W bilansie zysków i strat związanych z wejściem na giełdę dominują te pierwsze.
Dystrybutor produktów spożywczych North Coast zadebiutował na giełdzie 10 kwietnia 2006 r. Firma chciała w ten sposób uzyskać pieniądze na uruchomienie nowych filii, a także sieci specjalistycznych delikatesów.
Udany debiut
— Spółka opracowała strategię rozwoju na lata 2006-08. Na jej realizację potrzebowaliśmy około 60 mln zł. Postanowiliśmy, że prawie połowę tych pieniędzy uzyskamy z giełdy — wyjaśnia Giorgio Pezzolato, wiceprezes North Coast.
Pozostałą kwotę firma zamierza pokryć z pieniędzy własnych i kredytów. Przygotowania do wejścia na GPW trwały kilka miesięcy, a koszty emisji wyniosły blisko 2 mln zł. Jednak spółka uzyskała z niej niepomiernie więcej, bo North Coast z emisji akcji zdobył 23,5 mln zł. Zdaniem władz firmy, debiut giełdowy przyniósł zamierzony rezultat — North Coast może realizować ustaloną strategię rozwoju.
Wyczuć moment
Na przeprowadzenie oferty publicznej decydują się zarówno duże podmioty, z ofertą liczoną nawet w miliardach złotych, jak i małe spółki uzyskujące nie więcej niż kilkanaście milionów. Eksperci podkreślają, że przyczyny rosnącej popularności giełdy są proste. Za debiutem firmy idzie zwiększenie jej prestiżu, wiarygodności i rozpoznawalności. Zyskuje ona też rynkową wycenę. Ale giełda to nie tylko zalety — z debiutem wiąże się też długi okres przygotowania.
— Wśród wyzwań należy wymienić konieczność ujawnienia wielu informacji konkurentom, uciążliwości związane z procedurą IPO czy koszty oferty publicznej i funkcjonowania jako spółki giełdowej —wyjaśnia Filip Gorczyca z PricewaterhouseCoopers.
Aby pomyślnie przeprowadzić ofertę publiczną, firma musi być przede wszystkim postrzegana przez przyszłych inwestorów jako atrakcyjna. Ważne jest też wyczucie odpowiedniego momentu.
— Jest to niestety niezwykle trudne, zwłaszcza że proces przygotowania oferty publicznej zajmuje zazwyczaj wiele miesięcy, w związku z czym decyzja o debiucie podejmowana jest na długo przed faktycznym zdobyciem środków i notowaniem akcji — podkreśla Filip Gorczyca.
Warto także dodać, że sprzedaż akcji po jak najwyższej cenie nie powinna być jedynym czynnikiem, który rozważa spółka przy planowaniu oferty publicznej.