Inwestorzy mogą nie uwierzyć w kolejne zapowiedzi zarządu
Skończyliśmy inwestować, czas na żniwa — zapowiada Adam Wilczęga, szef spółki biotechnologicznej.
Bioton, biotechnologiczna spółka kontrolowana przez Ryszarda Krauzego, już od dawna nie jest beniaminkiem inwestorów. Rozczarowani niespełnionymi obietnicami, przestrzelonymi prognozami i opóźnionymi harmonogramami z rezerwą traktują zapowiedzi Biotonu. Jednak Adam Wilczęga, prezes spółki, nie traci optymizmu.
— Inwestorzy oczekiwali od Biotonu za dużo i za szybko. Jest wiele czynników od nas niezależnych. Sami nie spodziewaliśmy się, że procedury związane z rejestracją leków będą trwały tak długo. Ale najtrudniejszy okres mamy już za sobą. Zainwestowaliśmy w rozbudowę grupy. Stworzyliśmy portfel topowych produktów biotechnologicznych. Prace nad ich wprowadzeniem na rynek są już bardzo zaawansowane. Nadchodzi czas zbierania owoców tej działalności — mówi Adam Wilczęga.
Wielkie nadzieje spółka wiąże z rejestracją w Europejskiej Agencji ds. Leków (EMEA) preparatu z interferonem beta.
— We wrześniu spodziewamy się pozytywnej opinii EMEA. Najpóźniej 210 dni od tej daty otrzymamy certyfikat umożliwiający wprowadzenie preparatu na rynek Europy Zachodniej. Jeszcze jesienią, zaraz po uzyskaniu opinii w Londynie, chcemy również rozpocząć rejestrację preparatu w USA. Mamy szansę być czwartym producentem interferonu beta na świecie. W II połowie 2009 r. BioPartners powinien rozpocząć jego dystrybucję na rynku europejskim. Procedura dopuszczenia na rynek amerykański może potrwać nawet 2 lata — mówi prezes Biotonu.
Spółka nie rezygnuje też z umacniania pozycji na rynku insuliny.
— Sprzedajemy insulinę w około 20 krajach. Główne rynki to Polska, Rosja, Indie. Wchodzimy do Chin. Przed końcem roku chcemy też pojawić się z preparatem pod własną marką na Ukrainie. Nie rezygnujemy z planów przejęcia ukraińskiego Indaru, ale nie ma to wpływu na naszą strategię niezależnej sprzedaży na tamtejszym rynku — wyjaśnia Adam Wilczęga.
We wrześniu Bioton planuje zakończenie budowy fabryki insuliny w podwarszawskich Morach, do której przeniesie całą dotychczasową krajową produkcję. Potencjał nowego zakładu będzie wynosił 1000 kg insuliny rocznie wobec obecnych 300 kg. Produkcja ma trafiać w przyszłości na rynki zachodnioeuropejskie. Rejestrację prowadzi spółka Marvel.
— Chcemy zakończyć procedurę w 2009 r., a w 2010 r. — wystartować ze sprzedażą — dodaje prezes Biotonu.
W portfelu są jeszcze dwa produkty biotechnologiczne, z którymi Bioton wiąże duże nadzieje na przyszłość. Chodzi o szczepionkę przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby typu B i hormon wzrostu o powolnym uwalnianiu.
— Szczepionkę produkuje od niedawna fabryka w Izraelu. Jeszcze w tym roku chcemy wprowadzić ją na rynki azjatyckie, w przyszłym — na inne, m.in. do Ameryki Łacińskiej. Singapurska spółka SciGen szuka partnerów do jej dystrybucji w Europie i USA — wylicza Adam Wilczęga.
Hormon wzrostu ma szansę pojawić się na rynku europejskim za 2-2,5 roku. Preparat jest obecnie poddawany badaniom klinicznym III stopnia. Na przełomie lat 2008/2009 szwajcarska spółka BioPartners ma zamiar rozpocząć procedurę rejestracyjną.
Bioton liczy też na przychody z produkcji innych farmaceutyków, w tym antybiotyków i preparatów produkowanych przez dwie spółki we Włoszech, które grupa przejęła na początku roku. Według prezesa, nowe spółki Biotonu już są rentowne, ale pracują nad poprawą wskaźników poprzez rozszerzenie sprzedaży szpitalnej i rozpoczęcie aptecznej, której dotychczas nie prowadziły.
Kręta droga do sukcesu
Paweł Burzyński
analityk BZ WBK
Cieszy optymizm prezesa, jednak biznes, który prowadzi Bioton, podlega wpływom wielu czynników niezależnych od spółki. Procedury rejestracyjne trwają bardzo długo. W międzyczasie wiele może się wydarzyć, bo konkurencja nie śpi. W laboratoriach światowych koncernów, które dysponują kapitałami znacznie większymi niż Bioton, też trwają prace nad nowoczesnymi preparatami. Bioton wciąż ma perspektywy skokowej poprawy wyników, ale droga do tego celu będzie bardzo kręta. A ponieważ w historii spółki było już wiele niedotrzymanych terminów i niezrealizowanych zapowiedzi, do kolejnych rynek podchodzi z dużą ostrożnością.