BGK chce bankructwa Prokomu

Syndyk Telewizji Familijnej ma sojusznika. Do gdańskiego sądu trafił drugi wniosek o ogłoszenie upadłości dawnego wehikułu Ryszarda Krauzego

Tegoroczna Wielkanoc nie będzie spokojna dla menedżerów Prokomu Investments (PI). W lany poniedziałek minie termin złożenia przez tymczasowego nadzorcę sądowego sprawozdania o stanie majątkowym spółki. Na jego podstawie sąd zdecyduje, czy ogłosić bankructwo byłego wehikułu inwestycyjnego Ryszarda Krauzego, z którego eksmiliarder oficjalnie wycofał się ponad rok temu. To, że do gdańskiego sądu wniosek o upadłość PI złożył syndyk Telewizji Familijnej (TF), z którą Prokom jest w wieloletnim sporze, ujawniliśmy w styczniu. Od tego czasu pojawił się jednak drugi wniosek — autorstwa Banku Gospodarstwa Krajowego (BGK). Obie sprawy zostały przez sąd połączone do wspólnego prowadzenia.

BGK chce bankructwa Prokomu

opublikowano: 03-04-2015, 00:00

Syndyk Telewizji Familijnej ma sojusznika. Do gdańskiego sądu trafił drugi wniosek o ogłoszenie upadłości dawnego wehikułu Ryszarda Krauzego

Tegoroczna Wielkanoc nie będzie spokojna dla menedżerów Prokomu Investments (PI). W lany poniedziałek minie termin złożenia przez tymczasowego nadzorcę sądowego sprawozdania o stanie majątkowym spółki. Na jego podstawie sąd zdecyduje, czy ogłosić bankructwo byłego wehikułu inwestycyjnego Ryszarda Krauzego, z którego eksmiliarder oficjalnie wycofał się ponad rok temu. To, że do gdańskiego sądu wniosek o upadłość PI złożył syndyk Telewizji Familijnej (TF), z którą Prokom jest w wieloletnim sporze, ujawniliśmy w styczniu. Od tego czasu pojawił się jednak drugi wniosek — autorstwa Banku Gospodarstwa Krajowego (BGK). Obie sprawy zostały przez sąd połączone do wspólnego prowadzenia.

— Nie komentujemy sprawy ze względu na tajemnicę bankową — ucina Anna Czyż, rzecznik BGK.

Winny Petrolinvest

Marcin Dukaczewski, wiceprezes PI, zapewnia, że wniosek BGK jest całkowicie nieuzasadniony, bo „Prokom nie jest i nigdy nie był nic winny” temu bankowi.

— Kilka lat temu udostępniliśmy część majątku, w tym niektóre nieruchomości warte ponad 100 mln zł, jako zabezpieczenie kredytu udzielonego Petrolinvestowi przez konsorcjum PKO BP i BGK. Spłata znaczącej części kredytu przez Petrolinvest uległa niestety opóźnieniu ze względu na przesunięcie w czasie zamknięcia transakcji sprzedaży kazachskiej spółki EmbaYugNieft, na co Prokom nie miał wpływu — tłumaczy Marcin Dukaczewski.

Warunki transakcji, o której mówi wiceprezes Prokomu, Petrolinvest uzgodnił z nabywcą (holenderska spółka Conwell) już w kwietniu 2013 r. Od tego czasu termin płatności za udziały w kazachskiej firmie wydobywczej Holendrzy przesuwali ponad 20 razy! Ostatnio 20 marca 2015 r., ponownie uzasadniając to „toczącymi się pracami o charakterze prawno- -finansowym”. Nic dziwnego, że PKO BP i BGK, które nie mogą doczekać się spłaty przeterminowanego kredytu o wartości 37 mln USD (140 mln zł), zaczęły tracić cierpliwość. Najpierw, w październiku 2014 r., przejęły od spółki zależnej PI pakiet ponad 4 proc. akcji Polnordu. Teraz BGK złożył wniosek o upadłość gdyńskiego funduszu.

Dobrze już było

Marcin Dukaczewski twierdzi, że jest on „równie nieuprawniony” jak ten złożony przez syndyka TF. Przypomnijmy — syndyk upadłej stacji chce odzyskać przynajmniej część z prawie 75 mln zł, jakie Prokom winny jest TF na podstawie prawomocnego wyroku sądu z czerwca 2010 r., za nieobjęcie obligacji telewizji. Zarząd PI twierdzi jednak, że nie jest dłużnikiem TF, bo zobowiązania w stosunku do niej rozliczył, potrącając wierzytelność z tytułu przyszłego wykupu obligacji z obowiązku zapłaty za nie.

Ostatnio Sąd Najwyższy przychylił się do tej argumentacji i uchylił niekorzystny dla PI wyrok Sądu Apelacyjnego w Gdańsku. Ostatecznie wielomilionowego sporu jednak nie rozstrzygnął. Ruchy BGK i syndyka TF grożą tym, że cierpliwość mogą stracić PKO BP, Millennium i Bank Polskiej Spółdzielczości, którym Prokom (już bezpośrednio) jest winny ponad 300 mln zł. Kredytów banki udzielały, gdy PI był wehikułem inwestycyjnym jednego z najbogatszych Polaków Ryszarda Krauzego i opierał się na mających miliardowe wyceny biotechnologicznym Biotonie, poszukiwawczo-wydobywczym Petrolinveście i działającym w branży deweloperskiej Polnordzie. Ryszard Krauze zniknął jednak i z listy najbogatszych Polaków, i z Prokomu, pakiety akcji trzech najważniejszych spółek portfelowych Prokomu drastycznie schudły, a wyceny Biotonu, Polnordu i Petrolinvestu są wielokrotnie niższe niż kilka lat temu.

Cień samego siebie

Dzisiejszy Prokom Investments w niczym nie przypomina spółki z czasów, gdy była wehikułem inwestycyjnym Ryszarda Krauzego. Ze sprawozdań finansowych PI wynika, że w 2012 i 2013 r. spółka wykazała odpowiednio 204,8 mln zł i 88 mln zł straty. Dane za 2014 r. (przed audytem biegłego), m.in. dzięki dużemu wzrostowi wyceny Biotonu, pokazują zysk netto 13,7 mln zł. Narastająco strata za ubiegłe lata wciąż jednak sięga prawie 1,2 mld zł. Przez ostatnie lata spółka zajmuje się głównie wyprzedażą aktywów. Pod młotek trafiło m.in. kilkadziesiąt nieruchomości oraz pakiety akcji spółek publicznych i niepublicznych — niejednokrotnie w sposób wymuszony przez wierzycieli. Tak było choćby w marcu 2014 r., kiedy PI musiał oddać za długi jedną z najbardziej rozpoznawalnych inwestycji Krauzego w Trójmieście, czyli sopocki aquapark (nabywcą została spółka z grupy Asseco), i w październiku 2014 r., kiedy PKO BP i BGK przejęły ponad 4 proc. akcji Polnordu.

WYKRES - Z NIEBA DO PIEKŁA: Petrolinvest pojawił się na GPW w lipcu 2007 r. To był jeden z najlepszych debiutów w historii warszawskiej giełdy. Inwestorzy, którzy kupili akcje w ofercie publicznej po 227 zł, już pierwszego dnia mogli zarobić między 72 a 173 proc. W kolejnych dniach spółka była notowana nawet po ponad 700 zł za akcję. Działała magia nazwiska Ryszarda Krauzego i niezwykle ambitne plany — wydobycie ropy w Kazachstanie i gazu łupkowego w Polsce. Do dziś ani z jednego, ani z drugiego nic nie wyszło, a po zamierzeniach zostały tylko wielomilionowe przeterminowane kredyty. Przychody Petrolinvestu za 2014 r. wyniosły… 10 tys. zł, a w ciągu ostatnich pięciu lat stracił na czysto ponad miliard złotych. Nic dziwnego, że kurs akcji oscyluje w okolicach 16 groszy, a spółka jest na liście alertów.

 

JUŻ PISALIŚMY: „PB” z 21 stycznia 2015 r.

W styczniu ujawniliśmy, że o upadłość Prokomu Investments wystąpił syndyk Telewizji Familijnej. Dziś okazuje się, że na podobny krok zdecydował się Bank Gospodarstwa Krajowego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane