Bankierzy zwiększyli potencjał złota

opublikowano: 22-07-2019, 22:00

1500 USD za uncję jest o włos. Kruszec pcha w górę polityka monetarna głównych banków centralnych. Inne czynniki właściwie się nie liczą

Od 40 do 58 proc. wynosi zysk, jaki można było od początku roku osiągnąć na trzech certyfikatach ING Turbo, wprowadzonych na warszawską giełdę przed 2019 r. i pozwalających zarabiać na wzroście kursu złota. 35 proc. zysku przyniósł w tym czasie fundusz PKO Akcji Rynku Złota, po około 10 proc. fundusze Quercus Gold i Investor Gold Otwarty. Różnice w wynikach są pochodną konstrukcji produktów inwestycyjnych.

Certyfikaty ING Turbo przypominają instrumenty foreksowe i mają wbudowaną tzw. dźwignię. Jeśli sytuacja rozwija się zgodnie z założeniami nabywcy (certyfikatami obraca się jak akcjami), zarabia on więcej, niż wynika to ze zmiany ceny instrumentu bazowego. Jeśli nie — więcej traci. Podobnie zachowuje się fundusz PKO TFI, który kupuje akcje spółek wydobywczych. W przypadku wzrostu kursu metalu zysk spółki poprawia się bowiem proporcjonalnie bardziej od ceny złota.

Gdy cena tego ostatniego spada, następuje sytuacja odwrotna. Założeniem funduszy Quercus TFI i Investors TFI jest zaś możliwie wierne odzwierciedlanie zmiany cen samego złota. Jednak w przypadku spadku cen kruszcu właśnie te fundusze powinny stracić najmniej. Od początku 2019 r. złoto podrożało o około 10 proc. Kurs pewnie przekroczył 1400 USD za uncję i utrzymuje się na tym poziomie. W lutym 2019 r. osiągnięcie poziomu 1400 USD prognozowali Bartosz Sawicki z DM TMS Brokers i Rafał Sadoch z mBanku. Obecnie obaj widzą przestrzeń do dalszego wzrostu.

— W horyzoncie dwuletnim wzrost cen złota będzie kontynuowany ze względu na luźną politykę monetarną na świecie. Na koniec 2019 r. złoto będzie kosztować 1500 USD za uncję — prognozuje Bartosz Sawicki.

— Środowisko dla notowań cen złota jest sprzyjające i na pewno nie można wykluczyć 1500 USD za uncję — wtóruje mu Rafał Sadoch. Na początku roku nie wszyscy zakładali jednak, że złoto osiągnie choćby 1400 USD za uncję. Marcin Kiepas, analityk Tickmill, uważał że kurs zatrzyma się na poziomie 1360-1370 USD. W jego opinii dopiero ruch EUR/USD w okolice 1,20 miał mocniej wesprzeć notowania złota. Tymczasem EUR/USD waha się w przedziale 1,12-1,14 a kruszec jest znacznie droższy, niż zakładał.

— Jestem zaskoczony, ale z rynkiem się nie dyskutuje. Obecnie sytuacja techniczna determinuje jeden kierunek zmian, jeśli chodzi o złoto. Nie dość że 1400 USD za uncję zostało pokonane, to w ostatni czwartek pojawiło się wybicie otwierające drogę nawet do 1600 USD za uncję. Potem kurs się cofnął, ale generalnie nie zostało ono zanegowane — mówi Marcin Kiepas.

Bankierzy w akcji

Wybicie, o którym wspomina Marcin Kiepas, to szybki skok z około 1420 USD na 1445 USD za uncję w wyniku wypowiedzi Johna Williamsa, dysponującego stałym prawem do głosowania członka Federalnego Komitetu Otwartego Rynku (FOMC), czyli amerykańskiego odpowiednika Rady Polityki Pieniężnej. W kontekście wysokości stóp procentowych powiedział on, że warto stosować kroki prewencyjne wspierające gospodarkę niż czekać na katastrofę. Dość powszechnie zostało to odebrane jako zapowiedź zdecydowanie gołębiej polityki amerykańskiego banku centralnego (Fed). Dzień później James Bullard, członek FOMC dysponujący prawem głosowania w 2019 r., schłodził nadzieje na istotne obniżki stóp procentowych za oceanem, a złoto wróciło do punktu wyjścia.

Od początku 2019 r. złoto podrożało o około 10 proc. Kurs pewnie przekroczył 1400 USD za uncję i utrzymuje się na tym poziomie.

