Biznes spiera się z gminami o śmieci

opublikowano: 14-07-2019, 22:00

Firmy i samorządy nie są zgodne w kwestii forsowanych przez rząd przepisów o odpadach. Zgadzają się jednak, że ceny dla Kowalskiego mogą wzrosnąć.

Na początku tygodnia do Senatu trafił projekt ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach. Projekt przewiduje m.in. możliwość podniesienia opłat za wywóz niesegregowanych śmieci (które w wielu miastach od niedawna trzeba segregować na pięć frakcji zamiast trzech) oraz wyłączenie tzw. nieruchomości niezamieszkanych z gminnych systemów gospodarki odpadami. Ostatnia z propozycjiszczególnie nie podoba się samorządom.

— Obecna wersja projektu zakłada, że nieruchomości niezamieszkane do gminnych systemów gospodarki odpadami komunalnymi przystępują dobrowolnie na podstawie oświadczeń. To całkowicie odwrotny kierunek niż do tej pory prowadzona polityka odpowiedzialnej koncentracji — bo zarządzanie odpadami komunalnymi obecnie leży w gestii gmin — tłumaczy Michał Olszewski, wiceprezydent Warszawy.

Jego zdaniem umożliwienie właścicielom nieruchomości niezamieszkanych, czyli głównie przedsiębiorcom, np. centrom handlowym, fabrykom, biurowcom, hotelom, a także szpitalom czy placówkom kultury, samodzielnego wyboru firmy, która wywozi odpady, „rozszczelni” system gospodarki odpadami.

— Projekt nie wprowadza żadnych narzędzi do walki z nadużyciami. Rząd stworzył kolejne luki w systemie, które będą sprzyjały wypaczeniom. Te nieścisłości wpłyną na przerzucanie kosztów systemu gospodarki odpadami z przedsiębiorstw na mieszkańców — uważa Michał Olszewski.

Firmy z branży odpadów komunalnych chwalą natomiast propozycję zmian w przepisach. Podkreślają, że dzięki nim właściciele nieruchomości niezamieszkanych będą mogli negocjować stawki za wywóz odpadów.

— Zyskają nie tylko firmy — wytwórcy odpadów, ale też te, które je odbiorą i zagospodarują, bo będą miały dostęp do rynku. Małych i średnich rodzimych przedsiębiorców to może wręcz uchronić przed upadkiem, a w przyszłości otworzyć im drogę do konkurowania w przetargach gminnych z dużymi, zagranicznymi koncernami — mówi Karol Wójcik, rzecznik Związku Pracodawców Gospodarki Odpadami.

Jego zdaniem w większości krajów UE, gdzie obiekty niezamieszkane pozostają na wolnym rynku, nie przeszkadza to w osiągnięciu wymaganych prawem poziomów odzysku i recyklingu.

— Samorządy muszą zrozumieć, że lekarstwem na nieprawidłowości w systemie gospodarki odpadami nie jest powoływanie spółek komunalnych i monopolizacja rynku — uważa Karol Wójcik. Zdaniem niektórych przedsiębiorców cena wywozu śmieci dla Kowalskiego może jednak wzrosnąć.

— Właściciele nieruchomości niezamieszkanych to najlepsi płatnicy na rynku odpadów komunalnych. Są to na ogół przedsiębiorcy, którzy nie zwlekają z opłatami. Gdy wejdą w życie przepisy w tym kształcie, samorządy mogą chcieć zrekompensować sobie utratę części wpływów z podatku śmieciowego od firm, dlatego cena za wywóz odpadów dla Kowalskiego może rzeczywiście pójść w górę. To jednak nie zmienia faktu, że wyłączenie terenów niezamieszkanych z gminnego systemu jest działaniem prorynkowym i na dłuższą metę okaże się korzystne dla wszystkich — uważa przedstawiciel jednej z prywatnych firm z branży odpadów komunalnych, który chce pozostać anonimowy.

4 mld zł Tyle, według szacunków Krajowej Izby Gospodarczej, wart jest dzisiaj rynek odpadów komunalnych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Aleksandra Rogala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy