BIZNESMEN NIE MOŻE ŁAMAĆ STEREOTYPÓW

Radosław Januszewski
17-11-1998, 00:00

BIZNESMEN NIE MOŻE ŁAMAĆ STEREOTYPÓW

W codziennych kontaktach biznesmen nie powinien trzymać rąk w kieszeni, epatować metkami drogich ubrań, a nade wszystko traktować pogardliwie swoich pracowników i kontrahentów.

Badania przeprowadzane w środowisku młodych specjalistów szukających zatrudnienia pokazują, że jedną z najważniejszych oczekiwanych cech nowego miejsca pracy są dobre stosunki międzyludzkie, sprowadzające się w gruncie rzeczy do poszanowania drugiego człowieka — partnera w interesach, konkurenta czy współpracownika. Najłatwiej przychodzi to podobno najmłodszej generacji menedżerów, czyli tym, którzy nie zakosztowali życia w PRL. Natomiast część kadry zarządzającej z minionej epoki nadal dość często stosuje prehistoryczne metody zarządzania ludźmi.

W stylu retro

— Dyrektor w postsocjalistycznym stylu nadal z pogardą odnosi się do ludzi. Ma władzę (jak i wcześniej), a teraz doszły do tego pieniądze. Zgroza człowieka ogarnia, kiedy widzi takiego biznesmena w trakcie rozmowy: siedzi rozparty w fotelu, nogi szeroko rozstawione — opowiada Ludwik Plater-Zyberk, trener firmy szkoleniowej Door Poland.

Złe nawyki z poprzedniej epoki dotyczą w równej mierze szefów i szeregowych pracowników. Najczęściej brak im właściwego podejścia do drugiego człowieka. Z doświadczeń firmy Door wynika, że pracownicy banków, którzy mają bezpośredni kontakt z klientem, często traktują go jak osobę, która przeszkadza w pracy (czytaj: w parzeniu kawy i rozmowie z koleżanką). Pocieszające jest, że sami potrafią w trakcie szkolenia krytycznie się do tego ustosunkować. Zasada jest prosta: na pytanie, co ich samych najbardziej denerwuje, gdy idą coś załatwić, odpowiadają niezmiennie — brak zainteresowania klientem.

Nie zastawiaj się

Czasem widzi się ludzi chodzących w garniturach z metkami na rękawie. To nie wynik roztargnienia: taki człowiek chce się po prostu pochwalić, że nosi drogi garnitur dobrej marki. Niby drobiazg, a może zaszkodzić w interesach.

— Jeśli po raz pierwszy gości u mnie biznesmen, o którym wiem niewiele, a zajechał mercedesem 600 i ma u boku superhostessę, to ja mu po prostu nie ufam. Widać jego firma plajtuje, skoro tak się puszy — mówi pewien znany przedsiębiorca.

— Korci mnie czasem, żeby niedbale odwinąć i pokazać, że mam krawat z bardzo drogiej firmy, ale mam świadomość, że to po prostu nie przystoi — dodaje jeden z dyrektorów personalnych.

Nie małpować

Rozpowszechnia się u nas nawyk trzymania rąk w kieszeni w trakcie rozmowy. Odstręcza to rozmówców. Biznesmen modny, przyjmujący bezkrytycznie wszelkie nowinki w amerykańskim stylu, gotów się wtedy tłumaczyć, że prezydent Stanów Zjednoczonych nie postępuje inaczej. Owszem, ale tam zwyczaj ten wynika z porad specjalistów od public relations. Chodzi o uniknięcie gestykulacji, po której można ponoć poznać, czy mówi się prawdę. Nie warto też stosować się do zaleceń feministek, że mężczyzna na stanowisku kierowniczym w sytuacjach protokolarnych winien wyprzedzać kobietę-podwładną: pierwszy wchodzić przez drzwi i pierwszy siadać za stołem. Warto bowiem pamiętać, że u nas panie przyzwyczajone są do objawów kurtuazji wobec płci pięknej. I choć mężczyzna najczęściej jest szefem, to kobieta bywa często jego zastępcą. Tak naprawdę, to ona wydaje opinię o rozmówcy — kontrahencie. Lepiej jej się nie narażać.

Stereotyp mile widziany

Po co biznesmenom ciemnoszare garnitury i konserwatywne krawaty? Po to, żeby nie naruszać pewnego schematu zachowań, czyli dla świętego spokoju. Szczególnie ważne jest to na pierwszym spotkaniu z kontrahentem. Nie wiadomo bowiem, do czego jest on przyzwyczajony i jakie ma upodobania. Lepiej zatem zachować się stereotypowo niż mu się z punktu narazić nie zachowując konwencji. W miarę rozwoju kontaktów można od niej nieco odchodzić. Szczególnie tzw. spotkania robocze daleko odchodzą od protokolarnej sztampy.

— Negocjacji nie warto zaczynać od spraw najtrudniejszych. Porozumieniu bardzo sprzyja krótka rozmowa o niczym — mówi Rafał Stefański, prezes firmy szkoleniowej YES-CONSENSUS.

Później, w trakcie rozmów merytorycznych trzeba jednak zachowywać ścisłe reguły, choć krawaty mogą być rozluźnione, a rękawy koszul podwinięte. Jeśli stosunki handlowe mają być podtrzymywane, to po najtwardszych negocjacjach warto wybrać się na wspólny lunch czy pójść do pubu. Ale nawet wtedy, w warunkach całkowitej swobody, nie należy zapominać, że reprezentuje się przedsiębiorstwo. Nie wolno się od niego dystansować. Taka postawa często jednak występuje w praktyce. Zdaniem Rafała Stefańskiego, jest to spuścizna po socjalizmie, gdy bywało się lojalnym przede wszystkim wobec kolegów, a firma była jedynie miejscem, w którym przebywało się od 8 do 16.

UROK POWIATU: Moda na białe skarpetki zanikła już w większych centrach przemysłowych, ale w Polsce powiatowej nadal kwitnie. Opieram to twierdzenie na wypowiedziach pracowników banków, do których przedsiębiorcy przychodzą załatwiać interesy — twierdzi Ludwik Plater-Zyberk z firmy szkoleniowej Door Poland. fot. ARC

MISJONARZE MONOPOLU: Najgorzej klientów traktują monopoliści przeświadczeni, że realizują misję z nadania państwowego: na przykład — telefonizują kraj — mówi Rafał Stefański, prezes spółki YES-CONSENSUS. fot. ARC

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Radosław Januszewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / BIZNESMEN NIE MOŻE ŁAMAĆ STEREOTYPÓW