Blaknące słoneczko ma kupca

opublikowano: 11-06-2017, 22:00

Pojawił się chętny do reaktywacji Gadu-Gadu, które było kiedyś przebojem polskiego internetu. Teraz jest warte maksymalnie 2,4 mln zł.

W internecie trudno stać się pełnoletnim — i trudno się dobrze zestarzeć. Komunikator Gadu-Gadu zadebiutował na rynku w 2000 r., gdy Google było start-upem, zbierającym pierwsze rundy finansowania, Apple opracowywał pierwszego iPoda, a szesnastoletni Mark Zuckerberg chodził do szkoły średniej. W kolejnych latach stało się najpopularniejszym polskim komunikatorem internetowym, z przytupem zadebiutowało na giełdzie i szybko z niej zniknęło, ściągnięte przez internetowego giganta. A potem… Potem było gorzej.

Sukces po polsku

Gadu-Gadu to dziecko programisty Łukasza Foltyna, który pierwsze linijki kodu napisał w 1999 r. Do oficjalnego debiutu programu, będącego polską odpowiedzią na komunikator ICQ, doszło w sierpniu 2000 r. W spółkę szybko zainwestowała grupa Warsaw Equity, a komunikator zyskiwał na popularności i był obudowywany dodatkowymi usługami.

W 2007 r., jeszcze przed wybuchem kryzysu finansowego, przeprowadzono ofertę publiczną, w której objęto nowe akcje za ponad 75 mln zł i odkupiono pakiety od dotychczasowych akcjonariuszy. Spółka osiągała wtedy rentowność na poziomie netto sięgającą 40 proc. i dynamicznie zwiększała przychody, choć nie były one duże — nieznacznie przekraczały 10 mln zł.

W planach była ekspansja zagraniczna, inwestycje w serwisy społecznościowe oraz streaming audio i wideo. Warsaw Equity twierdzi, że inwestycja w Gadu-Gadu w ciągu siedmiu lat zwróciła mu się... 84-krotnie. Ze zwrotu mogli się też cieszyć akcjonariusze. Spółka na warszawskiej giełdzie pojawiła się pod koniec lutego 2007 r., a już w październiku wezwanie na wszystkie akcje ogłosił południowoafrykański koncern Naspers, który wkrótce przejął też Allegro. Płacił o 12 proc. więcej, niż wynosiła cena emisyjna, i za 413 mln zł zdjął Gadu-Gadu z GPW.

Schyłkowy biznes

Gadu-Gadu jeszcze przez kilka lat notowało zyski i mocno inwestowało m.in. w ekspansję zagraniczną czy wirtualnego operatora komórkowego GaduAir, ale wraz z rozwojem serwisów społecznościowych i ich komunikatorów gwałtownie traciło na popularności, co przekładało się na niższe wpływy z reklam.

Nie wykorzystało też szans w rynkowych niszach. W 2008 r. przejęło kontrolę nad skierowanym do biznesu LiveChatem, ale trzy lata później odsprzedało akcje założycielom komunikatora, który kilka lat później samodzielnie wszedł na giełdę i jest obecnie wyceniany na 1,45 mld zł. Zgodnie z danymi z KRS przychody spółki, która po drodze zmieniła nazwę na GG Network, spadły z 41,8 mln zł w 2011 r. do 15,4 mln zł w 2015 r.

Przez wszystkie te lata notowano głębokie straty — największe w 2011 r., gdy na poziomie netto spółka była aż 59 mln zł pod kreską. W 2015 r. GG Network zostało zlikwidowane, a aktywa związane z komunikatorem od Naspersa przejął zarejestrowany na Cyprze Xevin Consulting. Wcześniej sprzedano m.in. platformę radiową online Open FM, którą kupiła Wirtualna Polska.

Inwestycja z konieczności

Teraz słoneczko, które kiedyś było jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli polskiego internetu, może zostać formalnie zrepolonizowane. Wywodząca się z Rybnika spółka Sare (notowana na GPW) podpisała list intencyjny w sprawieprzejęcia za maksymalnie 2,4 mln zł aktywów Gadu-Gadu od cypryjskiego właściciela.

Potencjalny nowy nabywca — jak wszyscy poprzedni — liczy na rozpoznawalność marki, która kiedyś gościła na większości polskich komputerów i była wyceniana na setki milionów złotych. Nawet potencjalny kupujący przyznaje, że „Gadu-Gadu szczyt swojej popularności osiągnęło w ubiegłym dziesięcioleciu”, ale liczy na rozpoznawalność marki. Zapowiada reaktywację poczty GG, a także integrację komunikatora ze stronami internetowymi, co ma skusić klientów biznesowych.

— Połączenie komunikatora i web analityki z pewnością zaowocuje nową ofertą dla sektora biznesowego. Obecnie jest jeszcze zbyt wcześnie, aby deklarować szczegóły planowanych projektów na bazie GG. Analizujemy różne warianty — mówi Tomasz Kusy, dyrektor działu programowania w Sare.

Transakcję można też wytłumaczyć w inny sposób. W komunikacie dla prasy Sare tłumaczy, że przejęcie aktywów Gadu-Gadu ma dla spółki kluczowe znaczenie, bo... „zaspokaja potrzebę biznesową, jaką jest konieczność zainwestowania wolnych środków finansowych”. Pod koniec 2015 r. Sare emitowało nowe akcje przy okazji przeprowadzki z NewConnect na duży parkiet. Wpływy z emisji miały pójść właśnie na przejęcia. Zwiększanie wyniku EBITDA za pomocą przejęć jest też kluczowym założeniem przyjętej na początku roku strategii Sare.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu