Biznesmen po przejściach, premier z czystą kartą

Czechy to nasz kluczowy partner handlowy. Tymczasem teraz na czele rządu w Pradze stanie najpewniej Andrej Babiš, który nie pała miłością do Polski

W piątkowo-sobotnich wyborach parlamentarnych w Czechach niespodzianki nie było. Zwyciężyła, na co od wielu miesięcy wskazywały wszelkie sondaże, partia ANO. Po podliczeniu 99 proc. głosów ANO zebrała 29,76 proc. głosów. Jeśli taki będzie wynik ostateczny, zdobędzie 78 miejsc w 200-osobowym parlamencie. Do większości będzie potrzebowała koalicjanta.

CZESKI PRAGMATYK:
Zobacz więcej

CZESKI PRAGMATYK:

Andrej Babiš — przedsiębiorca, nie wyszedł najlepiej na interesach z Polakami, jednak Andrej Babiš — polityk, a pewnie i premier, może tego nie pamiętać i w wielu (choć nie wszystkich) sprawach działać z Polakami ręka w rękę. BLOOMBERG

Druga co do wielkości partia: ODS ma 25 mandatów. Na trzecim miejscu są Piraci z 22 mandatami, tyle samo zdobyła skrajna prawica SPD. Próg wyborczy przekroczyli jeszcze komuniści. W niedzielę Babis wykluczył koalicję z dwoma ostatnimi partiami. Prezydent Miloš Zeman jeszcze przed wyborami zapowiedział, że w takiej sytuacji misję utworzenia nowego rządu powierzy założycielowi i liderowi tego ugrupowania Andrejowi Babišowi.

Ten miliarder — drugi na liście najbogatszych obywateli Czech — jest dobrze znany w Polsce, jednak nie jako polityk, którym jest od kilku zaledwie lat, ale jako przedsiębiorca. Andrej Babiš to właściciel m.in. Agrofertu, największego koncernu rolno- -spożywczego za naszą południową granicą i firmy medialnej Mafra oraz niegdysiejszy partner biznesowy Orlenu. Doświadczenia we współpracy z naszym krajem ma więc bogate i to właśnie z ich powodu nie sposób uważać go dziś za przyjaciela Polski.

Porażki pozostawiły niesmak

Sojusz z Orlenem, razem z którym miał kilkanaście lat temu przejąć firmy grupy Unipetrol, zakończył się serią spraw sądowych, w których zwycięsko wyszła strona polska. Nic więc dziwnego, że Andrej Babiš uznał współpracę z płockim koncernem za największy błąd swojego biznesowego życia. Potem Agrofert ubiegał się o prywatyzowane zakłady azotowe w Kędzierzynie-Koźlu. Bez sukcesu. W dodatku czeski holding stale musi na swoim rodzimym rynku walczyć z konkurencyjnymi towarami z Polski.

Żywność to jeden z najważniejszych składników — kilkanaście procent — naszego eksportu za Olzę. Tylko w I połowie 2017 r. Czesi wydali na polską „spożywkę” ponad 600 mln EUR (choć Andrej Babiš raczej jej nie kupował — kilka lat temu stwierdził publicznie, że „nigdy nie będzie jadł tego g…”). Czechy to w ogóle jeden z kluczowych partnerów handlowych Polski. GUS podaje, że są największym — po Niemczech — odbiorcą naszych towarów i siódmym krajem na liście największych importerów do Polski.

W handlu z sąsiadami z Południa mamy obecnie nadwyżkę. Wartość naszego eksportu do Czech w minionym półroczu przekroczyła 5,5 mld EUR, podczas gdy czeski import nad Wisłę sięgnął 4,78 mld EUR. Natomiast czeski urząd statystyczny ČSÚ podaje, że Polska to trzeci partner handlowy Czech. Mamy tam 7,8 proc. udziału w imporcie (więcej sprzedają tylko Niemcy i Chińczycy) i 6 proc. w eksporcie (jesteśmy tu za Niemcami i Słowacją). W tej sytuacji dobre stosunki na poziomie rządowym są czymś ze wszech miar pożądanym. Tymczasem przyszły premier Czech nawet nie skrywa awersji do naszego kraju. Jak będą wyglądały w tej sytuacji wzajemne relacje?

Pragmatyzm zwycięży

Obawy o to pojawiały się już kilka lat temu, gdy ANO okazało się niespodziewanie drugą co do wielkości siłą w czeskim parlamencie, współtworzyło rząd, a jego lider został wicepremierem.

— Odkąd Andrej Babiš pełni funkcje publiczne, nie odnotowałem ani jednej jego publicznej wypowiedzi na temat polskiej żywności, czy aktywności Orlenu w Czechach. W ciągu ostatnich czterech lat, kiedy partia ANO brała czynny udział w rządzeniu Czechami, sytuacja kontrolowanego przez Orlen Unipetrolu poprawiła się. Rozwiązano kilka istotnych sporów, w tym także ze spółką państwową — zauważa Jakub Groszkowski, szef Zespołu Środkowoeuropejskiego w Ośrodku Studiów Wschodnich (OSW). O pragmatyzmie Andreja Babiša, jako ewentualnego przyszłego premiera Czech. mówią także inni specjaliści. Jiří Pehe, czeski pisarz i analityk podkreśla, że lider ANO w liście, jaki skierował do współobywateli tuż przed wyborami deklarował, że będzie prowadził rozsądną politykę i umacniał demokrację.

