BIG BG SPRÓBUJE OPANOWAĆ PZU

Jarosław Sroka
24-09-1999, 00:00

BIG BG SPRÓBUJE OPANOWAĆ PZU

Dla Eureko wejście do polskiego ubezpieczyciela stanowi duży krok naprzód

Przyznanie Eureko wyłączności na dalsze negocjacje w sprawie przejęcia 30 proc. akcji PZU, to zaledwie przygrywka do dalszych ruchów kapitałowych największego polskiego towarzystwa ubezpieczeniowego. I nie Eureko, ale jego polski partner z konsorcjum, czyli BIG BG, może nadawać tempo i kierunek zmian w PZU.

„Puls Biznesu”: Jak Pan ocenia decyzję Ministerstwa Skarbu Państwa o przyznaniu konsorcjum Eureko-BIG BG wyłączności na negocjowanie zakupu 30 proc. PZU?

Gerry Dickinson: To dobry wybór strategiczny. Eureko jest dynamicznie rozwijającą się konfederacją średniej wielkości ubezpieczycieli, którzy doskonale ze sobą współpracują. Wejście do PZU oznacza dla nich wielki krok w rozwoju. Największy polski ubezpieczyciel jest bez wątpienia bardzo łakomym kąskiem. Warto jednak podkreślić jeszcze inny wymiar tej decyzji. Eureko tradycyjnie wychodzi z założenia, że może realizować swoje cele bez obejmowania udziałów większościowych. Inna jest dzięki temu rola skonfederowanych firm. Stają się one elementami aktywnej sieci kapitałowej. Należy więc spodziewać się, że PZU dostanie wkrótce wsparcie kilkunastu siostrzanych podmiotów, dostęp do nowych rynków usług, nowoczesny system IT. Największy polski ubezpieczyciel może także liczyć na wielkich korporacyjnych klientów Eureko, którzy pojawią się w Polsce lub już tutaj są. Z drugiej zaś strony, w kontekście polskiego wejścia do UE, PZU będzie wspierać polskie przedsiębiorstwa w ekspansji na rynkach europejskich.

— Konsorcjum, które firmuje swoim szyldem Eureko, ma jednak dość kruche podstawy. Wycofał się Bank of America, który miał wspomagać finansowanie inwestycji i restrukturyzację towarzystwa. Jaką rolę może odegrać w tym układzie BIG BG?

— Niewiele słyszałem o tym banku, ale wydaje mi się, że może on stać się w przyszłości języczkiem u wagi w tym konsorcjum. Nie przypuszczam, by Eureko dążyło do przejęcia pełnej kontroli nad PZU, choć nie można wykluczyć, że w przyszłości dokupi jeszcze kilka procent akcji. Dlatego właśnie warto bacznie przyglądać się roli BIG BG. Ten średniej wielkości polski bank może odegrać rolę platformy do budowania usług typu bancassurance, ale bardzo możliwe, że jego właściciele — obecni lub przyszli — będą agresywnie dążyć do skupienia jak największego pakietu akcji PZU. Inni potencjalni partnerzy PZU z branży ubezpieczeniowej zostali bowiem w tym momencie zablokowani. Karty będzie więc rozdawać BIG BG.

— Czy go na to stać?

— Pewnie nie. Dlatego właśnie warto uważnie śledzić, gdzie będzie szukał środków na powiększenie swojego udziału w PZU. Moim zdaniem, właściciele tego banku będą dążyć do przejęcia pełnej kontroli nad PZU. To tylko kwestia czasu.

— Czy takie ewentualne roszady w gronie akcjonariuszy PZU wyjdą towarzystwu na zdrowie?

— Tak. To nie powinno przekładać się na funkcjonowanie samej spółki. Dostęp do sieci Eureko jest tutaj kluczowy. Pozwoli podnieść wartość PZU, przeprowadzić restrukturyzację, wdrożyć elektroniczne, nowoczesne systemy sprzedaży, poprawić ofertę. Z kolei BIG BG może odegrać bardzo ważną rolę w akwizycji indywidualnych polis na życie, bo w tym zakresie PZU Życie ma jeszcze dużo do zrobienia. Bank może także pomóc na polu akwizycji i obsługi produktów emerytalnych. To może być bardzo silna strona grupy PZU w przyszłości. Jednak wiele jest jeszcze do zrobienia.

— Co w pierwszej kolejności należy poprawić lub wdrożyć w PZU?

— Przede wszystkim nowoczesne systemy informatyczne. Kończą się czasy prymitywnej akwizycji, która jest mało efektywna i droga. Coraz większą rolę odgrywa Internet. Eureko ma zaś doświadczenie w implementacji tego typu rozwiązań. PZU musi także dopasować swoją ofertę produktową. Na pewno poważnym wyzwaniem będą restrukturyzacja zatrudnienia i zmiana struktury kosztów. Moim zdaniem, restrukturyzacja PZU potrwa od trzech do pięciu lat. Nie potrafię jednak odpowiedzieć na pytanie, ile pochłonie pieniędzy. Gra jest jednak warta świeczki, bo rynek polski jest bardzo obiecujący.

— Co pozostało Francuzom z AXA, wielkim przegranym tego przetargu?

— Oni nie mają wyboru, bo polski rynek jest zbyt ważny. AXA już rozgląda się za potencjalnym celem. Nie ma jednak za bardzo w czym wybierać. Właściwie lista zaczyna i kończy się na Warcie, ponieważ pozostałe firmy są zbyt małe, zaniedbane organizacyjnie i kapitałowo. Oczywiście AXA może spróbować kupić kilka towarzystw z myślą o ich połączeniu, ale nie wydaje mi się to prawdopodobne. Choć z drugiej strony Francuzi nieraz już udowodnili, że jeśli im na czymś bardzo zależy, potrafią dopiąć swego.

— W pierwszym etapie przetargu, wyceny PZU zaproponowane przez AXA i Eureko różniły się diametralnie. Eureko wyceniało towarzystwo na 11,8 mld zł, AXA na ponad 6 mld zł. Skąd takie rozbieżności?

— Wydaje się, że mieliśmy do czynienia z odmiennymi taktykami inwestycyjnymi. Dla AXA PZU byłoby kolejną wchłoniętą lokalną, średniej wielkości firmą. Dla Eureko jest czymś więcej i stąd zapewne wynika ogromna determinacja zwycięskiego konsorcjum.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Sroka

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / BIG BG SPRÓBUJE OPANOWAĆ PZU