Bankowa hossa pod znakiem zapytania

Adam Torchała, Bankier.pl
opublikowano: 15-02-2018, 22:00

Po świetnym 2017 r. banki nieźle weszły w 2018 r. Kolejne miesiące mogą jednak nie być tak hojne dla akcjonariuszy spółek z tego sektora. I wcale nie chodzi tutaj o korektę na światowych rynkach

Banki w 2017 r. były drugą najmocniejszą — po odzieżówce — branżą na GPW. WIG-Banki urósł w poprzednim roku aż o 35,4 proc., podczas gdy indeks szerokiego rynku zyskał 23,2 proc. Banki były też jedną z głównych sił błyszczącego na tle mWIG-u i sWIG-u indeksu WIG20, który w 2017 r. urósł o 26,4 proc. Rok 2018 akcje banków rozpoczęły równie dobrze — i to nawet mimo sporej korekty, jaka pojawiła się na światowych rynkach na początku lutego, WIG-Banki nadal jest w tym roku ponad kreską (+0,6 proc.). To wynik o tyle godny uwagi, że WIG20 i WIG, licząc od początku roku, są na minusie (oba po -0,7 proc.). Pojawiają się jednak pewne symptomy, które mogą sugerować, że rok 2018 do banków należał jednak nie będzie.

Brak poprawy w wynikach

Pierwszy to wyniki sektora za 2017 r. Jak wynika z danych Komisji Nadzoru Finansowego, zysk netto banków w 2017 r. wyniósł 13,6 mld zł, był więc o 2,3 proc. niższy niż przed rokiem. Zwykli zjadacze chleba dostępu do wszystkich liczb jeszcze nie mają, jednak jako że najwięksi gracze sektora obecni są na giełdzie, branża ta jest bardziej transparentna niż inne. I rzeczywiście, po wynikach tych banków, które już zdecydowały się na publikacje raportów, a także po konsensach analityków dotyczących reszty gigantów, widać, że coś jest na rzeczy. Gorsze od ubiegłorocznych wyniki zaprezentowali już mBank oraz Handlowy. Poprawił się BZ WBK, ale poprawa ta była bardzo skromna. Z opublikowanych już raportów wyraźnie lepszy od zeszłorocznego przedstawił tylko ING Bank Śląski. Z trójki bankowych blue chipów, które nie opublikowały jeszcze raportu, zdaniem analityków, na poprawę ma szansę tylko PKO BP. Alior i Pekao pokażą wyniki nieco słabsze niż przed rokiem.

„Żubrowi” w poprawie zeszłorocznego wyniku nie pomoże więc nawet księgowe 0,4 mld zł z aktualizacji wyceny Pioneera. Inwestorzy, chętnie kupując akcje banków w 2017 r., wyceniali lepszą przyszłość, zyski jednak nie wzrosły. Konsensy prognoz zakładają, że poprawa nastąpi w 2018 r., wcześniej banki czeka jednak sezon wynikowy za 2017 r. oraz sezonowo najsłabszy dla branży pierwszy kwartał. W kontekście prognoz warto także dodać, że np. prezes mBanku wprost zapowiedział, że rynkowe oczekiwaniadotyczące zysku za 2018 r. są zbyt wygórowane.

Przyszłość już zdyskontowana

Teoretycznie banki w niedalekiej przyszłości może wesprzeć podwyżka stóp procentowych. Ta jednak przeciągana jest już od dłuższego czasu i nie wiadomo, jak długo jeszcze RPP będzie gotowa na sztuczne utrzymywanie ceny pieniądza na najniższym w historii poziomie. Dodatkowo analitycy zwracają uwagę, że podwyżka stóp jest już w cenie.

„Obecnie indeks WIG-Banki notowany jest z przyszłym wskaźnikiem C/Z 16,0 oraz C/WK 1,5, czyli najwyżej od 2015 r. Oznacza to, że rynek przestał dyskontować podatek bankowy i zagrożenie płynące z ustaw frankowych, a zaczął wyceniać podwyżki stóp procentowych. Re-rating był szczególnie widoczny w bankach ze znaczącą ekspozycją na kredyty frankowe, takich jak PKO BP czy Bank Millennium” — czytamy w raporcie sektorowym mBanku. Kredyty frankowe to kolejny temat, który może zacząć grać przeciw zwyżkom w sektorze. Niedawne spadki franka względem złotego sprawiły, że kwestia przewalutowania została nieco zapomniana. Te kredyty jednak wciąż istnieją i choć może presja społeczna nieco opadła, wciąż może wrócić temat ich przewalutowania.

„Wprowadzenie ustawy frankowej złożonej przez prezydenta RP jest nadal prawdopodobne, szczególnie biorąc pod uwagę silnego złotego, która zminimalizuje straty banków i przyspieszy proces restrukturyzacji” — oceniają analitycy mBanku. Pod koniec stycznia scenariusz ten potwierdzał prezydent, 14 lutego pozytywne stanowisko w tej kwestii zajął też rząd. Dlatego też analitycy zalecają wybiórczość w dobieraniu banków do portfela, a szczególną ostrożność zalecają właśnie w przypadku banków z portfelami frankowymi.