— Mimo wszystko James Bullard, największy gołąb w Fedzie, powiedział, że widzi pole do obniżki stóp procentowych o 0,25 pkt proc. — podkreśla Rafał Sadoch.

c3b39424-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Opowieści z arkusza zleceń
Newsletter autorski Kamila Kosińskiego
ZAPISZ MNIE
Opowieści z arkusza zleceń
autor: Kamil Kosiński
Wysyłany raz w miesiącu
Kamil Kosiński
Newsletter z autorskim podsumowaniem najciekawszych informacji z warszawskiej giełdy.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Ogólna zasada jest zaś taka, że im amerykański dolar słabszy, tym wyceniane w nim złoto droższe. Zdaniem wszystkich naszych rozmówców to polityka monetarna będzie determinować ceny złota. Kruszec taniał bowiem w dniu, w którym irańscy żołnierze opanowali tankowiec pod brytyjską banderą.

— Geopolityka ma znaczenie dla cen złota, ale jest ono zdecydowanie niższe niż zazwyczaj. Gdybym miał ważyć czynniki wpływające na kurs złota, to 80 proc. znaczenia przypisałbym polityce monetarnej, a 20 proc. innym czynnikom — komentuje Rafał Sadoch.

— W ostatnich dwóch latach złoto jest zdecydowanie mniej związane z czynnikami geopolitycznymi niż dochodowością amerykańskich obligacji skarbowych i siłą dolara. Było wiele zdarzeń zaogniających sytuację międzynarodową, za którymi nie szły w parze duże zwyżki notowań złota — dodaje Bartosz Sawicki.

Według Rafała Sadocha pierwszy test wpływu banków centralnych na kurs złota przeprowadzony zostanie już w czwartek 25 lipca, po posiedzeniu Europejskiego Banku Centralnego (EBC).

— Kierunek działań Fedu jest znany, ale gdyby EBC poluzował politykę monetarną, to byłby to czynnik wspierający wzrost notowań złota — uważa Rafał Sadoch.

FOMC ogłosi decyzję w sprawie stóp procentowych ostatniego dnia lipca. Pewną niewiadomą pozostaje to, czy obniży je o ćwierć czy pół punktu procentowego. Według Bartosza Sawickiego nie ma to większego znaczenia, gdyż obniżka o 0,5 pkt proc. już w lipcu mogłaby oznaczać, że w tym roku dalszych obniżek już by nie było.

— Teoretycznie tak, ale historia pokazuje, że po większym cięciu stóp procentowych rosnąoczekiwania na kolejne cięcia — zaznacza Marcin Kiepas.

Zarówno oczekiwania, jak i faktyczne cięcia pociągnęłyby za sobą większe osłabienie dolara i tym samym wzrost cen złota.

— Jeśli tylko po wypowiedzi Johna Williamsa złoto zdrożało o 20 USD, to gdyby FOMC zdecydował się na obniżenie stóp procentowych o 0,5 pkt proc., mielibyśmy 1500 USD za uncję w ciągu jednego dnia — uważa Rafał Sadoch.

Potencjał do spadków

Zdaniem Rafała Sadocha jedynym czynnikiem, który mógłby przyczynić się do spadku cen złota, byłyby lepsze od oczekiwań dane z najważniejszych gospodarek, osłabiające nadzieje na luzowanie polityki monetarnej. Według analityka mBanku nawet wtedy złoto nie potaniałoby jednak bardziej niż do 1350 USD za uncję.

— Sygnały wybicia są ewidentne, dlatego stawiałbym na dalsze wzrosty cen złota. Dopiero cofnięcie notowań do 1375 USD za uncję oznaczałoby, że obecne poziomy to pułapka krótkoterminowego szczytu. Nie negowałoby to perspektyw dalszych zwyżek, ale sugerowało, że na kolejną falę wzrostową poczekamy 2-3 miesiące — twierdzi Marcin Kiepas.

— Obraz wynikający z analizy technicznej potwierdza korzystne dla złota otoczenie makroekonomiczne. Niższe stopy procentowe w Stanach Zjednoczonych mogą pomóc w odwróceniu trwającego od ponad roku trendu umacniania amerykańskiej waluty. Takie środowisko: niższe stopy procentowe, słabszy dolar oraz wyraźne czynniki ryzyka geopolitycznego stanowi świetną pożywkę dla rynku złota. Dopóki na rynek nie zaczną napływać sygnały świadczące o wyraźnym ożywieniu w globalnej gospodarce, dopóty będzie utrzymywał się klimat wspierający kształtowanie się trendu wzrostowego kursu kruszcu — podsumowuje Jarosław Niedzielewski, dyrektor departamentu inwestycji Investors TFI.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu