Blowek zabiera nas za kulisy YouTube’a

Rozmawiał Łukasz Ostruszka
opublikowano: 24-08-2018, 17:04

Liczba subskrypcji kanału: 3 817 782. Liczba wyświetleń: 671 039 881. Tak, dobrze liczycie. To dorobek Karola Gązwy, najpopularniejszego polskiego youtubera, znanego jako Blowek. O robieniu biznesu na YouTube rozmawiamy z Karolem i jego menedżerką Nariną Amiryan. Tworzą jedyny taki duet.

ŁUKASZ OSTRUSZKA: Wiem, że pewnie słyszałeś już setki razy to pytanie, ale po prostu nie mogę zacząć inaczej. Jakie były początki tego wszystkiego?   

Wyświetl galerię [1/3]

Blowek i Narina czasem występują razem

YouTube

KAROL GĄZWA*: Moja historia z YouTube zaczęła się od mojego pierwszego kanału, który założyłem w 2009 r. jeszcze jako gimnazjalista. Później przeszedłem na ten kanał, na którym obecnie tworzę treści, było to w 2011 r. Nie zaczęło się to zaplanowanym działaniem, bo wtedy tak naprawdę nikt nie myślał, że można z tego mieć finansowe korzyści. To było tylko hobby. Dużo przesiadywałem przy kompie, udzielałem się na forum i tak poszło dalej.    

A kiedy zaczął to być dla Ciebie biznes? W którym momencie zacząłeś postrzegać siebie bardziej profesjonalnie i dostrzegać, że jest to sposób na zarabianie?  

Jakoś po dwóch latach systematycznego działania zorientowałem się, że można tę pasję połączyć z pracą.    

Wiem, że raczej nie będziesz chciał się chwalić przychodami kanału i swoimi zyskami, ale może coś ujawnisz? Czy miesięczne wpływy to na przykład wartość samochodu?  

Powiem tak: da się z tego żyć na dobrym poziomie. To jest w tym najlepsze, że mam poczucie bezpieczeństwa, więc mogę się temu całkowicie poświęcić. A co do przychodów, to wygląda to bardzo różnie. Mamy lepsze i gorsze miesiące, w zależności od liczby filmów, poziomu wyświetleń itp. To samo dotyczy dealów reklamowych. Czasem jest ich więcej, a czasem mniej.    

Narina, za co płacą tak w ogóle reklamodawcy? Jak wyglądają negocjacje? Czego oni oczekują, a co Wy im oferujecie?   

NARINA AMIRYAN**: Jeśli chodzi o sprzedaż kanału Karola, to klienci decydują się na różne akcje. Mogą to być zwykłe lokowania produktów, ale również akcje dedykowane, czyli cały odcinek jest wtedy poświęcony jakiemuś tematowi. Mocno to łączymy z mediami społecznościowymi, typu Facebook i Instagram. Niektórzy wolą bardziej skupić się na użyciu wizerunku Karola w swoich kanałach dotarcia, lub zaprosić go na event. Do każdej oferty podchodzimy indywidualnie. Kombinacji mamy nieskończoną ilość.   

Ale jak to wygląda od strony technicznej? Klienci pojawiają się sami, czy ich szukacie?   

Najczęściej wygląda to tak, że odzywa się klient, który prosi o wsparcie kampanii. Ja na podstawie briefu staram się dopasować odpowiednie działania i je wyceniam. Jeśli klient nie ma zastrzeżeń co do zaproponowanego zakresu współpracy, to przechodzimy do realizacji.    

A mogłabyś podać widełki cenowe kampanii?  

Widełki cenowe zostawiamy dla agencji, domów mediowych i klientów. Nie możemy o tym informować.    

Rozumiem, że zgłaszają się głównie reklamodawcy związani z szeroko pojętą branżą gier, bo przecież filmiki dotyczą grania.    

Kanał Karola od dłuższego czasu jest bardziej lifestyle’owy niż gamingowy. Blowek jest stałym ambasadorem mBanku, Coca-Coli, gdzie skupiamy się na szerszym dotarciu do młodzieży, zaś w przypadku Playa i Google Play komunikacja jest kierowana do osób bardziej zainteresowanych gamingiem i mobilnym gamingiem.    

Przeglądam kampanie i widzę, że wrzucanie „banerków” raczej na kanale Blowka nie przejdzie.    

No daj spokój, absolutnie. Takie rzeczy to sobie można robić w telewizji. YouTube jest fajnym kreatywnym miejscem i my robimy niestandardowe działania. Staramy się, żeby to było ciekawsze. Nie wchodzą w grę teksty typu: „Odcinek sponsorowany przez…”. To jest sztuczne.   

To opowiedz jak wyglądała kampania na przykład mBanku.   

W zeszłym roku zrobiliśmy z nimi akcję, która się nazywała „Starcie w karcie”. Karol razem z innym youtuberem zebrali swoje teamy. Stworzona została strona, na której można było zaprojektować własny wzór karty płatniczej. Co tydzień wyłaniano kilka najbardziej kreatywnych projektów, których autorzy dostawali od banku pieniądze i mogli się spotkać z youtuberem ze swojego teamu. To było coś, co angażowało widzów w kreatywny sposób a przy okazji dawało szansę na otrzymanie pieniędzy i wyrobienie sobie karty własnego projektu.   

Bank przyszedł z takim pomysłem?   

Tak,  przyszli do nas z pomysłem i wspólnie wypracowaliśmy ostateczną koncepcję.  Tutaj faktycznie była duża współpraca między nami, bankiem i jego agencją. W naszej pracy i tak często spotykamy się z podmiotami, kiedy z góry narzuca koncepcję, co bardzo utrudnia realizację celów.    

Może trochę nie do końca rozumieją specyfikę kanałów na YouTube, całe to środowisko, w ogóle fenomen popularności tego zjawiska.   

Klienci myślą czasami, że jak zrobią typową telewizyjną kampanię, to będzie to „żreć” i wszystko fajnie wyjdzie. To tak nie działa. Jeśli z kimś dłużej współpracujemy, to regularnie się spotykamy i dyskutujemy. Wszystko dzieje się na płaszczyźnie koleżeńskiej.    

Karol jest jedynym youtuberem, którym się opiekujesz?    

Tak, pracuję w agencji Gamellon gdzie mamy wielu twórców, ale jestem oddelegowana tylko do reprezentowania interesów Karola.    

Zostawmy teraz sprawy biznesowe. Karol, ostatnio przeczytałem artykuł o tym, że konkurencja na rynku youtuberów jest tak duża, że wiele osób nie wytrzymuje tego psychicznie. Po prostu presja lajków i wyświetleń jest tak ogromna, że ludzie wysiadają. Odczuwasz coś takiego?   

KAROL GĄZWA: Na początku był jakiś wyścig, ale teraz wyluzowałem. Tworzę to, co daje mi frajdę i nie skupiam się na tych łapkach. Oczywiście to są jakieś wyznaczniki i to daje radość jak widzisz dużo łapek wyciągniętych w górę, sporo wyświetleń i subskrypcji, ale nie jest to już dla mnie tak ważne jak kiedyś. Staram się robić dobre materiały, które dają frajdę ludziom.    

Masz już jednak tak mocną pozycję, jak mało kto w polskim YouTube.   

Rankingi są dosyć płynne. Teraz mam pierwsze miejsce, ale to jest zmieniający rynek i za miesiąc mogę być drugi. Później znowu pierwszy.    

Pomagasz jakimś innym, młodszym youtuberom?   

Pewnie, że takie prośby się pojawiają i naturalnie staram się pomagać początkującym. Najczęściej ludzie chcą wspólnych nagrań i czasami niestety muszę odmawiać, bo gdybym nagrywał wszystko z każdym, to nie miałbym czasu dla siebie. Poza tym, wiele osób zakłada dziś kanał biorąc pod uwagę tylko profity i popularność, a osoby, które teraz na YouTube są wysoko, dawno temu zaczynały od pasji. Nikomu nie przyszło wtedy do głowy, że można będzie na tym zarabiać.    

Jak przygotowujesz się do odcinków? Masz ludzi od tego?   

Jestem trochę jednoosobową armią. Wszystko robię sam, choć teraz mam trochę pomocy od agencji, czy to w nagraniu czegoś, czy zmontowaniu. Z reguły wszystko jednak robię spontaniczne.    

Ile filmików nagrywasz?  

Staram się być regularny i publikować trzy filmiki tygodniowo - we wtorek, czwartek i sobotę. Każdy film to totalnie inny pomysł. Poświęcam sporo czasu na to wszystko. Zaczyna się od pomysłu, później jest nagrywanie, montowanie i publikowanie. Do tego staram się czytać komentarze, odpisywać, więc praktycznie jestem na YouTube cały czas.   

Interakcja jest czasochłonna, ale w tej branży chyba nieodzowna.    

To odróżnia internet od telewizji. Ludzie mają głos, mogą pisać komentarze. Zawsze mnie to kręciło.    

A gdybyś nie robił tego, co robisz, czyli nie był popularnym youtuberem, to czym byś się dziś zajmował?   

O rany, nie wiem. Pewnie bym coś studiował. Często sobie zadaję to pytanie: co bym robił bez YouTube’a. Nie wiem, naprawdę totalnie nie wiem. YouTube zmienił sporo w moim życiu, ale cieszę się z tego, w jakim miejscu jestem.    

Narina, teraz pytanie do Ciebie. Co sprawia, że to Karol jest liderem youtuberów w Polsce?   

NARINA AMIRYAN: Wielką zaletą jest jego systematyczność. Nie jest łatwo wymyślić trzy ciekawe tematy, które zrealizujesz w jednym tygodniu. Dzięki temu algorytmy fajnie też pozycjonują jego kanał. Poza tym, to spoko gość. Nie wywyższa się i nie mówi „zobaczcie jaki jestem super, jak fajnie żyję”. Nie przeklina, nie robi kontrowersyjnych akcji, nie angażuje się w jakieś youtube’owe dramy i kłótnie z innymi. Jest skupiony na sobie i dzięki temu idzie cały czas do przodu.    

No tak, sensacje i skandale dają tylko chwilowy pogłos…   

Fakt, że jesteś na ustach wszystkich nic nie daje. Bo jaki to kontekst? Nikt nie chce być reprezentowany przez człowieka, który kojarzony jest z chamskim zachowaniem.   

To wyjątek w środowisku youtuberów?   

Niekoniecznie, bo oczywiście jest wiele innych osób, które też grają w tej branży fair, ale rzeczywiście można na YouTube zaobserwować sporo osób, które lubią sobie nagrać film, w którym opowiadają o tym, co zrobił ktoś inny i co o tym sądzą i robią to w sposób wulgarny i agresywny. Karol robi śmieszne rzeczy, ale nikogo nie ocenia. Odsunął się trochę od branży i to jego atut. Nie pcha się na imprezy z celebrytami, żeby ustawić się na ściance. Woda sodowa nie uderzyła mu do głowy i to jest cały czas ten sam skromny Karol. 

*Karol Gązwa - jako Blowek prowadzi kanał na portalu YouTube, który aktualnie jest największy w kraju pod względem liczby subskrypcji. Swoją karierę na rozpoczynał od typowo gamingowych treści. Z czasem zaczął dzielić się z widzami swoimi przemyśleniami na różne tematy, publikując treści lifestyle’owe.    

**Narina Amiryan – związana z agencją Gamellon menedżerka największego w Polsce youtubera. Prywatnie – jego przyjaciółka. Z branżą influencerską związana jest od prawie pięciu lat. W tym czasie współpracowała m.in. z Sylwestrem Wardęgą, JDabrovskym czy Stuu. Koordynuje współprace influencerów z największymi globalnymi markami.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rozmawiał Łukasz Ostruszka

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / Blowek zabiera nas za kulisy YouTube’a