Tylko dwa banki z „kupuj”

Dwie najnowsze sektorowe rekomendacje pochodzą od mBanku, a także Haitonga. Oba biura przyznały zgodnie „kupuj” tylko Pekao oraz Aliorowi. Pierwszej spółce sprzyjać ma fakt, że do tej pory w hossie nie brała zbyt aktywnego udziału. „Akcje Pekao radziły sobie najgorzej spośród wszystkich banków analizowanych przez Haitong Bank. W ciągu ostatnich 12 miesięcy wzrosły o zaledwie 1,7 proc. Analitycy dają kredyt zaufania dla strategii nowego zarządu, zgodnie z którą w 2020 r. zysk netto wyniesie 3 mld zł, ponieważ widzą duży potencjał w obecnej bazie klientów pod względem wolumenu kredytowego. Co więcej, zaangażowanie Pekao w sektor korporacyjny dobrze wróży przy ożywieniu inwestycyjnym, którego symptomy są już widoczne we wstępnych danych o PKB za czwarty kwartał 2017 r.” — czytamy w informacji prasowej przesłanej 14 lutego przez Haitong.

Alior natomiast ma przed sobą okres zbierania plonów z fuzji z BPH. „Stosunkowo szybkie przejęcie Banku BPH powinno zacząć przynosić pozytywne skutki i wygenerować większość synergii już w 2018 r., podczas gdy koszty integracji są już uwzględnione w wynikach za 2017 r. Spółka zapewniła sobie współczynniki kapitałowe ponad wymagany poziom do sfinansowania planów ekspansji organicznej (portfel kredytowy brutto ma się zwiększać rocznie o 5-6 mld zł do 2020 r.). Wskaźnik C/Z na 2018 r. wynosi dla Alior Banku 13,7, co daje największe, 15-procentowe dyskonto w stosunku do konkurencji” — oceniają analitycy Haitonga.

Dalszych „kupuj” jednak brak. W raporcie Haitonga są natomiast dwie rekomendacje „sprzedaj” (mBank, Millennium), w raporcie mBanku negatywną ocenę otrzymały zaś aż trzy spółki (PKO BP, Millennium Bank, Getin Noble). Szczególnie istotna w kontekście zwyżek całego sektora wydaje się być przyszłość PKO BP, który jest nie tylko największym bankiem, ale również największą spółką na całej GPW. Analitycy Haitonga doceniają ekspozycję PKO BP na sektor detaliczny oraz wrażliwość wyników na podwyżki stóp procentowych, która należy do najwyższych na rynku. Jednocześnie uważają, iż kurs akcji PKO BP, który w ciągu ostatnich 12 miesięcy zyskał 41 proc., właściwie zdyskontował pozytywny scenariusz makroekonomiczny. W raporcie bardziej sceptycznych analityków DM mBanku czytamy zaś, że rynek wycenia PKO BP ze znaczącą premią do średniej, a także, że przestał wyceniać jakiekolwiek ustawodawcze rozwiązanie problemu kredytów frankowych. „Uważamy, że PKO BP nie zasługuje na tak znaczący re-rating ze względu na niższą rentowność, niższą dywidendę oraz niższe kapitały nadwyżkowe dostępne dla akcjonariuszy niż w 2015 r. Dodatkowo uważamy, że w 2018 r. PKO BP może nie zrealizować konsensu ze względu na późniejsze niż oczekiwał tego rynek podwyżki stóp procentowych (dopiero w 2019 r.). PKO BP posiada największą ekspozycję nominalną na kredyty we franku. Wprowadzenie ustawy frankowej zaproponowanej przez prezydenta RP spowoduje spadek zysku netto nawet o około 10 proc. w 2018 r., co nie jest ujęte ani w konsensie, ani w wycenie rynkowej” — dodają analitycy mBanku.

Frank może pogłębić problem

Z oczywistych względów analitycy DM mBanku nie oceniali samego mBanku, w raporcie Haitonga ten należący do indeksu WIG20 podmiot również otrzymał rekomendację „sprzedaj”. Zdaniem analityków Haitonga, konsens oczekiwań na lata 2018- -19 jest za wysoki o 8 proc., ponieważ rynek zakłada zbyt duży wzrost marży i zbyt niskie koszty ryzyka. Haitong Bank prognozuje, że zysk netto mBanku w 2018 r. wyniesie 1,209 mld zł (wzrost o 12 proc. r/r) i 1,404 mld w roku 2019 (wzrost o 16 proc. r/r). Wpisuje się to w już przytoczone słowa samego prezesa mBanku. Alior i Pekao mogą więc nie wystarczyć, by podtrzymać hossę na bankach, dociążać indeks, zdaniem analityków, będą bowiem dwaj inni giganci — mBank i PKO BP. Presja może wzrosnąć jeszcze bardziej, gdy rozpędu nabierze temat ustawy frankowej. Odbije się ona nie tylko na wynikach wspomnianej dwójki, ale zapewne wywoła również spore spadki kursu Millennium oraz Getin Noble Banku (o ile oczywiście ustawa wejdzie w życie). Jeżeli powyższe oczekiwania się sprawdzą, w 2018 r. indeks WIG-Banki może nie tylko wyhamować, ale nawet zacząć podążać w dół.

Banki wstrzymają też WIG20?

To oczywiście tylko przewidywania i rzeczywistość może potoczyć się zupełnie inaczej, jednak jeżeli scenariusz korekty na bankach zrealizowałby się w 2018 r., to problem będą miały nie tylko banki. Spółki z tego sektora mają 37,5-procentowy udział w indeksie WIG20, słabsza postawa banków może się więc odbić i na tym wskaźniku. Analitycy zwykli mawiać, że na GPW nie ma hossy bez banków, bo gdy banki spadają, to ciężko całemu indeksowi WIG20 wyjść ponad kreskę. Warto jednak pamiętać, że choć WIG20 radzić może sobie słabiej, to już np. sWIG80, gdzie udział banków jest niewielki, podążać może swoją drogą. Jeżeli więc korekta na bankach rzeczywiście nadejdzie, GPW może dalej rosnąć. Bez banków będzie to jednak po prostu dużo trudniejsze.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Torchała, Bankier.pl

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Bankowa hossa pod znakiem zapytania