiast dla dobra społecznego i rozwoju gospodarki musimy to przeciąć. Banki nie mają niejako prawa głosu. Dlatego trzeba ten problem rozwiązać, bo najsłabszy podmiot w tym sporze najwięcej straci. A my występujemy w tej roli – stwierdził Brunon Bartkiewicz.

Szef PKO BP przy okazji franków podniósł istotny problem, dotyczący kredytów złotowych.

- Jest wiele podstaw do zakwestionowania prawidłowości udzielania kredytów. Chciałbym, żeby instytucje odpowiedzialne za stabilność rynku wypowiedziały się w tej sprawie. Czy kredyty złotowe są udzielane w sposób prawidłowy, czy w umowach nie ma zakazanych klauzul. Czy WIBOR jest prawidłowo obliczany, czy to prawidłowa stawka, czy bank ma swobodę w wyborze marży, czy jest ona prawidłowa. Dalej pytanie o kredyty dla stałej stopy: czy bank prawidłowo ją wylicza i co to znaczy prawidłowo – powiedział szef PKO BP.

Banki nie narzekają. Chcą dobrze wypełniać swoją rolę. Poza tym ze wszystkim sobie poradzą.

Brunon Bartkiewicz
prezes ING Banku Śląskiego
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane