Barbarzyńca zagląda do ogródka Agory

Grzegorz Hajdarowicz chciałby stworzyć alternatywę dla koncernu Ringier Axel Springer. Mówi, że od ręki może wydać na akwizycje 100-200 mln USD

Grzegorz Hajdarowicz ogłosił trzy miesiące temu w prasie, że może kupić kontrolny pakiet w Agorze. Rynek medialny uznał deklarację właściciela Presspubliki za żart, zwłaszcza że wypowiedź była reakcją na tekst „Gazety Wyborczej” o kulisach finansowania zakupu wydawcy „Rzeczpospolitej”. Jednak po rynku krążą pogłoski, że do Grzegorza Hajdarowicza zgłaszają się kolejni chętni, by wspomóc go w konsolidacji branży.

— Efekty biznesowe tego pomysłu zostały docenione przez kilka funduszy inwestycyjnych, które po tych wypowiedziach medialnych zaoferowały swoje finansowanie dla fuzji Presspubliki z Agorą — mówi Grzegorz Hajdarowicz.

Nie można jednak przeprowadzić takiej operacji bez zgody Agora Holding, która kontroluje ponad 30 proc. głosów. Na pierwszy rzut oka taka zgoda wydaje się mało prawdopodobna, ale akcjonariusze strategiczni Agory nie są monolitem i niejeden miałby pomysł na ulokowanie gotówki uzyskanej ze sprzedaży akcji. Może o tym świadczyć choćby propozycja wypłaty dywidendy dwukrotnie wyższej, niż przewidywała polityka spółki, przy stracie netto za pierwszy kwartał. Można też dostrzec analogię między Agorą a TVN, w którym akcjonariusze strategiczni powoli oddają władzę w ręce inwestorów zewnętrznych.

Potrzebna odważna wizja

Na razie jednak żadne rozmowy między Agorą a Grzegorzem Hajdarowiczem się nie toczą. Tymczasem Ringier Axel Springer, wydawca „Dziennika Gazety Prawnej” i „Faktu”, finalizuje kupno Onetu, co zwiększy siłę biznesową koncernu i jego ekspozycję na szybko rosnący segment online. Niewątpliwie zaboli to Agorę borykającą się ze słabnącą pozycją „Gazety Wyborczej”.

Inwestycje w segment internetowy można uznać za niezbyt efektywne, a radio i outdoor nie są w stanie stworzyć masy krytycznej pchającej koncern do przodu.

— Przejście z formuły papierowej na elektroniczny kanał dystrybucji to strategiczna zmiana w branży, wymagająca znaczących inwestycji, czego przykładem jest zainteresowanie Onetem przez Axel-Springer. Agora rozwija się metodą małych kroczków, które nie zmieniają sytuacji koncernu. Może jej pomóc jedynie właściciel z odważną wizją.

Spodziewam się, że dotychczasowi udziałowcy prędzej czy później dojdą do tego samego wniosku — mówi Krzysztof Krawczyk, partner zarządzający Innova Capital.

— Jestem przekonany, że przyszłość mediów jest w konsolidacji i chciałbym wziąć w tym udział jako konsolidujący, a nie konsolidowany. W jakimś stopniu mogę stworzyć alternatywę dla Ringier Axel Springer. Od ręki jestem w stanie pozyskać finansowanie rzędu 100-200 mln USD — zachęca Grzegorz Hajdarowicz.

Media w ogniu rewolucji

W odpowiedzi na pytanie o wizję, zarząd Agory przytacza prezentowane już inwestorom cele tegoroczne i średnioterminowe, wśród nich: dostosowanie do rynku reklamy, otwieranie kin, akwizycje i rozwój internetu.

— Jednym z celów jest zintensyfikowanie działań wzmacniających synergię między poszczególnymi segmentami grupy Agora oraz wykorzystanie możliwości, jakie daje internet, do rozwoju nowych form i zakresu działalności — również w tradycyjnych mediach — mówi Zbigniew Bąk, wiceprezes Agory.

Konsolidacja branży wydaje się jednak nieuchronna. Mówi się o możliwości zmiany akcjonariusza Point Group, sprzedaży

„Newsweeka” przez Axel Springer czy nawet wyjściu z Polski Passauer Neue Presse, właściciela koncernu Polskapresse, wydawcy gazet regionalnych. — Oczywiście, że konsolidacja ma sens, ale pod warunkiem że jest dobrze przeprowadzona i przygotowana. Nieprawdą jest, by nasz właściciel myślał o wyjściu z Polski — twierdzi Magdalena Chudzikiewicz, rzecznik Polskapresse.

— Prowadzimy wiele rozmów z potencjalnymi partnerami i inwestorami, których zawsze chętnie widzimy w naszej działalności. Przejęcie spółki nie jest możliwe. Akcjonariusz posiadający pakiet kontrolny nie zamierza sprzedawać swoich udziałów— ucina Anna Pawłowska, rzecznik Point Group.

Wydawcy muszą stawić czoła rzeczywistości, w której fragmentacja i zmiana nośników dla mediów już od dawna jest oczywistością, zarówno w telewizji, jak i w prasie.

— Nie można przegapić nowej rzeczywistości, ale trzeba wejść do niej ze swoimi największymi atutami, siłą marek i kontentu. Kurczenie się kolportażu może spowodować, że wkrótce połowa ludności nie będzie mieć dostępu do prasy. Znaczącą zmianę przyniesie upowszechnienie nośników mobilnych, choć trzeba poczekać na moment, gdy tablety będą rozdawane za 1 zł — mówi Wiesław Podkański, honorowy prezes Ringier Axel Springer i prezes Izby Wydawców Prasy.

Alternatywne wobec konsolidacji rozwiązanie proponuje Jacek Chwedoruk, prezes Rothschild Polska.

— Na rynku jest za dużo tytułów i za dużo gazet w proporcji do czytelnictwa i budżetów reklamowych. Konsolidacja nic tu nie zmieni, lepiej poczekać, aż pierwszy wypadnie z rynku, i zająć jego miejsce. Branża może odzyskać w internecie część przychodów utraconych przez drukowane media, ale liczyłbym raczej na portale społecznościowe czy segment gier — mówi Jacek Chwedoruk.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Wierzchowska

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Barbarzyńca zagląda do ogródka Agory