Biznes na hamulcu
Najwięcej na wymianie handlowej mogą skorzystać małe firmy. Ale czy będą w stanie wykorzystać szansę, jakie daje nowa waluta?
Autorzy raportu NBP twierdzą, że skala korzyści handlowych jest potencjalnie największa dla małych podmiotów. Wskazują na to dotychczasowe doświadczenia strefy euro. Tamtejsze firmy z sektora MŚP także miały problemy z eksportem i importem. Podbój zagranicznych rynków ułatwiło im dopiero zniknięcie — wraz z wprowadzeniem nowej waluty — dwóch istotnych barier: ryzyka kursowego i kosztów transakcyjnych. Oba czynniki są obecnie zmorą wielu polskich firm. Stanowią bowiem poważną przeszkodę na drodze do umiędzynarodowienia ich działalności. Czy usunięcie tych "hamulców" wystarczy, by polski small business mógł zintensyfikować swoją obecność na europejskich rynkach? Dużo zależy od kondycji mniejszych firm, ich konkurencyjność i innowacyjności — odpowiadają analitycy banku centralnego.
Przeszkody i bariery
W ostatnich latach nasze małe przedsiębiorstwa, zatrudniające do dziewięciu osób, bardzo poprawiły swoją rentowność. Jednak nadal charakteryzuje je raczej niska wydajność pracy, która jest najważniejszym czynnikiem konkurencyjności. W raporcie NBP czytamy, że jednym z głównych problemów sektora MŚP są wysokie koszty stałe ich funkcjonowania. Szansą na ich zmniejszenie są ekspansja i wzrost wydajności. Rozwój MŚP napotyka jednak wiele barier administracyjnych wpływających na tzw. klimat biznesowy. Ich usunięcie mogłoby się przyczynić do poszerzenia zakresu działania i zwiększenia efektywności. Poprawa konkurencyjności działania najmniejszych przedsiębiorstw może zostać osiągnięta dzięki ułatwieniu zakładania i zamykania małych firm oraz zmniejszeniu kosztów ich prowadzenia. Są to tymczasem obszary bardzo źle oceniane w raporcie "Doing Business 2009", dotyczącym warunków prowadzenia działalności. Polska jest najgorzej notowana w takich kategoriach, jak: uruchamianie działalności gospodarczej, łatwość płacenia podatków czy czas uzyskiwania pozwolenia na budowę, który należy do najdłuższych na świecie.
Potrzebna jest pomoc
Kolejnym niepokojącym zjawiskiem, wskazywanym przez ekspertów NBP, jest utrzymująca się niska aktywność eksportowa małych i średnich przedsiębiorstw w Polsce. Zachęcanie mniejszych przedsiębiorstw do nawiązywania kontaktów zagranicznych ułatwi czerpanie korzyści z członkostwa w strefie euro, polegających na redukcji kosztów transakcyjnych, zmniejszeniu ryzyka wahań kursowych czy polepszeniu przejrzystości i porównywalności cen między krajami.
Z badań prowadzonych przez Komisję Europejską wynika, że w zagranicznej ekspansji małym i średnim przedsiębiorstwom mogą wydatnie pomóc agencje rządowe — głównie dzięki systemom gwarancji oraz instrumentom wspólnego reprezentowania ich na zewnątrz, na przykład na targach. Bez takich instrumentów wiele firm z sektora MŚP nawet nie rozważałoby podejmowania współpracy z podmiotami zagranicznymi.
Przygotowania kosztują
Polskie firmy na wprowadzenie nowej waluty wydadzą jednorazowo około 0,3 proc. swoich rocznych przychodów — szacują eksperci Deloitte. Duży bank komercyjny za operację zapłaci ponad 10 milionów złotych. A takie instytucje jak Ministerstwo Finansów, ARiMR czy ZUS — nawet po kilkaset milionów złotych. Zaś taksówkarz, osiągający przychody w wysokości 120 tys. złotych rocznie, wyda jednorazowo 360 złotych.
Według wstępnych analiz NBP, największe koszty poniesie sektor przedsiębiorstw, a w dalszej kolejności — branża finansowa i administracja publiczna. Z kolei Deloitte wskazuje na silną zależność tych kosztów od specyfiki działań firmy, od momentu rozpoczęcia przygotowań (im szybciej, tym lepiej) oraz pochodzenia systemu (wydatki w przypadku dużych, zakupionych na zewnątrz systemów są na ogół wyższe). Nakłady szybko się zwrócą. Sama korzyść z konwersji do euro kredytów udzielonych obecnie przedsiębiorstwom w złotych i wynikającej stąd niższej stopy procentowej to około 5 mld zł w skali całej polskiej gospodarki.