BGK chce być numerem 3

Bartek Godusławski
opublikowano: 2015-03-31 00:00

Dzięki funduszom ze sprzedaży akcji spółek skarbu państwa bank zwiększy kapitały własne do 15 mld zł — zapowiada prezes Dariusz Kacprzyk

Puls Biznesu: Ile zarobił BGK w 2014 r.? Będzie dywidenda dla budżetu państwa?

POWRÓT DO PRZESZŁOŚCI:
POWRÓT DO PRZESZŁOŚCI:
Dariusz Kacprzyk, prezes BGK, chce, aby pod jego sterami bank wrócił do przedwojennych korzeni i aktywniej wspierał gospodarkę, dając finansowanie nie tylko państwowym firmom, ale również prywatnym.
Tomasz Raś

Dariusz Kacprzyk, prezes BGK: Na poziomie nominalnym nasz wynik w ubiegłym roku oczywiście nie był lepszy niż w 2013 r., kiedy wzrósł znacząco za sprawą zdarzenia jednorazowego — sprzedaży pakietu akcji PKO BP. Pod względem wyniku z czystej działalności operacyjnej był to jednak dobry rok. Zanotowaliśmy kilkaset milionów złotych zysku netto mimo niskich stóp procentowych. W tym roku też liczymy na dobry wynik. Uzgodniliśmy już z radą nadzorczą wypłatę dywidendy. Planujemy wypłacić kilkaset milionów złotych ze skumulowanych zysków z lat ubiegłych.

Co z kapitałami własnymi? Czy bank zamierza je wkrótce powiększyć?

W tym roku możliwe jest istotne zwiększenie naszych kapitałów wskutek przekształcenia, tzw. ufunduszowienia, Polskich Inwestycji Rozwojowych (PIR). Pieniądze ze sprzedaży pakietów spółek skarbu państwa zasiliłyby kapitał własny BGK, który mógłby wzrosnąć nawet do około 15 mld zł, zapewniając nam pozycję trzeciego pod względem wielkości kapitału banku w Polsce i limit jednorazowej ekspozycji w wysokości 3,5 mld zł. Wtedy będziemy już naprawdę dużą instytucją. Oczywiście to nic nie zmieni w zakresie płynności, bo te pieniądze będą zainwestowane w funduszach zarządzanych przez PIR.

Czy w tej sytuacji BGK będzie jeszcze sięgał po pieniądze z rynków finansowych?

Lutowa emisja obligacji o wartości blisko 1,4 mld zł pokryła nasze potrzeby w zakresie finansowania rynkowego w tym roku. Planujemy kolejną emisję — na potrzeby Krajowego Funduszu Drogowego. Będzie denominowana w euro, jej wartość wyniesie ok. 0,5 mld EUR, przeprowadzimy ją na przełomie drugiego i trzeciego kwartału.

Czym w tym roku zajmie się bank?

Postawiliśmy sobie cztery główne cele biznesowe. Na pierwszym planie będzie program Inwestycje Polskie (IP), w ramach którego pożyczyliśmy już 21,3 mld zł, a w tym roku chcemy do tego dołożyć co najmniej 6 mld zł. To wymaga większejaktywności sprzedażowej z naszej strony, bo nisko wiszące owoce już zostały zerwane i teraz czekają nas mniejsze i trudniejsze transakcje. Zależy nam, żeby projekty w ramach IP były finansowane przez konsorcja banków. Dzięki temu nikt nie będzie nam zarzucał, że wypieramy z rynku innych graczy. Druga kwestia to wspieranie eksportu. W ciągu dwóch tygodni będziemy mogli pochwalić się dużą transakcją w tym obszarze. Kolejny cel wiąże się z naszą działalnością inwestycyjną. Zaplanowaliśmy, że wydamy około 1,3 mld zł w ramach Funduszu Energetyka była ważnym motorem inwestycji, ale obecnie większość projektów jest raczej w fazie planów lub na początku wdrożenia, a nie na etapie wydawania pieniędzy. Mam nadzieję, że spółki energetyczne będą korzystały z kredytów, które już im zapewniliśmy. Nie skupiamy się jednak tylko na tym sektorze, który obok chemii i petrochemii dominował dotychczas w naszej działalności biznesowej. Jeśli chodzi o sektor chemiczny, mamy jeszcze duży apetyt na finansowanie firm — zwłaszcza największych graczy na rynku. Postaramy się też zacieśnić współpracę z producentami maszyn i środków transportu. W tej branży mamy prawdziwe perełki. Cieszy nas duża i rosnąca liczba podmiotów prywatnych, które chcą z nami współpracować — nie tylko w zakresie eksportu. Mniej będzie spektakularnych transakcji po miliard złotych, w zamian będzie dużo operacji mniejszego kalibru.

Mieszkań na Wynajem (FMnW), Funduszu Ekspansji Zagranicznej (FEZ) i Funduszu Infrastruktury Samorządowej (FIS). Większość pieniędzy trafi do FMnW, drugim beneficjentem będzie FEZ. Czwarty obszar zainteresowań banku to działalność związana z funduszami unijnymi i naszą rolą administratora pieniędzy zdeponowanych w BGK, np. w ramach konsolidacji finansów publicznych.

Dotychczas BGK mocno angażował się w finansowanie energetyki. Czy ta branża nadal jest na liście kluczowych?

Dlaczego BGK nie angażuje się w rządowe plany w górnictwie? Obecność państwowego banku wydaje się naturalnym elementem planu naprawczego sektora węglowego.

Jesteśmy bankiem rozwoju, ale również podmiotem działającym na rynku regulowanym i musimy dbać o to, żeby jakość naszego portfela inwestycyjnego nie budziła wątpliwości. Wymogi prawa bankowego i chęć zapewnienia sobie taniego refinansowania w przyszłości powodują, że zachowujemy się w tym wypadku równie racjonalnie, jak prywatne instytucje finansowe. Mając zysk na poziomie kilkuset milionów złotych, nie możemy sobie pozwolić na rezerwy o podobnej skali. Nie oznacza to, że nie będziemy wchodzili w projekty z zakresu górnictwa węglowego, ale musi się to odbywać w zgodzie z rachunkiem ekonomicznym. Jeśli restrukturyzacja będzie dobrze rokowała, to się w nią zaangażujemy, ale kompromisów — kosztem jakości naszego portfela — nie będzie.

Czy BGK posłuży rządowi jako platforma, poprzez którą Polska włączy się w Europejski Fundusz Inwestycji Strategicznych (EFIS)?

Kraje, które ogłosiły swój wkład w fundusz, jak Niemcy czy Francja, finansują to z pieniędzy budżetowych, a nie swoich banków rozwojowych, które są tylko platformą. Czy i w jakiej skali Polska dołoży się do EFIS, to pytanie do resortów finansów i infrastruktury. My, jako krajowy bank rozwoju, rozmawiamy z podobnymi podmiotami w Europie o tym, jak fundusz ma działać. Są dwa główne obszary, w których mamy szansę zrobić coś z korzyścią dla Polski. Pierwszy to gwarancje de minimis, którymi zajmujemy się z dużym sukcesem. EFIS da szansę zastąpienia pieniędzy z budżetu gotówką z funduszu. To wydaje się łatwe do zrealizowania, a gdyby przy okazji możliwe było zwiększenie limitu gwarancji de minimis na pojedynczy kredyt z obecnych ok. 3,5 mln zł np. do 7 mln zł, instrument ten miałby fenomenalne znaczenie dla gospodarki Polski.

Jest pan sceptyczny wobec pomysłu finansowego angażowania się Polski w plan Junckera?

Inwestycje są potrzebne, więc mam nadzieję, że fundusz powstanie. Jestem jednak orędownikiem niedeklarowania wkładu finansowego bez gwarancji, że nasze pieniądze z nadwyżką wrócą do kraju w postaci inwestycji. Trudno uzasadnić, dlaczego mielibyśmy finansować jakąkolwiek inwestycję w innym kraju. Oczywiście skorzystalibyśmy na tym pośrednio, pierwszeństwo należy się jednak inwestycjom w Polsce.

Polski EBOR

Należący do skarbu państwa Bank Gospodarstwa Krajowego otrzymuje od rządu coraz więcej zadań. BGK ma być polskim odpowiednikiem Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju (EBOR) i wziąć na siebie ciężar napędzania polskiej gospodarki. Przyjęta rok temu strategia zakłada, że mało efektywny moloch przekształci się w państwowy bank rozwoju. Kluczowe zadania dla BGK to zwielokrotnienie zaangażowania w program Inwestycje Polskie oraz działalność doręczeniowo-gwarancyjna. W pierwszym przypadku bank udzielił już finansowania przekraczającego 23 mld zł. Program gwarancji de minimis przyniósł natomiast ponad 17 mld zł gwarancji, co pozwoliło 80 tys. małych i średnich firm zaciągnąć ponad 31 mld zł kredytów w bankach komercyjnych.
Inwestycje z prywatyzacji

Rząd chce, aby pieniądze ze sprzedaży udziałów w spółkach skarbu państwa pracowały na rzecz inwestycji. Dlatego przychody z prywatyzacji nie będą trafiały jedynie do budżetu państwa, ale w większym stopniu będą zasilały kapitały Banku Gospodarstwa Krajowego. Taki los może dotyczyć akcji m.in. PGE, PKO BP czy PZU. Podobny scenariusz został zrealizowany już w ubiegłym roku w przypadku największej spółki energetycznej w Polsce — PGE. Minister skarbu zdecydował o sprzedaży akcji stanowiących 3,5 proc. akcji, z czego 1,143 mld zł trafiło do Polskich Inwestycji Rozwojowych, a jedynie 121,5 mln zł trafiło do kasy państwa.