— Można przypuszczać, że jego polityka międzynarodowa będzie miała typowo transakcyjny charakter. Nie będzie zainteresowany trwałymi koalicjami, ale raczej wchodzeniem w doraźne sojusze, aby załatwić poszczególne interesującego go sprawy — przewiduje Jakub Groszkowski. Oznacza to, że w jednych sprawach może iść ręka w rękę z Polską, w innych przeciwnie.

Zresztą ANO już jako ugrupowanie współrządzące w kończącej się kadencji pokazywało taką strategię. W efekcie stosunki rządu w Pradze z Polską układały się bardzo różnie, w różnych obszarach. Minister obrony Martin Stropnický był otwarty na współpracę z naszym krajem (Czechy zaangażowały się we wzmacnianie wschodniej flanki NATO), a szef resortu sprawiedliwości Robert Pelikán otwarcie krytykował polskie władze za reformy sądownictwa.

— Prawdopodobnie w ANO nie było żadnych odgórnych instrukcji co do relacji z innymi krajami i poszczególni ministrowie mieli dużą swobodę w dziedzinie kontaktów z zagranicznymi partnerami. Zgodnie z zapowiedziami Andreja Babiša, gabinet, którym miałby kierować, powinien być bardziej scentralizowany — mówi ekspert z OSW.

Fiskalne priorytety

Oczkiem w głowie twórcy ANO były podatki. Tuż przed wyborami chwalił się, że radykalnie poprawił ściągalność VAT. W 2013 r. ta luka wynosiła 71 mld CZK, a w tym skurczyła się zaledwie do 40 mld CZK. Andrej Babiš jeszcze jako minister finansów (został odwołany w maju tego roku) jeździł na spotkania Rady UE, gdzie forsował własną koncepcję odwróconej płatności VAT.

W tej dziedzinie, jak deklarował, dobrze współpracowało mu się z partnerami z Niemiec, Węgier, czy Słowacji, ale nie z Polski. Brak poparcia polskiego rządu dla tej idei był dla niego przykładem tego, że Grupa Wyszehradzka w praktyce nie działa. W wielu innych dziedzinach stanowisko przyszłego premiera Czech jest zbieżne do stanowisk władz Polski, czy Węgier.

— Mówi, że jest przeciwnikiem wchodzenia do strefy euro, przenoszenia kolejnych kompetencji z poziomu narodowego na poziom UE oraz relokacji uchodźców w oparciu o kwoty migracyjne — przypomina Jakub Groszkowski. Dodaje jednak, że nie można wykluczyć zmiany poglądów nawet za kilka miesięcy.

Andrej Babiš już wcześniej zmieniał zapatrywania w sprawie przyjęcia EUR. W 2013 r. — jak cytuje pismo „Respekt” — mówił: „powinniśmy przyjąć”, w 2015: „zróbmy referendum”, teraz — „żadnego euro nie chcę”. — Za hasłami ANO w polityce europejskiej nie kryje się żadna ideologia, odzwierciedlają one opinie większości Czechów i są obliczone przede wszystkim na czas kampanii wyborczej — wyjaśnia specjalista z OSW. Według niego w Unii Europejskiej najważniejsze decyzje zapadają na szczeblu szefów państw i rządów, a więc to premier będzie decydował o przyszłej polityce europejskiej Czech.

Natomiast kształt stosunków z Rosją, Chinami, czy też stosunków transatlantyckich prawdopodobnie będzie zależał w dużej mierze od składu koalicji. Tu pojawia się problem, bo większość liderów partii, które dostały się do parlamentu przed wyborami, odżegnywało się od tworzenia koalicji rządowej z ANO.

Nie chcieli współrządzić z ludźmi, który są na bakier z płaceniem podatków. Takie zarzuty stawia się nie tylko samemu Andrejowi Babišowi, ale także jego zastępcy w ANO Jaroslavowi Faltýnkowi. Jakub Groszkowski przypomina, że choć lider ANO krzywo patrzy na nasz kraj, nie przeszkadza to jego firmom robić tu interesów. Agrofert stara się o zakup Petrochemii- Blachowni z Kędzierzyna-Koźla.

— Funduszem Hartenberg Holding, inwestującym przede wszystkim pieniądze Andreja Babiša zarządza menedżer, który świetnie zna polski rynek. Można więc przypuszczać, że przejęcie firmy Good Food nie będzie ostatnią akwizycją tego funduszu w Polsce — mówi ekspert z OSW.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartłomiej Mayer

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Biznesmen po przejściach, premier z czystą kartą