Gospodarka będzie się rozwijała szybciej, wzrosną inwestycje i inflacja, spadnie bezrobocie, a złoty pozostanie mocny — prognozuje IBnGR.
W 2006 r. dynamika PKB wyniesie 4,4 proc. wobec 3,3 proc. w 2005 r. W żadnym z kwartałów nie zbliży się jednak do przewidywanych przez rząd 5 proc. — wynika z najnowszych prognoz Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową (IBnGR).
Zdaniem Marcina Peterlika, eksperta instytutu, najszybciej rozwijającym się sektorem gospodarki będzie budownictwo, które definitywnie przerwało złą passę zapoczątkowaną w połowie 2000 r. Produkcja budowlano-montażowa będzie rosła w latach 2006 i 2007 w tempie ponad 10 proc. Produkcja przemysłowa — w tempie niespełna 9-procentowym.
Napływające do Polski fundusze unijne pomogą przyspieszyć inwestycjom.
— Ale prognoza ta obarczona jest pewnym ryzykiem, bo wciąż nie potrafimy wytłumaczyć, dlaczego nie odżyły w poprzednich latach — przyznaje ekspert IBnGR.
Inflacja w najbliższych dwóch latach wzrośnie, lecz jej poziom pozostanie niski i nie zagrozi stabilizacji gospodarki. Ewentualny wzrost presji inflacyjnej może się wiązać z przyspieszeniem wzrostu PKB i popytu oraz ze wzrostem wynagrodzeń. Według prognoz instytutu, ich dynamika wzrośnie z 1,7 proc. w 2005 r. do 2,7 proc. i 3,2 proc. w latach następnych, w czym istotną rolę odegrają związki zawodowe.
Poprawiająca się sytuacja makroekonomiczna uzdrowi na rynek pracy: zatrudnienie będzie rosło w tempie 1,8-2 proc., co przełoży się na spadek bezrobocia o 1 pkt proc. rocznie.
— To oznacza, że w grudniu 2007 r. bezrobocie spadnie do poziomu 15,5 proc. Będzie zatem o niemal jedną czwartą niższe niż w 2003 r. — zauważa Marcin Peterlik.
Wciąż dobra sytuacja utrzyma się w handlu zagranicznym, gdzie nadal szybciej od importu rozwijać się będzie eksport, zmniejszając ujemne saldo wymiany towarowej.
Dalsze umocnienie czeka też złotego. I to zarówno względem dolara (za którego zapłacimy w tym roku średnio 3,1 zł, a w przyszłym — 3 zł), jak i waluty europejskiej.