Bitwa akcjonariuszy w Eko Holdingu

opublikowano: 21-09-2012, 00:00

Inwestorzy finansowi uważają, że szef sieci supermarketów chce sprzedać ją za grosze. Będą emocje na walnym.

Zaostrza się spór we wrocławskim Eko Holdingu. Dziś obrady wznowi walne spółki, które na żądanie Krzysztofa Gradeckiego, prezesa i głównego akcjonariusza w jednym, przerwano 29 sierpnia — tuż przed głosowaniem nad powołaniem do rady nadzorczej kandydata wskazanego przez inwestorów instytucjonalnych.

Na jego nominację dziś wielkich szans nie ma, ale fundusze nie odpuszczają i już chcą zwołania kolejnego walnego. Wszystko to dzieje się w cieniu ogłoszonego przez fundusz Advent International wezwania — Amerykanie chcą płacić za akcje 4,1 zł (poniżej aktualnego kursu giełdowego i mniej, niż oczekiwali analitycy) i według nieoficjalnych doniesień są już po słowie z prezesem Gradeckim. Taka wycena spółki oznacza jednak, że zaangażowane w nią fundusze musiałyby pogodzić się z kilkunastomilionowymi stratami.

Z dokumentów, do których dotarł „PB”, wynika, że inwestorzy instytucjonalni (Amplico OFE, Aviva OFE i fundusze reprezentowane przez PZU AM — łącznie należy do nich 23,7 proc. papierów spółki) są zaniepokojeni sposobem prowadzenia negocjacji z Adventem przez Krzysztofa Gradeckiego, który wraz z żoną ma ponad 55 proc. papierów spółki. Domagają się zwołania kolejnego walnego, na którym członkowie nadzoru mieliby być wybierani grupami. W skierowanym do zarządu spółki piśmie zgodnie podkreślają, że Advent daje za mało, a wokół negocjacji mnożą się wątpliwości.

„Dokonując porównania aktualnego kursu akcji spółki oraz ceny, jaką proponuje wzywający za jedną akcję, w sposób oczywisty stwierdzić można, iż cena ta jest znacznie zaniżona, co budzi uzasadnione obawy akcjonariuszy mniejszościowych odnośnie przebiegu oraz okoliczności toczących się negocjacji, a także ich wyniku” — głosi pismo funduszy. Według krążących po rynku pogłosek, małżeństwo Gradeckich miałoby poza giełdą dostać od Adventu dodatkową premię.

— To bzdura, fundusz musi dbać o reputację i miałby za dużo do stracenia, gdyby prowadził jakieś negocjacje pod stołem — słyszymy od osoby zbliżonej do Adventu. Wątpliwości jednak nie brakuje, zwłaszcza że do gry o Eko Holding włączyły się inne fundusze private equity: Penta Investments i Mid Europa Partners (MEP). Drugi w Polsce znany jest m.in. z inwestycji w sklepy Żabka i sieć Lux-Med.

Zbigniew Rekusz, partner MEP, zapowiadał, że właściciele Żabki są skłonni zapłacić za akcje Eko Holdingu znacznie więcej niż Advent. Miałoby to być minimum 5,5 zł, ale z zastrzeżeniem, że ostateczną decyzję co do ceny fundusz podejmie po dokładnym zbadaniu ksiąg spółki. Na to się nie zanosi, bo małżeństwo Gradeckich w komunikacie giełdowym wyraźnie zadeklarowało, że nie jest zainteresowane „jakimikolwiek rozmowami z tym podmiotem”. Tymczasem z Adventem rozmowy prowadzi już od kwietnia.

— 5,5 zł dobrze brzmi, tyle że Mid Europa może teraz powiedzieć wszystko, bo nie jest związana wezwaniem — uważa źródło zbliżone do Adventu. Eko Holding na GPW jest od marca 2010 r. i prowadzi m.in. ponad 280 marketów pod szyldem Eko. Advent już zapowiedział, że jeśli wezwanie się powiedzie (potrzebuje do tego 80 proc. akcji), wycofa spółkę z giełdy i skoncentruje się na działalności detalicznej, sprzedając dystrybucyjne spółki córki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu